Po długim i nerwowym szczycie kraje Unii Europejskiej uzgodniły w poniedziałek traktat z Nicei, który otwiera drogę do rozszerzenia bloku o kraje postkomunistyczne.Jednak mimo że szczyt zdołał zatwierdzić wystarczająco dużo reform, by umożliwić rozszerzenie Unii, krytycy widzą liczne niedociągnięcia i ostrzegają przed przyszłymi problemami.? Pomimo dwóch lub trzech pozytywnych spraw, jakie uzgodniono podczas szczytu, Unia Europejska absolutnie nie będzie przygotowana na rozszerzenie ? powiedział belgijskiemu radiu RTBF Karel van Miert, poprzedni Komisarz do spraw konkurencji. ? Większości obecnych przywódców brak odwagi i ambicji, by wprowadzić Unię na drogę ku rozszerzeniu ? dodał.Zgodnie z porozumieniem przyjętym przez przywódców Unii w poniedziałek rano, kraje obiecały, że przygotują się do przyjęcia nowych członków od 2003 roku. ? Szczyt w Nicei zapisze się w historii Europy jako szczyt, który ukształtował Unię. Ważne było, aby dotrzymać naszych zobowiązań wobec krajów kandydackich z centralnej i wschodniej Europy ? powiedział podczas konferencji prasowej prezydent Francji Jacques Chirac.Jednak obserwatorzy polityczni uważają, że walka o rozłożenie głosów w Radzie UE może być złym sygnałem dla przyszłych członków, czyniąc z nich trudnych partnerów już po wejściu w skład bloku.John Plamer, analityk z Centrum Polityki Europejskiej w Brukseli powiedział, że Unia Europejska wzbudziła niezadowolenie wśród krajów kandydackich, proponując największemu z nich, Polsce, mniej głosów w Radzie niż równie dużej Hiszpanii.Dopiero po protestach rządu w Warszawie i presji ze strony Niemiec zmiany te zostały skorygowane. ? Walka o głosy to zły sygnał dla Polaków. Jeżeli czują, że nie są dobrze traktowani, mogą utrudnić życie Unii Europejskiej już po przystąpieniu do bloku ? uważa Plamer.Unia nie ustaliła jednak dat oficjalnego przyjęcia nowych członków, a liderzy UE poinformowali jedynie, że mają nadzieję, iż do rozszerzenia dojdzie przed planowanymi na czerwiec 2004 roku wyborami do Parlamentu Europejskiego.Podczas gdy porozumienie w Nicei rozwiało cześć niepokojów kandydatów, trudności liderów Unii związane z reformą jej struktur podkreślają kłopoty, jakie stanowić będzie ekspansja na Wschód ? uważają dyplomaci.Dla UE głównym powodem dążeń do zasypania podziałów między Wschodem a Zachodem będzie zapewnienie pokoju i bezpieczeństwa na kontynencie. Jednak od każdego członka planowana unifikacja bloku wymagała w Nicei wyrzeczeń.? To tak, jak gdyby dawno niewidziana cześć twojej rodziny miała przyjechać do ciebie na jakiś czas ? powiedział jeden z przedstawicieli Unii. ? Im bliżej, tym bardziej jesteś nerwowy, a twoja rodzina zaczyna niepokoić się, kto będzie musiał odstąpić swój pokój ? dodał.
Reuters(Nicea)