Uwolnienie kursu złotego doprowadzi do rozwoju rynku transakcji zabezpieczających. Polskie firmy są w różnym stopniu narażone na wahania kursu złotego i różnie podchodzą do kwestii ryzyka.? Uwolnienie kursu złotego jest krokiem w dobrym kierunku, od dawna oczekiwanym przez rynek ? mówi Sławomir Gajewski, doradca inwestycyjny CSFB Asset. Jego zdaniem, decyzja ta nie będzie miała natychmiastowego wpływu na rynek, o czym świadczy przebieg wydarzeń na polskim foreksie. Zdaniem S. Gajewskiego, zniesienie ograniczeń w kształtowaniu się kursu złotego doprowadzi do rozwoju rynku transakcji zabezpieczających. ? Obecnie niewiele polskich firm stosuje zabezpieczenia przed zmianą kursu walut ? mówi S. Gajewski.Na wahania złotego narażone są KGHM Polska Miedź i Polski Koncern Naftowy. Przedstawiciele obydwu firm nie obawiają się jednak skutków jego uwolnienia. ? Kurs złotego wobec dolara jest jednym z najważniejszych czynników wpływających na wyniki KGHM. Oczywiste jest więc, że nasza spółka musi zwracać szczególną uwagę na zabezpieczanie przed ryzykiem kursowym ? powiedział PARKIETOWI rzecznik Polskiej Miedzi Jerzy Pietraszek. ? Samo uwolnienie kursu złotego nie będzie miało większego znaczenia dla Polskiego Koncernu Naftowego ? twierdzi rzecznik PKN Tomasz Zakrzewski. Podkreśla on, że złoty od dawna poruszał się w dość stabilnym przedziale.Gdyby jednak nastąpiła gwałtowna kursu zmiana złotego, jej skutki dla obu firm byłyby zupełnie inne. KGHM eksportuje większość swojej produkcji. Ceny miedzi i srebra ustalane są w dolarach. Gdy złoty osłabia się, przychody KGHM w złotych rosną. Tymczasem większość kosztów spółki (płace, energia) w złotych, nie zmienia się. Korzystny jest zatem spadek kursu złotego. Inaczej jest w przypadku PKN. Koncern importuje ropę za dolary. Jeżeli złoty słabnie, PKN musi wydać więcej złotych na zakup takiej samej ilości dolarów potrzebnych na kupno ropy. Zabezpieczanie się przed spadkiem ceny złotego jest jednak nieuzasadnione z dwóch powodów. Po pierwsze, złoty zawsze może umocnić się wobec dolara. Po drugie, polskie rafinerie nie zaspokajają w pełni potrzeb krajowego popytu na paliwa (import stanowi ponad 20% sprzedaży). Jeśli złoty traci do dolara, importerzy muszą wydać więcej na zakup paliw, a potem podnoszą ceny na stacjach. W ślad za nimi może to zrobić także PKN, rekompensując sobie w ten sposób brak hedgingu walutowego.Na zmianę kursu walut wrażliwa jest Irena. Eksport spółki stanowi ok. 70% przychodów ze sprzedaży. Firma importuje również surowiec do produkcji, który stanowi kilka procent jej kosztów oraz ma trochę kredytów dewizowych. ? Nie rekompensuje to nam jednak w pełni ryzyka kursowego. Dlatego po pełnym uwolnieniu złotego będziemy większą wagę przywiązywać do zabezpieczania się przed niekorzystnymi zmianami kursów. Na mniejszą skalę już to robimy od dłuższego czasu ? powiedział PARKIETOWI Stanisław Pieciukiewicz, członek zarządu i dyrektor ds. ekonomicznych Ireny.Duży udział eksportu w przychodach, wnoszący w 1999 r. ok. 60% mają też Wielkopolskie Fabryki Mebli Oborniki. ? Obecnie pracujemy nad systemem zabezpieczeń nagłych, dużych wahań kursu złotego. Zamierzamy w większym stopniu korzystać z instrumentów pochodnych ? powiedział PARKIETOWI Krzysztof Hetmański, dyrektor ds. finansowych WFM Oborniki. Mostostal Siedlce, który ponad 45% przychodów uzyskuje z eksportu swoje ryzyko walutowe równoważy importem i kredytem dewizowym.

G.B., D.W.