Ceny ropy w Londynie spadły w czwartek podczas porannej sesji o ponad 1 proc. do 31,75 dolara za baryłkę. Analitycy mają nadzieję, że dane o stanie zapasów ropy w USA, które poda amerykański Departament Energii, nie potwierdzą pesymistycznego raportu American Petroleum Institute o spadku rezerw tych surowców. Z najnowszego raportu API, opublikowanego we wtorek, wynikało, że w ubiegłym tygodniu zapasy ropy naftowej w USA, który to kraj jest największym na świecie odbiorcą tego surowca, zmalały o 3,93 mln baryłek (1,4 proc.) i wynoszą obecnie 283,83 mln. Raport API potwierdził również spadek zapasów paliw destylowanych, a w tym - tak poszukiwanego obecnie - oleju opałowego. Amerykańskie rezerwy destylatów spadły w ubiegłym tygodniu o 3,31 mln baryłek (2,8 proc.), do 113,22 mln - w porównaniu z ubiegłym rokiem są teraz niższe o 21 proc. "Rynek czeka teraz na raport Departamentu Energii USA i mamy nadzieję, że nie potwierdzą się dane ekspertów API" - powiedział dealer z Londynu. "Raporty Departamentu są odbierane jako bardziej wiarygodne, niż API" - dodał. Analitycy uważają też, że Amerykanie już wcześniej zgromadzili na zimę zapasy oleju opałowego."A tego nie pokazują statystyki ani API, ani Departamentu Energii, bo dotyczą one zapasów tego paliwa zgromadzonych w amerykańskich rafineriach" - powiedział Tim Noest, analityk ADM Investor Services International. "Teraz, jeśli Departament Energii poda informacje o wzroście zapasów ropy i oleju opałowego, to ceny na światowych giełdach zaczną spadać" - ocenił Noest.Tymczasem władze Iraku zagroziły, że kraj ten - czwarty największy eksporter ropy w grupie OPEC (eksportuje dziennie 2,4 mln baryłek ropy), może wstrzymać eksport tego surowca, jeśli ONZ nie wyrazi zgody na zamianę miliardów dolarów uzyskanych ze sprzedaży irackiej ropy na euro. Pieniądze te znajdują się na rachunku bankowym kontrolowanym przez ONZ. Ocenia się, że na koncie może znajdować się za ten rok około 18 mld USD. "Dolar jest walutą naszego wroga. A my chcemy zamiany na inną walutę - euro" - powiedział irackiemu tygodnikowi "Al-Zawra" Abdel al-Ijah Boutros, przedstawiciel irackiego banku centralnego. Sytuację na światowych rynkach ropy paliw mogą nieco pogorszyć ostatnie komentarze ministra paliw Arabii Saudyjskiej, który obawia się, że dostawy ropy na światowe rynki paliw na początku przyszłego roku przewyższą zapotrzebowanie na ten surowiec, w związku z czym kraje OPEC będą musiały obniżyć produkcję.Ali al Naimi, minister paliw Arabii Saudyjskiej ocenił w wywiadzie dla niemieckiego dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung", że na początku 2001 r. podaż ropy przewyższy zapotrzebowanie na nią."Obawiamy się, że w takiej sytuacji będziemy zmuszeni ograniczyć produkcję" - dodał saudyjski minister paliw. OPEC podjął we wrześniu decyzję o podwyższeniu produkcji ropy o 800 tys. baryłek dziennie od 1 października. "Efekty tej podwyżki będą odczuwalne dopiero w drugiej połowie listopada, kiedy ta dodatkowa ropa dotrze do rafinerii w USA i Europie" - uważa Naimi. Tymczasem cena baryłki ropy Brent, z Morza Północengo, która jest wyznacznikiem światowych cen tego surowca, spadła podczas porannej sesji w czwartek na Międzynarodowej Giełdzie Paliw w Londynie o ponad 1 proc. Płacono za nią 31,75 USD. Na giełdzie w Nowym Jorku ropa w transakcjach elektronicznych kosztowała 32,86 USD (na listopad) i była o 1,2 proc. tańsza, niż w środę.(PAP)