Odrzucenie przez Sejm ustaw okołobudżetowych spowoduje konieczność autopoprawki do projektu budżetu na 2001 rok, która zwiększy deficyt, albo cięcia w wydatkach - uważają analitycy pytani przez PAP. "Gdy ustawy okołobudżetowe nie zostaną zaakceptowane przez Sejm, wtedy rząd będzie musiał przedłożyć autopoprawkę. Wtedy postępowanie może iść w różnych kierunkach: albo rząd zaproponuje większy deficyt, albo cięcie wydatków" - powiedział PAP Dariusz Rosati, członek Rady Polityki Pieniężnej. "W przypadku odrzucenia ustaw okołobudżetowych, minister finansów zapewnia, że złoży autopoprawkę ograniczającą wydatki" - dodał Krzysztof Rybiński, główny ekonomista ING Barings. Minister finansów, Jarosław Bauc, powiedział w środę, że jeżeli Karta Nauczyciela nie zostanie znowelizowana, to deficyt ekonomiczny zwiększy się do 1,8 proc. PKB, dlatego, że samorządy terytorialne będą zaciągać pożyczki. Natomiast w czwartek, powiedział, że deficyt nie będzie zwiększony, tylko rząd będzie musiał szukać oszczędności. Według Marcina Mroza, analityka z Wood and Company, jeżeli dochody i oszczędności nie zostaną zatwierdzone, rząd stanie w trudnej sytuacji, także z punktu widzenia samych procedur prawnych. "Implikuje to konieczność zmian w budżecie, a parlament może tych zmian dokonać pod warunkiem, że nie zmienia deficytu. Wtedy budżet musiałby znowu powrócić do rządu i cały proces zaczyna się wydłużać" - powiedział PAP Mróz. "To troszkę chora sytuacja, gdy ustawy, mówiące o wpływach do budżetu, czy o potencjalnych oszczędnościach, są rozpatrywane dopiero razem z budżetem" - dodał.
MOŻLIWOŚCI OSZCZĘDNOŚCI BUDŻETOWYCH
Zapytany o możliwości oszczędności w budżecie, Rosati powiedział: "Jest masa możliwości, żeby w budżecie znaleźć oszczędności, np. w ograniczaniu dotacji do KRUS, w zwiększeniu ściągalności podatków od takich dłużników, jak PKP czy górnictwo, w zmniejszeniu wydatków na refundację leków, w ograniczeniu wydatków przedemerytalnych, wydatków rentowych, na odprawy oraz ukrócenie praktyk wcześniejszego odchodzenia na emeryturę". "Jest rzeczą otwartą, czy rząd będzie zdolny do takich decyzji" - dodał. Zdaniem Mroza, cięcie wydatków spotka się z oporami ministrów i raczej należy zwiększać dochody, co jest jednak trudne. "Na wypadek nieprzyjęcia ustaw pole do dostosowywania podatków jest bardzo niewielkie, a obawiam się, że cięcie po wydatkach wiązałoby się z oporami ministrów" - powiedział Mróz. "Raczej rząd powinien starać się zwiększyć spodziewane dochody. Nie wiem w jaki sposób, może zwiększając wpływy prywatyzacyjne. Dostosowanie po stronie wydatków jest raczej mało prawdopodobne" - dodał. Według Rybińskiego, skala zagrożeń związanych z decyzjami w Sejmie jest bardzo duża w porównaniu z takim zagrożeniami, jak np. wolniejsze tempo wzrostu. Wzrost gospodarczy w 2001 roku, w opinii analityków i ekonomistów, prawdopodobnie będzie wolniejszy od zakładanego na 5,1 proc. PKB. "Nie chcę oceniać, jakie są szanse polityczne, ale cięcia wydatków o 7 mld w roku, w którym są wybory, przy już napiętych budżetach bardzo wielu resortów, są mało realne. To może doprowadzić do wzrostu deficytu" - powiedział Rybiński.
BRAK ŚWIADOMOŚCI W SPOŁECZEŃSTWIE POLSKIM
Analityk ING Barings uważa, że w społeczeństwie polskim nie ma świadomości, że przyszły rok powinien być rokiem wyrzeczeń. "Należałoby założyć nie wzrost płac realnych, ale spadek w przyszłorocznym budżecie. Należałoby jeszcze bardziej ograniczyć świadczenia socjalne, niż jest to proponowane w ustawach, które towarzyszą budżetowi" - dodał. Rząd zaplanował wzrost płac realnych w przyszłym roku o 2 proc. i jeszcze wyższy wzrost świadczeń. "Byłyby oszczędności, gdyby była akceptacja społeczna. Takiej akceptacji nie ma; nie było dialogu społecznego, także te oszczędności będzie bardzo trudno znaleźć" - powiedział Rybiński.