A więc Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe.Jak zareagował na to złoty? Wcale się nie osłabił, wręcz przeciwnie.Poprawa nastrojów widoczna jest także na rynku eurodolara.

Teoretycznie jest tak: jeśli stopy procentowe się obniży, to waluta w krótkim okresie powinna stracić, bo zmniejsza się atrakcyjność papierów skarbowych (z drugiej strony jest to korzystne dla akcji, ale tu czas od obniżki stóp do ewentualnej poprawy sytuacji przedsiębiorstw wynikającej z niższych stóp rynkowych jest znacznie dłuższy). Ale nie zawsze tak być musi. Widać to wyraźnie na przykładzie USA i zobaczyliśmy to dzisiaj w Polsce.W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,07 zł, za euro zaś 3,745 zł, co dopowiadało poziomowi 9,4% powyżej starego parytetu (nieznacznie wyżej niż przedwczoraj na zamknięciu notowań). Potem doszło do niewielkiej korekty, krótko przed południem osiągnęliśmy 9,3% (odpowiednio 4,074 dla USD/zł i 3,758 dla euro/zł) i był to najniższy środowy poziom. Po ogłoszeniu decyzji o obniżeniu stóp procentowych szybko dotarliśmy do 9,99% powyżej parytetu (to, czego nie udało się osiągnąć miesiąc temu po danych o rachunku obrotów bieżących, osiągnęliśmy wczoraj). Dolara ceniono wtedy na 4,03 zł, euro na 3,728 zł. 10,0% powyżej parytetu to ważny poziom techniczny i psychologiczny. Nie udało się go przekroczyć, odreagowaliśmy na 9,7%. Potem znowu wystąpił popyt i kończyliśmy na 9,9%. Za dolara trzeba było zapłacić 4,048 zł, za wspólną walutę zaś 3,726 zł.Dlaczego polska waluta zyskała na wartości? Po pierwsze obniżka jest mniejsza, niż się spodziewano (niektórzy inwestorzy przewidywali, że będzie 200 punktów bazowych), realne stopy są więc wciąż bardzo wysokie. Po drugie znowu oczekujemy dobrych danych o deficycie obrotów bieżących. Prognozy mieszczą się w przedziale między 600 a 850 mln USD (w zeszłym roku było ponad 1,2 mld USD). Jeśli potwierdzą się one, wskaźnik deficyt do PKB spadnie do poziomu poniżej 6,0%.W pierwszych notowaniach za euro płacono 0,9216 USD. Spadki na giełdach w USA i decyzja japońskiego banku centralnego o obniżeniu stóp procentowych, która osłabiła jena (czyli wzmocniła euro), pomogły wspólnej walucie. Poza tym ogłoszono informacje o cenach importu w Niemczech. Okazały się one niższe, co zmniejszy zapewne presję inflacyjną. Około południa osiągnęliśmy maksimum, czyli 0,9256. Potem było już gorzej. Dane z USA (po zrewidowaniu okazało się, że PKB wzrósł w IV kwartale o 1,1%, a nie o 1,0%, poza tym poprawił się indeks nastrojów kadry kierowniczej Chicago Purchasing Manager Index) pomogły dolarowi. Podobnie zresztą jak wypowiedź A. Greenspana, który co prawda zwrócił uwagę, że gospodarka może rozwijać się wolniej, niż oczekiwano, ale z drugiej strony ewentualne gwałtowne spowolnienie gospodarcze może mieć ?ograniczony wymiar?. N