Decydująca faza wojny francusko-francuskiej
W dobiegającej końca batalii angażującej trzy duże banki francuskie nastąpiły ważne wydarzenia. Do akcji wkroczyła brytyjska firma ubezpieczeniowa CGU, która chce pomóc Société Générale w realizacji przyjaznej fuzji z Paribas, jednocześnie udaremniając wrogie plany Banque Nationale de Paris zmierzające do utworzenia największego banku na świecie. Akcjonariusze SG i Paribas muszą podjąć decyzję do końca przyszłego tygodnia.CGU chce zwiększyć swój udział w kapitale Société Générale do 10%, ale nie wiadomo, jaka będzie reakcja władz francuskich wrażliwych na "narodowy interes". Kierownictwo Banque Nationale de Paris zapowiedziało, iż zwróci się do instytucji nadzorujących rynek kapitałowy o wszczęcie dochodzenia w tej kwestii i wykorzysta wszystkie możliwości prawne, by zablokować plany CGU.Brytyjczycy obecnie dysponują 3,1-proc. pakietem akcji Société Générale i od dłuższego czasu współpracują z tym bankiem. Joint venture CGU i SG na rynku francuskim sprzedaje polisy.Wraz ze zbliżaniem się ostatecznego terminu realizacji fuzji zaostrza się wojna propagandowa. W rezultacie do akcjonariuszy Société Générale i Paribas docierają sprzeczne informacje o poparciu udziałowców dla poszczególnych koncepcji.Michel Pebereau, szef BNP, w wywiadzie prasowym przekonywał, że jego projekt trójstronnej fuzji ma poparcie ponad 50% głosów acjonariuszy SG. Według Daniela Bouton, taka sama siła stoi za dwustronnym mariażem z Paribas.BNP, który w opinii Bryana Crosleya, analityka w londyńskim biurze ABN Amro, ma szansę na wygranie wojny propagandowej, ujawnił listę szesnastu inwestorów instytucjonalnych, gotowych sprzedać mu swoje udziały w Société Générale i Paribas. Ocena tego poparcia jest jednak niemożliwa, gdyż nie wiadomo jakimi pakietami oni dysponują.Duży wpływ na postawę niezdecydowanych udziałowców SG i Paribas może mieć wypowiedź Jacquesa de Larosičre, byłego szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Francji, obecnie doradcy prezesa Paribas. Ze zrozumiałych względów sprzyja on połączeniu obu banków, według niego "bardzo duże niekoniecznie równoznaczne jest z lepszymi wynikami". Niewykluczone że w przypadku nie rozstrzygniętej batalii do akcji wkroczy Jean-Claude Trichet, obecny prezes francuskiego banku centralnego.
A.T.