Bony skarbowe
Na wczorajszym przetargu wyraźnie wzrosła rentowność wszystkich notowanych rodzajów bonów. Był to niewątpliwie skutek drastycznego obniżenia się popytu na te papiery. Z tak znacznym spadkiem zainteresowania nabywców nie mieliśmy do czynienia od bardzo dawna. Popyt nieznacznie tylko przewyższył podaż, mimo iż normą jest ponaddwukrotna przewaga popytu nad podażą.
W najbliższym czasie nie zanosi się raczej na większy ruch na rynku pierwotnym bonów skarbowych. W minionym tygodniu Ministerstwo Finansów podało, że deficyt budżetu państwa po sześciu miesiącach wyniósł 88,8% niedoboru planowanego na cały rok, potwierdzając poprzednie dane szacunkowe. Nie oznacza to jednak większego zapotrzebowania na środki i na zadłużanie się, między innymi poprzez zwiększoną emisję bonów skarbowych. Wręcz przeciwnie, resort zapowiada ograniczanie niektórych wydatków i liczy na wzrost wpływów w najbliższych miesiącach. Ponadto planuje wykorzystać środki z prywatyzacji nie tylko na potrzeby finansowania bieżących wydatków, ale i być może na wcześniejszy wykup zadłużenia.Warto przypomnieć, że na czerwiec planowana była emisja rządowych obligacji nominowanych w euro o wartości 400 mln euro. Jednak rząd zawiesił te plany, stwierdzając, że dodatkowe pieniądze nie są obecnie potrzebne, zaś najbliższy prawdopodobny termin emisji określono na wrzesień tego roku. W najbliższą środę Ministerstwo Finansów zaoferuje do wcześniejszego wykupu bony skarbowe o wartości nominalnej 1,697 mld zł. Ta forma gospodarowania długiem, mimo niewielkiego wciąż zainteresowania ze strony posiadaczy papierów skarbowych, nabiera coraz większego znaczenia. Cechą charakterystyczną jutrzejszego przetargu odkupu jest znaczne wydłużenie horyzontu proponowanych transakcji. Oprócz bonów, których zapadalność wynosi kilkanaście dni, pojawiła się również oferta odkupu papierów, których planowy wykup przypada w marcu przyszłego roku.W minionym tygodniu odbył się przetarg na obligacje 10-letnie o oprocentowaniu zmiennym. Nie cieszyły się one jednak zbyt dużym zainteresowaniem nabywców, którzy złożyli oferty kupna o wartości nominalnej 302 mln zł, wobec 300 mln podaży tych papierów ze strony emitenta. Ministerstwo Finansów zaakceptowało oferty o wartości zaledwie 103 mln zł. W najbliższą środę odbędzie się przetarg obligacji 10-letnich o stałym oprocentowaniu. Wartość oferty ze strony emitenta wynosi jednak jedynie 200 mln zł.Zwiększeniu zainteresowania nabywaniem papierów skarbowych o stałym oprocentowaniu nie sprzyja wzrost inflacji oraz zapowiedź stabilizacji podstawowych stóp procentowych w najbliższym czasie, artykułowana przez prezes NBP. Nic nie wskazuje na to, że wkrótce wzrośnie znacząco popyt na bony ze strony funduszy emerytalnych, gdyż wciąż szwankuje przepływ środków między ZUS a funduszami.Popyt, podaż i obrotyW trakcie wczorajszego przetargu nabywcy złożyli oferty zakupu bonów skarbowych o wartości nominalnej wynoszącej zaledwie 684,7 mln zł. W stosunku do poprzedniego tygodnia oznacza to spadek prawie o 141 mln zł, czyli o 17%. Tak niski popyt wystąpił poprzednio w sierpniu ubiegłego roku, w czasie kryzysu rosyjskiego. Dynamika spadku popytu, wyjątkowo wysoka w ciągu ostatnich dwóch przetargów, może nieco zaskakiwać. Co prawda, od dłuższego czasu występują przesłanki zmniejszenia zainteresowania inwestorów tymi papierami, jednak skala zjawiska jest wręcz wyjątkowa.Wartość nominalna bonów zaoferowanych do sprzedaży przez emitenta obniżyła się z 700 do 500 mln zł, czyli aż o 28,6%. Był to poziom najniższy od listopada ubiegłego roku. I taki zostanie również utrzymany w przyszłym tygodniu. Wartość zawartych transakcji wyniosła wczoraj zaledwie niecałe 388 mln zł i była niższa niż w trakcie poprzedniego przetargu o ponad 261 mln zł, czyli o około 40%.Trudno oprzeć się wrażeniu, że polityka podażowa emitenta, choć zapewne słuszna z makroekonomicznego punktu widzenia, powoduje uwiąd dość znaczącego dotąd segmentu rynku pieniężnego.RentownośćWyraźnie w rentowności wszystkich notowanych rodzajów bonów. Średnia rentowność papierów 13-tygodniowych zwiększyła się z 12,28% do 12,32%, czyli o 0,04 punktu procentowego, a więc o 0,33%. Wzrost ten nastąpił w warunkach znacznej (prawie 70-proc.) przewagi popytu nad podażą. Ponadto emitent przyjął do realizacji oferty kupna o wartości prawie 71 mln zł wyższej, niż wcześniej planował. Średnia rentowność bonów 26-tygodniowych wzrosła z 12,45% do 12,6%, czyli o 0,15 punktu procentowego, a więc aż o 1,2%. W tym przypadku popyt był ponaddwukrotnie wyższy od podaży. Rentowność bonów 52-tygodniowych zwiększyła się z 12,27% do 12,31%, co oznacza wzrost o 0,04 punktu procentowego, czyli o 0,33%. Popyt na te papiery był jednak wyjątkowo niski i wyniósł zaledwie 132,5 mln zł, wobec podaży wynoszącej 200 mln zł. Tak niski wzrost rentowności okupiony został odrzuceniem bardzo dużej części ofert kupna i przyjęciem do realizacji bonów o wartości nominalnej wynoszącej zaledwie 16,76 mln zł, czyli niewiele ponad 10% całkowitej wartości ofert kupna.Struktura popytu i podażyWyniki przetargu skłoniły Ministerstwo Finansów do zmiany przyjętego wcześniej planu sprzedaży bonów. Na przetarg, który odbędzie się w przyszły poniedziałek, zwiększono z 200 do 300 mln zł pulę oferowanych do sprzedaży bonów 13-tygodniowych, zaś z 200 do 100 mln zł zmniejszono ofertę papierów o 52-tygodniowym terminie wykupu, dostosowując się do preferencji nabywców, co jest nowym elementem w horyzoncie kilkunastu ostatnich tygodni.Wczoraj zanotowano dynamiczne zmiany w strukturze popytu. Z 26,4% do prawie 50% zwiększył się udział bonów 13-tygodniowych. Z 16,7% do nieco ponad 31% wzrósł także udział w popycie papierów 26-tygodniowych. Z kolei z - i tak już niskiego 35,4-proc. udziału do zaledwie nieco ponad 19% obniżył się udział w popycie papierów 52-tygodniowych, osiągając rekordowo niski poziom. Tak więc po stronie popytu widać wyraźne przesunięcie preferencji nabywców w kierunku papierów o krótszych terminach wykupu.Po stronie podaży sytuacja nie była tak jednoznaczna. Z 14,3% do 40% zwiększył się udział bonów 13-tygodniowych. Z 28,6% do 20% obniżył się udział papierów 26-tygodniowych i z 28,6% do 40% wzrósł w przypadku bonów o najdłuższym terminie wykupu.
ROMAN PRZASNYSKI