Indeks największych spółek znalazł się na poziomie 2273,83 pkt, najniższym od 16 października. Taniały dziś jednak akcje nie tylko blue chips. Indeks szerokiego rynku WIG zniżkował o 2,09 proc., do 38 330,01 pkt. Indeksy przebywały na minusie od początku sesji, a spadki pogłębiły się pod sam koniec. Obroty akcjami na naszym rynku wyniosły 1,563 mld zł.

Przyczyną takiego, a nie innego zachowania naszej giełdy stała się dziś w dużej mierze sytuacja na światowych parkietach, gdzie także od godzin porannych panowały spadki. Do zwiększenia ich skali doszło po opublikowaniu niekorzystnych danych z amerykańskiego rynku nieruchomości.

Jednak nie był to jedyny czynnik istotny z punktu widzenia naszej giełdy.

Winowajcą słabego zachowania zwłaszcza wskaźnika WIG20 stała się Telekomunikacja Polska, która jako pierwsza z największych firm z GPW ogłosiła dziś wyniki finansowe. Popularna Tepsa zawiodła niestety na całej linii. Zysk naszego największego operatora stopniał w III kwartale o 47 proc., do 327 mln zł, znacznie niższego poziomu od 360 mln zł oczekiwanych przez analityków (według ankiety Reutera). Niezbyt różowo wygląda też przyszłość TP. Jak ogłosił prezes Maciej Witucki, przychody firmy w całym bieżącym roku spadną o więcej niż 7,6 proc. odnotowane w pierwszych trzech kwartałach.

W rezultacie Tepsa przewodziła dziś spadkom wśród największych spółek. Posiadacze jej akcji stracili 5,6 proc.

Inne spółki traciły nieco mniej. Z powodu obserwowanej dziś wyprzedaży surowców o 3,7 proc. taniały akcje KGHM, a o 3,4 proc. papiery PKN Orlen. O prawie 3 proc. spadł kurs Pekao. W gronie WIG20 znalazło się też trzy firmy na plusie. Najwięcej, o 4,2 proc., zdrożały papiery Biotonu.

Trwające od trzech sesji spadki zabrały już prawie 6 proc. wartości WIG20 i prawie 5 proc. WIG. Co dalej z GPW? Szczęśliwie wyniki TP raczej nie mogą stanowić przesłanki do korygowania oczekiwań dotyczących rezultatów innych firm – inaczej niż większości jej działalność w niewielkiej mierze zależy od cyklu koniunkturalnego. Warszawskie niedźwiedzie nie powinny mieć więc zachęty do gry pod rozczarowujące raporty kolejnych firm. Byki z kolei liczą na napływ na rynek wtórny ogromnych pieniędzy pozostałych inwestorom po ofercie PGE.

Jednakże przedłużenia się przeceny też nie można wykluczyć. Po zwyżce indeksów od marca o 70-80 proc. wyraźna korekta byłaby w przypadku GPW jak najbardziej uzasadniona.