Citibank oskarża rząd o złamanie umowy

Citibank zagroził, że wycofa się z Meksyku, a rząd tego kraju pozwie przed międzynarodowy sąd.Afera wybuchła na początku tygodnia. Kierownictwo Citigroup, do której należy Citibank, doznało szoku, gdy dowiedziało się, że rząd Meksyku podjął decyzję o rozpoczęciu wcześniejszego wykupywania skryptu dłużnego na 2,5 mld USD wyemitowanego dla Citibank, kiedy w 1998 roku kupował on od rządu bank Confia.Decyzja Meksyku o wcześniejszym spłaceniu długu w celu uniknięcia wysokich odsetek może kosztować Citibank ok. 100 mln USD rocznie w postaci utraconych przychodów i stanowi naruszenie umowy ? twierdzą Amerykanie. Konsternacja w Citigroup jest tak wielka, że współkierujący tą instytucją Robert Rubin (były sekretarz skarbu USA) zapowiedział bezpośrednią interwencję u prezydenta Meksyku Ernesto Zedillo.? Jesteśmy gotowi oddać im tę całą Confię. Nie interesuje nas praca w kraju, w którym umowy nie są przestrzegane ? powiedziała gazecie ?Financial Times? pewna osoba zbliżona do Citibank.Vincente Corta, szef rządowego Instytutu Ochrony Lokat Bankowych twierdzi, że nie ma żadnej umowy z Citibank uniemożliwiającej wcześniejsze spłacenie skryptu dłużnego. Natomiast Citibank utrzymuje, że podpisał z władzami finansowymi Meksyku tzw. memorandum of understanding, a więc coś w rodzaju wstępu do umowy, w którym zawarto ośmioletni kalendarz spłat skryptu dłużnego rozpoczynający się w 2002 r.Citibank jest najstarszym zagranicznym bankiem działającym w Meksyku i jedynym amerykańskim bankiem, który ma tam oddział detaliczny.Citibank przygotowuje już pozew przeciwko rządowi Meksyku, jeśli nie wycofa się on z tej kontrowersyjnej decyzji. Pozew taki byłby zapewne przedłożony do arbitrażu przed Północnoamerykańskie Porozumienie Wolnego Handlu (NAFTA).Afera wybuchła akurat w chwili, gdy Meksyk zbierał gratulacje za wprowadzanie do systemu finansowego dużych zagranicznych banków. W poniedziałek za 1,5 mld USD sprzedał swój trzeci co do wielkości bank Serfin hiszpańskiemu Banco Santander Central Hispano.

J.B.