Ostatniego tygodnia posiadacze akcji spółek zaawansowanych technologii nie mogą zaliczyć do udanych. Spadki na amerykańskim rynku Nasdaq miały wpływ na notowania na większości światowych giełd. Do czwartku, łatwo przebijając kilka linii wsparcia, wskaźnik Nasdaq Composite, od swojego szczytu z marca, stracił już ponad 28%, a tylko w ciągu czterech dni mijającego tygodnia 17%. Obecnie znajduje się na poziomie z połowy grudnia ubiegłego roku. Spadek nie został nawet powstrzymany przez, podane w czwartek, neutralne dane gospodarcze w USA. Pocieszające jest jednak to, że od kolejnej linii wsparcia, która znajduje się na poziomie około 3600 pkt., indeks odbijał się już trzy razy w tym roku: dwa razy w styczniu i raz w kwietniu. Tak więc można mieć nadzieję, że najgorsze jest już za nami. Jednak po ewentualnym zakończeniu spadków nie powinniśmy mieć tak spektakularnych wzrostów, jak w I kwartale tego roku. Raczej należy się spodziewać kilkumiesięcznego trendu bocznego, bowiem inwestorzy po ostatnich stratach będą z pewnością bardziej ostrożni przy dokonywaniu zakupów. Warszawskie indeksy WIG oraz WIG-20 nie spadły, co prawda, tyle co Nasdaq, ale są już 9,5% poniżej swoich szczytów. Spowodowane to było głównie dużą przeceną spółek nowej ekonomii, z których wiele jest obecnie notowanych na atrakcyjnych poziomach cenowych. Wydaje się, że w zasadzie po tak dużej korekcie papiery te nie powinny już dalej tracić na wartości. Jednak ich przyszłe notowania będą w dużej mierze zależały od zachowania się rynku amerykańskiego, a także od zaczynających się pojawiać wyników przedsiębiorstw.