Minione dwa tygodnie na głównych giełdach światowych upłynęły pod znakiem odreagowywania czwartku 12 X. Najlepiej radził sobie rynek nowej ekonomii Nasdaq, zyskując w tym czasie przeszło 7%. Z tej tendencji wyłamał się jedynie japoński Nikkei 225, uszczuplając portfele inwestorów o 4,5%.

Stany ZjednoczoneOstatnie zdarzenia na giełdach amerykańskich nie wyjaśniły sytuacji. Młot powstały na Nasdaq Composite może sugerować ożywienie na rynku w perspektywie krótkoterminowej. Podobną sytuację można było zaobserwować w przypadku średniej przemysłowej (po sesji z 18 października wygenerowany został młot, po którym nastąpiła sekwencja zwyżkowa).Na razie jednak indeks Nasdaq przebywa w okolicach długoterminowego wznoszącego się wsparcia, przebiegającego aktualnie na poziomie 3050 pkt. W dalszym ciągu nie została zakończona formacja podwójnego szczytu, ukształtowana na wykresie na przestrzeni czerwca i września. Jedyna do tej pory próba zakończenia tej formacji (początek trzeciej dekady października) spełzła na niczym. Zwyżka została zakończona na oporze w postaci linii sygnalnej formacji. Pozwala to sądzić, że faza spadków na Nasdaq nie została jeszcze zakończona. Minimalnym zakresem spadku jest poziom 2800 pkt., choć bardziej prawdopodobne jest osiągnięcie poziomu 2650 pkt., skąd rozpoczęła się fala ubiegłorocznych wzrostów.Wydaje się, że czołowy indeks spółek starej ekonomii DJIA w ostatnich dniach odzyskał nieco siły. Wątpliwe jednak, że przy raczej umiarkowanej kondycji segmentu zaawansowanych technologii średnia przemysłowa mogłaby wejść w perspektywie krótkoterminowej w zdecydowany trend wzrostowy. 18 października została przełamana linia obrony byków, wyznaczona przez marcowe dno. Wszystko to powoduje, że w najbliższych tygodniach oczekiwałbym poruszania się przez DJIA w trendzie najwyżej horyzontalnym. Najistotniejszą barierą, powstrzymującą potencjał niedźwiedzi w tej perspektywie, jest wznoszące się kilkuletnie wsparcie na poziomie 9450 pkt.Z otoczenia makroekonomicznego w dalszym ciągu płyną sygnały o spowolnieniu wzrostu gospodarczego. W ostatnich dwóch tygodniach ogłoszono wiele wskaźników makroekonomicznych, których wymowa potwierdza politykę prowadzoną przez Fed i oddala podstawowe niepokoje inwestorów co do twardego lądowania, przyczyniające się do dużej zmienności na rynkach equities. Deficyt w obrotach w handlu zagranicznym w sierpniu wyniósł 29,4 mld USD, podczas gdy uczestnicy rynku oczekiwali znacznie większego deficytu, zbliżonego do uzyskanego w lipcu (-31,8 mld USD). Jednocześnie odnotowano wzrost produkcji przemysłowej o 0,2% (0,1 pkt. proc. powyżej oczekiwań uczestników rynku). Malejącą zdolność kreowania popytu przez amerykańskie społeczeństwo potwierdzają dane pochodzące z rynku nieruchomości. Liczba rozpoczętych budów domów wyniosła 1,53 mln i nie zmieniła się w porównaniu z sierpniem. Sprzedaż istniejących domów wyniosła natomiast 5,14 mln, co oznacza 2,5-proc. spadek w stosunku do danych sierpniowych. Koszty zatrudnienia w trzecim kwartale tego roku zwiększyły się o 0,9%, zamiast oczekiwanego 1%.W dalszym ciągu jednak istnieje niebezpieczeństwo niepożądanego rozwoju wypadków. Wskazuje na to najbardziej martwiący mnie obecnie CPI, który zwiększył się o 0,5% we wrześniu, o 0,1% powyżej oczekiwań uczestników rynku, oddalający nieco w czasie szansę na obniżkę stóp procentowych przez FOMC. Zdaniem większości obserwatorów, na stopę inflacji zaczynają wpływać wysokie ceny ropy naftowej na rynkach surowcowych. Wzrost inflacji w niedługim czasie zostanie odzwierciedlony w wynikach korporacji amerykańskich. Już teraz First Call zrewidował swoje prognozy na najbliższe kwartały. Zysk operacyjny spółek tworzących indeks S&P 500 w tym kwartale ma zwiększyć się o 14%, w pierwszym kwartale 2001 roku zaś o 13%. Dla porównania, EBIT w ostatnim kwartale wzrósł o 16%. Najpowszechniej stosowany wskaźnik rynkowy dla spółek S&P 500 P/E wynosi obecnie około 21 pkt. (w szczycie wiosennej hossy przybierał wartość 25 pkt.). Spółki technologiczne S&P 500 doznały jeszcze większej przeceny, spadając z 47 pkt. do 33 pkt. Przy założeniu braku gwałtownego pogorszenia otoczenia makroekonomicznego w postaci twardego lądowania, ceny akcji nie są nadmiernie wygórowane. Nie oznacza to wprawdzie, że nie mogą być jeszcze niższe.Wskaźniki nastroju nie wskazują na wyraźne pogorszenie klimatu na rynku kapitałowym. Parytet CBOE Put/Call Ratio w czwartek wyniósł 0,664, co świadczy o niewielkich oczekiwaniach inwestorów co do rynku niedźwiedzia. Spread pomiędzy obligacjami korporacyjnymi ratingu BAA i AAA wynoszący około 80 punktów bazowych, przedstawiający ryzyko banków komercyjnych wobec szybko rozwijających się spółek, także nie potwierdza obaw nadejścia zdecydowanych spadków.EuropaNajwiększe rynki europejskie podążały za Wall Street. Najwięcej przy tym zyskał rynek niemiecki, gdyż DAX Xetra wzrósł o 4,7%. Dla porównania, w ostatnich dwóch tygodniach FT-SE 100 zwiększył swoją wartość o 2,8%, natomiast CAC-40 o 3,6%.Z gospodarki niemieckiej płyną interesujące informacje z punktu widzenia rynku kapitałowego. Gruntownej reformie został poddany system socjalny. Młodsze pokolenie Niemców zostanie zachęcone do lokowania począwszy od stycznia do 4% wynagrodzeń brutto z przeznaczeniem na prywatne emerytury poprzez zwolnienia podatkowe. Dodatkowo w celu załagodzenia wpływu wzrostu cen ropy naftowej na skalę dochodów rozporządzalnych per capita zwolnieniami podatkowymi zostali objęci dojeżdżający do pracy.Z punktu widzenia analizy technicznej w perspektywie krótkoterminowej DAX testuje istotny poziom oporu, który wyznaczają wznosząca się długoterminowa linia trendu, a także dwie średnie kroczące (około 6900 pkt.). Od powodzenia tego testu będzie zależeć kontynuacja ostatnich wzrostów. W razie fiaska testu ograniczeniem ewentualnych spadków jest wznoszące się długoterminowe wsparcie (6150 pkt.).JaponiaŹle się dzieje w państwie japońskim. Indeks Nikkei znajduje się od sierpnia w praktycznie nieprzerywanym korektami trendzie spadkowym. Na początku października została przełamana dwuletnia linia wsparcia (15 600 pkt.). Efektem przełamania tego wsparcia jest kontynuacja spadków, których najbliższym ograniczeniem wydaje się poziom 14 400 pkt. W dalszej zaś perspektywie kolejną barierą powstrzymującą stronę podażową jest poziom 13 900 pkt. Dekoniunktura na drugim rynku kapitałowym na świecie ma swoje poważne uwarunkowania w otoczeniu makroekonomicznym. Lata dziewięćdziesiąte przebiegały pod znakiem osłabienia wzrostu gospodarki japońskiej (czy ktoś pamięta, że nie tak dawno rynek japoński był największy pod względem kapitalizacji?). Osłabieniu towarzyszyły perturbacje japońskich korporacji, z których wiele było zmuszonych do ogłoszenia bankructw. Niestety, fala bankructw wciąż trwa. Niedawno gospodarką japońską wstrząsnęła największa od czasu zakończenia II wojny światowej upadłość 12. japońskiego towarzystwa ubezpieczeniowego Chiyoda Mutual Life Insurance Co., którego zadłużenie wynosiło przeszło 27 mld USD. Jakby tego było mało, Moody's Investors Service obniżył rating kredytowy gospodarki Kraju Kwitnącej Wiśni do Aa2.W nadchodzących tygodniach można spodziewać się pewnej poprawy koniunktury giełdowej. Raport Tankan za trzeci kwartał br. przedstawiony przez BoJ wskazuje na optymizm japońskich menedżerów co do przyszłości gospodarki. Po raz pierwszy od lipca 1997 roku liczba optymistów przekroczyła liczbę pesymistów o 10%. Wiodące wskaźniki makroekonomiczne zdają się potwierdzać ten optymizm. Produkcja przemysłowa wzrosła w sierpniu o 3,4% (w lipcu -0,9%). W sierpniu zostało stworzone dodatkowe 200 tys. miejsc pracy, dzięki czemu stopa bezrobocia zmniejszyła się do 4,6%.

Marcin T. Kuchciak