Reklama

Wojna na Bliskim Wschodzie (Komentarz tygodniowy)

Globalne rynki akcji mają za sobą dynamiczny tydzień, który zaczął się ożywieniem wojny celnej przez prezydenta USA, a skończył wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie.

Publikacja: 02.03.2026 08:09

Wojna na Bliskim Wschodzie (Komentarz tygodniowy)

Foto: PAP/EPA

Ostatni element będzie oczywiście wyceniany dopiero na pierwszych sesjach nowego tygodnia. Po drodze inwestorom trafiło się spotkanie z wynikami kwartalnymi spółki Nvidia, które nie mogły być dużo lepsze w każdej części, ale zostały przyjęte dość nerwowym pytaniem o szczytowy poziom marż, jakie NVDA zdoła ugrać w ramach boomu inwestycyjnego w sektorze sztucznej inteligencji. Wreszcie odczyt inflacji PPI w USA okazał się na tyle niepokojący, iż wymusił na graczach kolejne przeszacowanie wycen prawdopodobieństwa obniżek ceny kredytu przez Fed w 2026 roku. W istocie, notowania Fed Fund Futures wskazują, iż nawet pojawienie się nowego szefa Rezerwy Federalnej nie przełoży się na obniżkę ceny kredytu przed rozpoczęciem trzeciego kwartału. Każdy z elementów jakoś wspierał podaż. Zamieszanie z cłami Donalda Trumpa wprowadziło dawkę niepewności i powrót niechęci do amerykańskich aktywów, gdy nerwowe przyjęcie przez inwestorów wyników kwartalnych spółki Nvidia sygnalizowało, iż NVDA nie ożywi popytu na spółki technologiczne. Bilansem był spadkowy tydzień na Wall Street, który przełożył się na odejście DJIA o 1,31 procent, cofnięcie Nasdaqa Composite o 0,95 procent i ruch szerokiego S&P500 o -0,44 procent. Równolegle, Europa zdołał ugrać zwyżkę niemieckiego DAX-a o 0,26 procent oraz wzrost francuskiego CAC o 0,77 procent.

W kontekście relatywnej siły Europy warto odnotować, iż dla europejskich średnich było to czwarty tydzień zwyżek w serii. Ostatni element wprost łączy się z wynikiem miesiąca, w którym Europa poradziła sobie czytelnie lepiej. Wspomniany wyżej niemiecki DAX zyskał w lutym 3,25 procent i przedłużył wzrostową serię na trzeci miesiąc z rzędu, gdy francuski CAC wzrósł o 5,59 procent i zanotował największą miesięczną zwyżkę od przeszło roku. Równolegle, Wall Street skończyła miesiąc wzrostem DJIA o ledwie 0,17 procent, gdy strata S&P500 wyniosła 0,87 procent. Nasdaq Composite spadł o 3,38 procent notując najgorszy miesiąc od marca zeszłego roku. Wzrost cen akcji na świecie, gdy Wall Street nie potrafi szukać zwyżek, a nawet przecenia się w rosnącym otoczeniu wskazuje, iż na rynki wróciła niechęć do amerykańskich aktywów, która była widoczna w zeszłym roku, gdy Donald Trump wywołał wojnę celną z całym światem. Inaczej mówiąc, luty na rynkach był znów grany w modelu „Sell America”. Dla równowagi trzeba jednak przywołać umocnienie dolara, który oglądany Dollar Index’em skończył miesiąc zwyżką, po trzech miesiącach spadków. Ostatni element wskazuje, iż w lutym zaczęły pojawiać się sygnały, iż na rynkach akcji może dość do zmian, które zaczynają pojawiać wcześniej w innych segmentach rynkowego krajobrazu. W istocie, luty był też okresem większej zmienności na surowcach – z różnych przyczyn – co zawsze jest ostrzeżeniem przed wyczerpywaniem się pewnych układów i możliwością zmiany trendów.

Powyższy zarys jawi się jako ważny, ale oczywiście w weekend doszło do radykalnej zmiany, która wszystkie elementy spycha na dalszy plan. Rozpoczęcie wojny na Bliskim Wschodzie oznacza pojawienie się ryzyk, z których pierwsze materializują się na rynku ropy operującej z perspektywą ograniczeń w dostawach z rejonu Zatoki Perskiej. Pierwsze doniesienia wskazują o uszkodzeniach tankowców, co oznacza, iż Iran nie musi zamykać Cieśniny Ormuz, gdyż Cieśnina zamknie się w pewnym sensie sama. To samo można powiedzieć o ryzyku ograniczeń dla ruchu w rejonie Kanału Sueskiego, do którego droga prowadzi przez miejsca narażone na ataki sojuszników Iranu z Jemenu. W przypadku ropy ryzykiem jest rozlanie się wojny na całą infrastrukturę w rejonie, gdyż Iran przyciśnięty za mocno będzie zwyczajni grał każdą kartą w talii. Należy też zakładać, iż wojna nie skończy się szybko, a wynik jeszcze przez kilka dni nie będzie przesądzony. Pochodną musi być wzrost popytu na bezpieczne aktywa, a więc umocnienie dolara, ucieczka w obligacje i związany z tym ruch kapitału ze strony akcji w inne segmenty rynkowego krajobrazu. Za czasem zaczną pojawiać się pytania o koszty dla poszczególnych gospodarek. Sumując, w bliskiej przyszłości warto oczekiwać spadków, które mogą uruchomić korekty na rynkach szybujących na szczytach hossy. Dla równowagi należy jednak odnotować, iż w przeszłości spadki wywołane wojnami były zwykle okazjami do zakupów dla graczy, którzy mieli niedoważone portfele akcyjne.

Adam Stańczak

Analityk DM BOŚ 

Reklama
Reklama

Wydział Analiz Rynkowych

Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.

 

Giełda
Giełda w Warszawie reaguje na wojnę na Bliskim Wschodzie
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Giełda
Circle zaskoczył inwestorów
Giełda
Tydzień na warszawskiej giełdzie bez przełomu
Materiał Promocyjny
Największy na świecie program edukacyjny, który od 20 lat zmienia życie młodego pokolenia
Giełda
Szósty miesiąc zwyżek w serii
Materiał Promocyjny
Centralny magazyn OMODA & JAECOO w Duchnicach rośnie wraz z rekordową sprzedażą
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama