16.10.Londyn (PAP/Bridge Telerate) - Ceny ropy w Londynie, po porannym spadku o prawie 2 proc., w czasie sesji popołudniowej nieznacznie wzrosły. Za baryłkę ropy Brent, z Morza Północnego, w kontraktach listopadowych, które wygasają w poniedziałek po południu, płacono na Międzynarodowej Giełdzie Paliw w Londynie po godz. 15.30 32,61 USD, o 9 centów więcej niż podczas piątkowego zamknięcia. Ropa w dostawach grudniowych kosztowała przed południem nawet ponad 32,60 USD, potem jednak jej cena spadła do 31,50 USD. W czasie porannej sesji cena ropy spadła o 57 centów (1,8 proc.). Analitycy czekają na rezultaty rozmów liderów Izraela i Autonomii Palestyńskiej, które w Egipcie podczas nadzwyczajnego szczytu rozmawiają na temat zakończenia trwających ponad dwa tygodnie starć izraelsko-palestyńskich na Bliskim Wschodzie. Podczas zamieszek i ataków bombowych śmierć poniosło prawie 100 osób, a region ten znalazł się na krawędzi wojny. W rozmowach poza przywódcami Izraela i Autonomii Palestyńskiej uczestniczą także: prezydent Egiptu Hosni Mubarak, prezydent USA Bill Clinton, książę Jordanii Abdullah, a także sekretarz generalny ONZ Kofi Annan.Obawy, że eskalacja konfliktu izraelsko-palestyńskiego może rozszerzyć się na inne kraje Bliskiego Wschodu spowodowała w ubiegłym tygodniu gwałtowny wzrost cen ropy naftowej. Cena ropy w Londynie wzrosła wówczas do 35,50 USD za baryłkę. W Nowym Jorku baryłka ropy zdrożała zaś o 4,13 USD, czyli o 13 proc. "Teraz rynek oddaje trochę ubiegłotygodniowych wzrostów i ceny ropy spadają, ale wszystkie oczy zwrócone są obecnie na spotkanie w Egipcie" - powiedział Tom Bentz, analityk Paribas Futures w Nowym Jorku. "Jeśli wszystko potoczy się dobrze, to sytuacja na rynkach paliw jeszcze może się poprawić" - dodał Bentz. Na dzisiejsze spadki cen ropy naftowej wpłynęły niedzielne komentarze przedstawiciela Arabii Saudyjskiej, który oświadczył, że Saudyjczycy gotowi są kolejny raz podwyższyć produkcję ropy naftowej, jeśli nadal jej ceny będą na poziomie zbliżonym do 10-letniego maksimum. "OPEC jest gotowa podwyższyć produkcję ropy, jeśli jej cena pozostanie przez następne 2 tygodnie poza ustalonymi wcześniej +widełkami+ 22-28 USD za baryłkę" - powiedział w niedzielę w Abu Dhabi Ali al-Naimi, minister ds. ropy naftowej Arabii Saudyjskiej. "Podwyższenie produkcji nastąpiłoby w takim wypadku automatycznie, bez wcześniejszych konsultacji producentów z organizacji" - dodał Al-Naimi.W piątek za baryłkę ropy OPEC płacono 32,34 USD - był to już dziesiąty dzień, kiedy cena ropy wykraczała ponad ustalone 28 USD. Jeśli doszłoby do podwyższenia produkcji ropy przez kraje należące do organizacji, to byłaby to już czwarta podwyżka w tym roku, po zwiększeniu dostaw ropy w kwietniu, czerwcu i październiku. Arabia Saudyjska, największy producent ropy w ramach OPEC, jest jednym z niewielu krajów grupy, który ma jeszcze możliwość zwiększenia produkcji. Tymczasem, jak podają przedstawiciele Arabii Saudyjskiej i Kuwejtu, po zaostrzeniu konfliktu izraelsko-palestyńskiego dostawy ropy z Bliskiego Wschodu nie zostały w żaden sposób zakłócone. "Żaden kraj z tego regionu nie podał, że może ograniczyć dostawy tego surowca" - powiedział przedstawiciel Saudyjczyków. Dobre wieści nadeszły też z Wenezueli, gdzie zakończył się trwający cztery dni strajk pracowników przemysłu naftowego. Strajkujący doszli do porozumienia z władzami wenezuelskiego monopolisty naftowego, koncernem Petroleos de Venezuela SA w sprawie podwyżki płac. Jednak, jak wynika z najnowszego raportu CGES (The Centre for Global Energy Studies) światowe ceny ropy naftowej mogą nadal wzrastać "napędzane" przez informacje o niskich zapasach paliw w amerykańskich rafineriach i panicznym wykupywaniu ropy i jej produktów. "Nawet większa ilość ropy na rynku nie rozwiąże w tej chwili problemu braków paliw. Z tym trzeba będzie poczekać aż do osłabienia zapotrzebowania na paliwa pod koniec zimy" - napisali w opublikowanym w poniedziałek raporcie eksperci CGES. "Amerykański przemysł rafineryjny nie jest po prostu w stanie przerobić większych ilości ropy. Już teraz rafinerie pracują prawie na granicy swoich mocy przerobowych" - ocenili w raporcie. Z prognoz CGES wynika, że jeśli OPEC będzie produkować w IV kwartale tego roku po 29,3 mln baryłek ropy dziennie, to cena ropy Brent wyniesie średnio 30,50 USD za baryłkę. "Jeśli eksporterzy z organizacji nie ograniczą eksportu ropy w przyszłym roku, to ceny tego surowca mogą spaść nawet do 12 USD za baryłkę" - oceniają eksperci CGES.(PAP)