WIG20 oddał 0,35 procent, gdy indeks szerokiego rynku stracił 0,45 procent. Zmiany średnich nie oddają jednak przebiegu sesji oraz dynamiki wymian. Obrót w WIG20 przekroczył 3 miliardy złotych, gdy indeks szerokiego rynku WIG ugrał niemal 3,36 miliarda złotych. W przypadku WIG20, w skrajnym punkcie sesji wartość indeksu była o 1,8 procent wyższa od wczorajszego zamknięcia, a koszyk szybował na nowym rekordzie hossy w rejonie 3455 pkt., by finalnie oddać całość wzrostu i spaść poniżej połamanej o poranku bariery 3400 pkt. Finalnie rynek zapłacił karę za szukanie zwyżek w kontekście spadków na rynkach bazowych przy skoncentrowaniu uwagi na zwyżce cen metali i umocnieniu złotego. W istocie, popyt skupił się dziś na akcjach KGHM, które w skrajnym punkcie sesji rosły o przeszło 10 procent, by skończyć rozdanie zwyżką o 5,44 procent. Jak bardzo rynek oparł się na walorach KGHM oddaje wielkość obrotu na spółce, który wyniósł niemal 1,31 miliarda złotych. Usprawiedliwieniem dla porannego optymizmu była kondycja złotego, który umacniał się do dolara, by w trakcie zamykania sesji na GPW już tracić 0,3 procent wobec amerykańskiej waluty. Finałowy akcent postawiła Wall Street, która porannymi spadkami indeksów wymusiła na GPW skokowe dostosowanie do otoczenia i w przypadku WIG20 oddanie całości wcześniejszych zwyżek. W istocie, na godzinę przed końcem sesji WIG20 zdawał się mierzyć w zamknięcie na dziennym maksimum, by w finałowych 60 minutach oddać całość wcześniejszego wzrostu. Z perspektywy technicznej sesja jawi się jako kolejna porażka byków w rejonie 3400 pkt., ale ważniejsze jest ostrzeżenie, iż niezależnie od lokalnych apetytów wzrostowych rynek może potrzebować korekty, dla której pretekstem stanie się postawa giełd bazowych lub chociażby korekta cen metali.
Adam Stańczak
Analityk DM BOŚ
Wydział Analiz Rynkowych
Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.