Jednym z kluczowych sygnałów była publikacja danych dotyczących produktu krajowego brutto za drugi kwartał. Choć gospodarka nadal rosła, finalny obraz okazał się zdecydowanie słabszy od wcześniejszych oczekiwań. Dynamika wzrostu pozostała dodatnia, jednak skala spowolnienia pokazuje, że konsument oraz przedsiębiorstwa zaczynają odczuwać coraz większą presję wynikającą z wysokich stóp procentowych oraz utrzymujących się kosztów finansowania.

Jednocześnie problemem pozostaje inflacja. Odczyty wskaźnika PCE, który dla Rezerwy Federalnej jest jednym z najważniejszych mierników presji cenowej, nadal wskazują na podwyższony poziom wzrostu cen. Oznacza to, że gospodarka USA znajduje się w wyjątkowo trudnym momencie: z jednej strony pojawiają się sygnały wyraźnego schłodzenia aktywności gospodarczej, z drugiej inflacja nie zeszła jeszcze na poziomy, które pozwalałyby Fedowi na pełną swobodę działania.

Dzisiejsze informacje z rynku pracy dodatkowo wzmacniają obawy o kondycję amerykańskiej gospodarki. Dane dotyczące zatrudnienia w sektorze prywatnym pokazały, że firmy zwiększają liczbę miejsc pracy w znacznie wolniejszym tempie, niż oczekiwano. Sam raport nie jest oczywiście przesądzeniem o zmianie trendu, ale wpisuje się w szerszy obraz stopniowego schładzania rynku pracy, który przez ostatnie lata pozostawał jednym z najważniejszych filarów siły amerykańskiej gospodarki.

Inwestorzy z dużą uwagą będą teraz oczekiwać oficjalnego raportu NFP, ale Nawet słabszy od oczekiwań odczyt nie będzie automatycznie oznaczał, że Stany Zjednoczone wchodzą w recesję. Jeden raport nigdy nie definiuje całego cyklu gospodarczego. Niemniej jednak kolejny wyraźny sygnał osłabienia rynku pracy byłby potwierdzeniem, że gospodarka USA rzeczywiście znajduje się w fazie spowolnienia, a dotychczasowa odporność zaczyna ustępować miejsca bardziej wymagającemu otoczeniu.

Największym wyzwaniem dla Rezerwy Federalnej jest fakt, że gospodarka może być obecnie poddawana presji z dwóch stron jednocześnie. Spowolnienie wzrostu oraz słabszy rynek pracy zwiększają argumenty za obniżkami stóp procentowych i wsparciem aktywności gospodarczej. Taki ruch byłby również korzystny z punktu widzenia amerykańskiej administracji, która od dawna wskazuje na potrzebę wspierania wzrostu i ochrony miejsc pracy. Problem w tym, że utrzymująca się podwyższona inflacja ogranicza przestrzeń do agresywnego luzowania polityki pieniężnej.

Fed może więc znaleźć się w bardzo trudnym położeniu. Zbyt późna reakcja może pogłębić spowolnienie i zwiększyć ryzyko wzrostu bezrobocia, natomiast zbyt szybkie obniżki stóp mogą ponownie rozbudzić presję inflacyjną. To klasyczny scenariusz stagflacyjny, w którym bank centralny musi balansować pomiędzy ochroną wzrostu gospodarczego a utrzymaniem wiarygodności w walce z inflacją.

Na ten moment dane nie wskazują jeszcze na kryzys gospodarczy w USA, ale coraz wyraźniej pokazują, że okres wyjątkowo silnego wzrostu może dobiegać końca. Najbliższe publikacje, w szczególności raport z rynku pracy, będą kluczowe dla oceny, czy mamy jedynie przejściowe spowolnienie, czy początek bardziej trwałego osłabienia największej gospodarki świata.

 

Mikołaj Sobierajski

Analityk Rynku Akcji XTB