Rynki zagraniczne

W mijającym tygodniu na większości czołowych rynków świata mieliśmy do czynienia ze wzrostem cen. Na Wall Street Dow Jones na sesji piątkowej osiągnął 11 100 pkt. i od rekordu wszech czasów główny światowy indeks dzieli już tylko niecały 1%. Indeks Hang Seng wzrósł o ponad 7%, a Nikkei 225 zyskał 3,8%.

AmerykaDobra koniunktura na Wall Street nie spowodowała, na razie, zmiany trendu średnioterminowego, który od połowy maja ma kierunek boczny. Jednak wzrost notowań spowodował, że indeks Dow Jones znacznie oddalił się od silnego wsparcia, znajdującego się na wysokości 10 500 pkt. Jego ew. przełamanie doprowadziłoby bowiem do znacznego pogorszenia sytuacji technicznej i silnych spadków. W tej chwili w walce o kontrolę nad rynkiem bliższe zwycięstwa są byki. Warto jednak zauważyć, że na razie, zwyżka zatrzymała się dokładnie na linii trendu wzrostowego, poniżej której indeks spadł pod koniec lipca. Zgodnie zatem z zasadami analizy technicznej, trwający od dwóch tygodni trend wzrostowy można, na razie, uznać za ruch powrotny w kierunku przełamanego wsparcia. Jeśli ta interpretacja jest prawdziwa, na najbliższych sesjach napór byków powinien zostać powstrzymany. O definitywnym zakończeniu średnioterminowego trendu bocznego i powrocie do tendencji wzrostowej wyższego rzędu będziemy mogli mówić dopiero w przypadku zwyżki indeksu Dow Jones powyżej jego historycznego maksimum - 11 209 pkt.Na amerykańskim rynku elektronicznym przewaga byków nie była już tak widoczna. W czasie ostatnich pięciu sesji indeks Nasdaq 100 wzrósł o 0,35%, osiągając wartość 2315 pkt. Teraz przed bykami szczególnie trudne zadanie - aby zakończyć korektę muszą doprowadzić do pokonania bardzo silnego oporu, który znajduje się na wysokości 2380 pkt. i jest wyznaczany przez połowę dużej czarnej świecy z końca lipca. Zresztą ukształtowana w ostatnim tygodniu na wykresie świecowym szpulka sugeruje, że na najbliższych sesjach powinniśmy mieć do czynienia ze stabilizacją notowań.Również S&P 500 nie zdołał dotrzymać kroku Dow Jonesowi. Indeks zyskał na wartości 0,68%, zamykając sesję piątkową na poziomie 1336 pkt. Od rekordu wszech czasów z połowy lipca (1419 pkt.) S&P dzieli aż 80 pkt. i trudno przypuszczać, aby na najbliższych sesjach został poprawiony. Najważniejsze, że bykom udało się utrzymać indeks powyżej silnego wsparcia, znajdującego się na wysokości 1280 pkt. i tym samym zapobiec pogłębieniu spadków. W przypadku kontynuacji korzystnej tendencji, popytowa strona rynku powinna zostać powstrzymana na poziomie 1390 pkt. Tam właśnie znajduje się połowa największej czarnej świecy, ukształtowanej na wykresie S&P 500 od października zeszłego roku.EuropaOstatnie pięć sesji na giełdach europejskich upłynęło pod znakiem stabilizacji nastrojów. Po dynamicznych wzrostach przed dwoma tygodniami, niecały 1% na wartości zyskały indeksy giełd we Frankfurcie i Paryżu, a w Londynie odnotowano nawet spadek wskaźnika FT-SE 100.Bardzo ciekawie prezentuje się w tej chwili sytuacja techniczna indeksu londyńskiego, gdzie niedźwiedzie toczą z bykami zaciętą walką o ukształtowanie formacji podwójnego szczytu. Linia szyi tej formacji znajduje się na wysokości 6235 pkt., jeśli narysować ją na wykresie tygodniowym, lub w okolicach 6100 pkt., jeśli wyznaczyć ją na wykresie dziennym. Opierając się na wykresie tygodniowym, ostatnie wzrosty można potraktować jako ruch powrotny w kierunku formacji, co pozwala spodziewać się zniżki w okolice 5850 pkt. Jednak ta sama formacja na wykresie dziennym uległa załamaniu, ponieważ wykres kursu spadł poniżej linii szyi, aby następnie ponownie ją przełamać. Na dodatek w czasie ostatnich kilku tygodni zaczęła kształtować się odwrócona głowa z ramionami, sygnalizująca możliwość zakończenia spadków i próbę powrotu do trendu wzrostowego. Jednym słowem, opierając się na wykresie dziennym można prognozować zwyżkę lub przynajmniej stabilizację FT-SE 100. W czasie ostatnich pięciu sesji indeks spadł o 1%, zamykając sesję piątkową omie 6181 pkt.Zdecydowanie lepsza koniunktura panowała w zeszłym tygodniu na giełdzie w Paryżu, gdzie indeks CAC-40 zyskał na wartości 0,86%, osiągając 4 472 pkt. Bykom udało się powstrzymać napór niedźwiedzi na bardzo silnym wsparciu, znajdującym się w okolicach 4200 pkt. i przejść do kontrataku. Jednak do zakończenia trendu korekcyjnego jest jeszcze daleko, a po drodze do rekordu wszech czasów, który został ustanowiony na poziomie 4698 pkt., znajduje się silna strefa oporu w okolicach 4550 pkt. Dlatego na najbliższych sesjach spodziewałbym się raczej stabilizacji notowań, niż kontynuacji trendu wzrostowego.Nie najgorzej w czasie ostatnich pięciu sesji radziły sobie akcje niemieckie notowane na giełdzie we Frankfurcie. Główny tamtejszy wskaźnik koniunktury, Xetra DAX, wzrósł o 0,67%, do 5254 pkt. Jednak nie poprawiło to sytuacji technicznej indeksu w średnim terminie, która w dalszym ciągu prezentuje się dość słabo. Ostatnie zwyżki można traktować raczej jako ruch powrotny w kierunku przełamanej pod koniec lipca linii trendu wzrostowego. Pozwala to mieć nadzieję, że DAX wzrośnie nawet w okolice 5500 pkt., ale powrót do tendencji wzrostowej będzie bardzo trudny. Większe prawdopodobieństwo przypisałbym spadkom, przynajmniej do poziomu 4000 pkt., gdzie w październiku zeszłego roku DAX rozpoczynał trend wzrostowy.AzjaPo trwających miesiąc spadkach, hossa powróciła na giełdy azjatyckie. Hang Seng wzrósł aż o 7,6%, tokijski Nikkei 225 zyskał na wartości 3,8%. Zwłaszcza sytuacja techniczna tego drugiego indeksu prezentuje się bardzo korzystnie - sugerując, że w najbliższych tygodniach giełda w Tokio powinna być jednym z najsilniejszych rynków świata.Japońskie byki obudziły się z letargu w ostatniej chwili. Indeks Nikkei spadł już bowiem do poziomu 17 050 pkt., a tuż poniżej znajduje się linia szyi, ukształtowanej w 1998 roku ogromnej formacji odwróconej głowy z ramionami. Ewentualna zniżka poniżej jej poziomu spowodowałaby załamanie formacji i zniweczyła szansę na kontynuację hossy. Na szczęście wykres kursu odbił się od wsparcia i obecnie jego wartość przekroczyła już 18 tys. pkt. Można się spodziewać, że na najbliższych sesjach popyt podejmie próbę pokonania szczytu z połowy lipca, co byłoby równoznaczne z definitywnym zakończeniem korekty.Wzrost na giełdzie w Hongkongu - pomimo że o wiele bardziej efektowny - nie spowodował znaczącej poprawy sytuacji technicznej indeksu Hang Seng. A to głównie dlatego, że wykres wskaźnika w dalszym ciągu pozostaje pod przyspieszoną linią trendu, poniżej której spadł w połowie lipca br. W dalszym ciągu nie można zatem wykluczyć zniżki Hang Seng do właściwego wsparcia tendencji wzrostowej, które znajduje się dopiero na wysokości 11 200 pkt. Obecna wartość indeksu to 13 567 pkt.PodsumowanieW ostatnich tygodniach giełdy w Europie nieco straciły dystans do rynku na Wall Street. Podczas gdy indeks Dow Jones znalazł się już tylko 1% poniżej swojego historycznego maksimum, europejskim wskaźnikom daleko jeszcze do ich rekordów. Jeśli jednak dobra koniunktura za oceanem utrzyma się, to być może bardziej dynamiczne wzrosty staną się również udziałem indeksów ze strefy euro. Tymczasem zdecydowanie najsilniej prezentuje się wskaźnik Nikkei 225, który w najbliższych tygodniach powinien być liderem wśród najważniejszych indeksów świata.

TOMASZ JÓŹWIK