Jaki był 2021 r. dla rynku kapitałowego?

Marek Dietl (MD): Dla światowych rynków kapitałowych ostatnie dwa lata były bardzo dobre, a na tym tle warszawska giełda dodatkowo się wyróżnia. Jeśli chodzi o dynamikę obrotów, byliśmy w czołówce giełd w Unii Europejskiej. To, co kiedyś było naszą słabością, czyli jakość arkusza zleceń, czy też szerzej rozumiana płynność, teraz wygląda już zdecydowanie lepiej. Dzisiaj, mimo że jesteśmy giełdą średniej wielkości w skali europejskiej, znajdujemy się w dobrej sytuacji, jeśli chodzi o płynność. Wyznacznikiem sukcesu są też debiuty giełdowe. Końcówka tego roku obfituje w ciekawe wydarzenia, które pobudzają wyobraźnię i zainteresowanie inwestorów, a także powodują, że na rynku pojawiają się kolejni uczestnicy rynku.

Maciej Trybuchowski (MT): Ciężko dyskutować z faktami. Pandemia bardzo mocno pomogła polskiemu rynkowi kapitałowemu, i to właściwie we wszystkich jego obszarach. Wchodzimy więc w 2022 r. jako rynek zaktywizowany, znacznie powiększony i z dużym potencjałem wzrostu. Wzrosła przecież liczba rachunków inwestycyjnych i ich aktywność. Wcześniej za aktywne można było uznać około 10 proc. rachunków. Teraz jest to nawet około 20 proc. Wzrosła także wartość aktywów w funduszach inwestycyjnych. Sytuacja jest więc bardzo dobra, ale jednocześnie warto zauważyć, że wchodzimy w wymagający okres. Pandemia była trudnym czasem, ale był on jednowymiarowy. Teraz wchodzimy w czas z wielowymiarowymi aspektami związanymi chociażby z globalną inflacją, zacieśnieniem polityki monetarnej, ogromnym długiem i bardzo dużą niepewnością geopolityczną. Są to czynniki, które studzą mój wrodzony optymizm.

Czy 2021 r. również był dobrym okresem dla branży TFI?

Małgorzata Rusewicz (MR): Zgadzam się, że ten rok, jak i poprzedni dla rynku kapitałowego, a co się z tym wiąże i dla branży TFI, był udanym okresem. Przekroczyliśmy poziom 300 mld zł aktywów w funduszach inwestycyjnych, co pokazało, że fundusze mogą być produktem, który przynosi interesujące stopy zwrotu klientom i jednocześnie może być ciekawą alternatywą dla depozytów bankowych. Wysokie obroty i kolejne debiuty na rynku oczywiście cieszą, natomiast chcę zwrócić uwagę, że końcówka roku jest jednak bardziej dynamiczna i zmienna. Do listy wyzwań, o których była mowa, dołączyłabym kolejne problemy z nową mutacją koronawirusa. Niepewność w tym obszarze również ma wpływ na rynki kapitałowe. Wejście w 2022 r. będzie więc trudniejsze. Spodziewam się, że rynek będzie bardzo zmienny i trzeba będzie się z tym zmierzyć.

Pandemia sprawiła także, że odżyła branża maklerska. Rok 2021 to nadal był dla was okres żniw?

Piotr Kozłowski (PK): Barometrem rozwoju rynku kapitałowego oraz branży maklerskiej był napływ klientów indywidualnych, który widzieliśmy zarówno w 2020 r., jak i w 2021 r. Do tego oczywiście należy dołożyć sytuację na rynku pierwotnym, która też okazała się sprzyjająca. Nie da się więc ukryć, że zamieszanie covidowe bardzo pomogło rynkowi. Patrząc natomiast na perspektywy, to podzielam w większym zakresie obawy niż optymizm. Niestabilna sytuacja geopolityczna jest jednym z elementów, które mogą istotnie wpłynąć na rynki. Do tego dochodzi perspektywa zacieśniania polityki monetarnej przez banki centralne, z Rezerwę Federalną na czele. Inflacja ma z kolei charakter globalny. Są też duże obawy związane z utrzymaniem tempa wzrostu gospodarczego. Zwróciłbym natomiast uwagę, że rynek też rozwija się w wielu kierunkach. Z jednej strony widzieliśmy przepływ kapitału z banków bezpośrednio na giełdę, ale także w kierunku funduszy inwestycyjnych czy też produktów strukturyzowanych, które na giełdzie notują rekordowe obroty. W ostatnich dwóch latach branża maklerska więc odżyła, ale dzisiejszy punkt startu jest bardzo dziwnym punktem z dużą dozą niepewności.

Inflacja, a co się z nią wiąże również działania banków centralnych, w tym RPP, napędzały jednak sektor bankowy, co odczuliśmy także na GPW. Ten trend jest do utrzymania?

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Przemysław Paprotny (PP): Faktycznie ten rok pozwala patrzeć na sektor finansowy z nieco większym optymizmem, niż to było w 2020 r. Właściwie wszystkie części tego sektora rosły i były rentowne. Jeśli chodzi o banki, to w III kwartale rentowność jest o prawie 50 proc. wyższa niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Bankom bez wątpienia pomogły decyzje o podwyżce stóp procentowych, bo przełożyło się to na marże sektora, mieliśmy też do czynienia z aktualizacją cenników opłat i prowizji. Stały się one kołem ratunkowym i sposobem na powrót do rentowności. Jeśli chodzi o przyszłość, to jest szereg czynników, które rodzą niepewność. Osobiście jestem umiarkowanym optymistą, a w tyle głowy jest oczywiście kilka znaków zapytania. Dotyczą one m.in. tego, co się będzie działo ze stopami procentowymi, tego, jak będą kształtowały się kolejne wymagania regulacyjne, ale też tematu franków oraz tego, czy i ewentualnie kiedy zobaczymy efekt pandemii w postaci odpisów na ryzyko kredytowe. To będzie determinowało wynik sektora w przyszłym roku.

Przez wiele lat rynek kapitałowy miał raczej złą sławę, giełdę porównywano nawet do kasyna. Te ostatnie dwa lata to zmieniły? Dzisiaj postrzeganie rynku jest zdecydowanie lepsze?

Prof. Krzysztof Jajuga (KJ): Myślę, że tak. Demonizacja rynku zawsze była, natomiast dzisiaj coraz więcej osób zaczyna rozumieć, że przy obecnych stopach procentowych i wysokiej inflacji trzeba szukać możliwości inwestycyjnych o wyższym dochodzie. Nie każdy jest gotów od razu inwestować chociażby w kryptowaluty. Giełda na ich tle jest postrzegana, z punktu widzenia regulacyjnego, jako bezpieczne miejsce. Wiele osób, zwłaszcza młodszych, zaczęło więc inwestować. Cały czas natomiast obawiam się, że mamy tak naprawdę do czynienia z krótkotrwałym efektem. Nowe osoby chyba nie do końca widzą związek między rynkiem kapitałowym a gospodarką. Nadal duża część oszczędności jest trzymana w bankach. Dużą popularnością cieszą się przecież także nieruchomości. Uważam jednak, że klasyczne instrumenty finansowe będą zyskiwały na popularności. Sprzyja temu nie tylko wielkość naszego rynku, jego bezpieczeństwo w sensie infrastrukturalnym, ale także coraz lepsza płynność.

A co z wpadkami, takimi jak niska partycypacja w PPK czy też niedokończona reforma OFE? Czy będą to przeszkody w budowaniu lokalnej bazy kapitałowej?

MR: Bez wątpienia są to elementy, które krótkoterminowo utrudniają rozwój rynku kapitałowego. Jeśli chodzi o OFE, to faktyczne dokończenie tej reformy, tak aby uwzględniała interesy wszystkich uczestników rynku, w szczególności inwestorów indywidualnych, jest niezwykle istotne. Mogłoby to pomóc w budowaniu dodatkowych oszczędności emerytalnych w ramach innych produktów. Jeśli chodzi o PPK, to widać, że napływ pieniędzy jest stabilny, chociaż mniejszy i wolniejszy, niż to było szacowane. I tutaj reforma OFE mogłaby być pomocna.

To, co się działo w 2021 r. w wymiarze emerytalnym, to sukces czy porażka?

MT: Oddzieliłbym OFE od PPK. Jeżeli myślimy o stosunkowo niskiej stopie partycypacji w PPK, to traktuje to jako szansę i potencjał, z którym wchodzi w 2022 r. Tutaj niczego nie straciliśmy. Nadal są osoby, które można przekonać do tego programu. Jako ludzie rynku kapitałowego musimy sobie jasno powiedzieć, że w tym zakresie jest jeszcze dużo do zrobienia i dużo można jeszcze zyskać. Jeśli chodzi o OFE, to zamrożenie reformy rodzi niepewność regulacyjną. Budowane są różne, często bardzo pesymistyczne scenariusze. Najważniejsze byłoby więc w kwestii OFE określenie kierunku, ale także terminu zmian. Niepewność na rynku kapitałowym jest najgorsza, szczególnie jeśli wynika ona z regulacji.

Branży maklerskiej brakuje większych pieniędzy z PPK?

PK: Przede wszystkim PPK należy uznać za element nieskończonego ćwiczenia. Program ten nadal trzeba rozwijać, bo też fundusze w nim charakteryzują się wyjątkową rentownością. Jeśli chodzi o OFE, to oczywiście nie chcemy, aby pieniądze tam zgromadzone działały na niekorzyść rynku chociażby w postaci tzw. suwaka. Im szybciej w tym zakresie znajdą się rozwiązania, tym lepiej. Wracając jednak do pytania... oczywiście brakuje nam trochę pieniędzy z PPK. Im więcej ich będzie, tym oczywiście lepiej dla całej branży maklerskiej i całego rynku kapitałowego.

Wspomniane OFE to jednak kwestie regulacyjne, na które mamy ograniczony wpływ. Co możemy sami zrobić? Jakie plany ma GPW?

MD: W 2022 r. chcemy dokończyć projekty, które rozpoczęliśmy wcześniej, wraz z przyjęciem strategii grupy GPW. Na pierwszy ogień pójdzie GPW Data, czyli system do raportowania w oparciu o język iXBRL. Drugi element, który ma wesprzeć spółki, to obiecany przez Komisję Europejską fundusz wspierający IPO. Liczymy, że jedna z jego odnóg będzie dotyczyła regionu Trójmorza. Szczególnie w przypadku mniejszych ofert potrzeba jest więcej kapitału. Jako GPW dopracowaliśmy także nasze rozwiązania technologiczne. Skupimy się więc na tym, co udało się już zrealizować oraz na tworzeniu strategii na kolejne lata. Chcemy, aby powstała do końca przyszłego roku.

Giełda rozwija się w różnych kierunkach. Czy tak szeroka dywersyfikacja to dobry pomysł?

KJ: Giełdy na świecie ewoluują i mają konkurentów. To już nie jest tak, że giełda kojarzy się dzisiaj tylko z akcjami. Podobają mi się pomysły GPW dotyczące infrastruktury informacyjnej. Już dzisiaj mamy do czynienia z rewolucją w raportowaniu finansowym. Inwestor wcale nie musi być zainteresowany tym, jaki był zysk netto w ubiegłym roku. On kupuje perspektywy przyszłości. Jeśli więc powstaje infrastruktura chociażby w oparciu o wspomniany iXBRL, to zaczyna to powoli przypominać raportowanie w czasie ciągłym. Dla inwestorów, którzy faktycznie kierują się fundamentami, jest to duża wartość poznawcza. Jeśli chodzi o inne segmenty, to nie widzę chociażby za dużo perspektyw, byśmy konkurowali na rynku długu. Oczywiście tematem są też inwestycje alternatywne. Giełda zainteresowała się rynkiem rolnym, ciekawym pomysłem, chociaż pewnie trudnym do zrealizowania pod względem regulacyjnym, jest też rynek nieruchomości. Generalnie rozwiązania powinny iść w kierunku takich, które faktycznie będą użyteczne i ciekawe dla przeciętnego obywatela. Oczywiście trzeba pamiętać, że miarą sukcesu jest płynność danego produktu. Nie jest sztuką samo wprowadzenie danego produktu.

Czy pośrednicy w działaniach GPW upatrują więcej szans i opcji do robienia biznesu, czy jednak są to wyzwania, bo przecież jest w perspektywie także wymiana systemu transakcyjnego?

PK: Przede wszystkim uważam, że działania podejmowane przez GPW są z korzyścią dla rynku. Jako instytucja podjęliśmy współpracę z GPW Tech i dostrzegamy co najmniej dwa projekty, które szczególnie mocno nas interesują i które mogą nam ułatwić prowadzenie biznesu. Dywersyfikacja działalności podejmowana przez GPW działa na korzyść giełdy, ale także przyczynia się do rozwoju rynku. Jeśli zaś chodzi o nowy system giełdowy WATS, to jest to bez wątpienia duże wyzwanie dla branży maklerskiej. Widzimy jednak w tym również pewne korzyści. Liczymy, że będzie to system, który będzie można rozwijać lokalnie. Reakcja klient–giełda będzie znacznie szybsza. Sam projekt nie ma charakteru tylko i wyłącznie technologicznego. On wnosi również rozwiązania produktowe. Wydaje się, że w tym momencie plan, by wdrożyć system w 2024 r., jest realny. Jako środowisko chcielibyśmy, aby doszło do tego jak najszybciej, ale zdajemy sobie też sprawę ze złożoności tego projektu i tego, że w tzw. międzyczasie może się jeszcze dużo wydarzyć.

Nowe pomysły i projekty to także regulacje. Czy one nadążają za rozwojem rynku, czy może jednak w 2022 r. znowu będziemy narzekać, że regulacje są wyzwaniem?

PP: Na pewno będziemy rozmawiali o regulacjach. Ich będzie przybywać i będą coraz bardziej skomplikowane, ale to też z tego względu, że świat i rynki się komplikują. Patrząc na ten rok i przyszły, wydaje się, że tematem numer jeden jest ESG (Environmental, Social and Governance, czyli ochrona środowiska, ład społeczny i korporacyjny) i ogrom wymogów, które przynosi ten pakiet. Chyba do tej pory rynek odbierał ESG jako kolejny wymóg regulacyjny dotyczący raportowania. Jeśli natomiast spojrzymy głębiej, to przekonamy się, że ESG wymusza istotne zmiany w tzw. funkcjach wsparcia w instytucjach finansowych. Aktualnie ESG obliguje do raportowania, jaki wpływ mają czynniki ESG na ofertę produktową dla klientów. Już niedługo natomiast zakres ujawnień emitentów będzie dużo bardziej szczegółowy i będzie np. wymagał publikowania informacji o sposobie weryfikacji swoich klientów i kontrahentów pod kątem czynników ESG, o strukturze własnego portfela inwestycyjnego i kredytowego i ich wpływie na rentowność oraz model biznesowy. Ta informacja pójdzie w rynek, a brutalna gra popytu i podaży spowoduje ruchy cen na rynku akcji i długu. To dzieje się już teraz w niektórych krajach.

Czyli rok 2022 r. będzie chwilą prawdy dla ESG i całego rynku?

PP: Myślę, że tak, natomiast nie jest to perspektywa tylko przyszłego roku, ale także kolejnych lat. Myślę, że instytucje finansowe, ale również emitenci, zmienią podejście i zakres informacji, które przekazują inwestorom. Będzie to się wiązało z radykalnym przebudowaniem departamentów analitycznych i zarządzania ryzykiem. Instytucje finansowe, np. zarządzający aktywami, będą pewnie dokonywać zmian w strukturze bilansów i portfeli. Będą się pozbywać walorów emitentów, którzy nie dostosują łańcucha wartości do nowych wymogów. To przełoży się na zmienność cen na rynkach, przy czym zapewne będzie to proces, który potrwa kilka lat.

Nowe regulacje dotkną też branży TFI. Będą one chociażby związane z opłatami. To szansa czy zagrożenia?

MR: Na regulacje patrzę przez pryzmat szans. Wydaje mi się, że ten rok jest eksplozją różnego rodzaju projektów legislacyjnych. Wiele z nich nabrało wyjątkowego tempa. ESG oczywiście też jest jednym z tematów i jest wyzwaniem również dla TFI. Kolejny to chociażby projekt deregulacji dotyczący sposobu kontaktowania się i komunikowania z klientem, który idzie w kierunku jeszcze większej cyfryzacji. Oczywiście nie można zapominać, że kolejny rok to wspomniane zmiany dotyczące sposobu wynagradzania funduszy inwestycyjnych. Dotyczy to zarówno opłat za zarządzanie, które systematycznie spadają, jak i opłaty zmiennej, czyli tzw. success fee. Mamy tutaj nowe standardy dyskutowane z nadzorcą i jesteśmy w przeddzień zmian w tym obszarze. Moim zdaniem będą one korzystne dla klienta. Informacje będą bowiem przekazywane w sposób bardziej transparentny. To powinno pomóc też funduszom inwestycyjnym w pozyskiwaniu klientów.

Czy to oznacza, że boom na fundusze inwestycyjne dopiero przed nami? A może rynek przegapił nieco szansę?

MR: Przegapili przede wszystkim ci, którzy nie skorzystali z sytuacji rynkowej. Stopy zwrotu są bowiem naprawdę imponujące, a badania pokazują, że Polacy przede wszystkim korzystali z depozytów, na których de facto tracili. Mam nadzieję, że boom na fundusze jest jeszcze przed nami, ale też czeka nas dużo pracy. Widać, niestety, że społeczeństwo reaguje gwałtownie i emocjonalnie na napływające informacje rynkowe. Cały czas musimy się więc uczyć rynku. I tutaj znowu pojawia się wątek edukacji, która pozostaje ciągłym wyzwaniem.

Czy struktura oszczędności Polaków ma szansę ulec zmianie?

MT: Struktura oszczędności domowych nie zmienia się od lat. Połowa aktywów to nadal gotówka i depozyty. Czy nie wykorzystaliśmy szansy, jaką dawały niskie stopy procentowe? Zapewne gdyby można było zrobić więcej, tobyśmy to zrobili. Skoro jednak to się nie stało, to widocznie jest jakieś fundamentalne ograniczenie. To nie jest kwestia zaniechań. To jest problem strukturalny związany chociażby z edukacją. Biorąc pod uwagę również utrzymujące się ujemne realne stopy procentowe, myślę, że możemy też mówić tutaj o ciekawym aspekcie socjologicznym. Oczywiście rynki się rozwijają. Są kryptowaluty, mówi się o tokenizacji. Nie chcę tego deprecjonować, ale my mamy do wykonania pracę u podstaw. Przy tej strukturze oszczędności naprawdę jest co robić.

Faktycznie to edukacja jest dzisiaj tą barierą rynkową?

PK: Są dwa elementy. Jest o właśnie wspomniana edukacja. Rynek podejmuje działania w tym zakresie, jednak one mają charakter celowy. Nie ma niestety powszechnego programu edukacji. Myślę, że brak dynamicznego przepływu pieniędzy z banków do produktów inwestycyjnych, pomimo sprzyjających uwarunkowań, wynikał również z zaniedbania samych instytucji finansowych, jak i dystrybutorów. Dotarcie do klienta wyglądało kilka lat temu zupełnie inaczej niż dzisiaj. Pojawiły się nowe regulacje i instytucje finansowe, które nie były na to przygotowane, nie miały możliwości dotarcia z produktem do klientów, nie mówiąc już o edukacji. To jest lekcja, którą jako rynek musimy odrobić.

W kontekście rynku kapitałowego warto poruszyć także temat związany ze strukturą obrotów. Dzisiaj przechodzą one przede wszystkim przez zagranicznych brokerów. To problem dla krajowych pośredników?

PK: W listopadzie zagraniczni brokerzy odpowiadali za 57 proc. obrotów na rynku akcji. To trochę za dużo. Wolałbym, aby krajowi brokerzy odgrywali większą rolę. Siłą zagranicznych podmiotów jest skala prowadzonej działalności i liczba rynków, na których działają. My jako krajowa branża mamy natomiast przewagę znajomości lokalnego rynku. Lepiej go czujemy i rozumiemy i to powoduje, że nie stoimy na straconej pozycji. Dzisiaj pytanie brzmi, czy klienci stawiają na cenę, czy na jakość. Jeśli będą zwracali uwagę na cenę, to zapewne przegramy z zagranicą. Jeśli patrzy jednak na jakość, to mamy duże szanse.

GPW zamierza wspierać krajową branżę maklerską?

MD: Udział inwestorów zagranicznych wynika wprost z gry rynkowej. Dzięki temu, że staramy się dbać o dobrą współpracę z lokalnymi klientami, nie poszliśmy chociażby drogą Belgii, gdzie zagraniczni członkowie giełdy odpowiadają za 97 proc. obrotów. Druga sprawa to MiFID II, który zobowiązuje do więcej niż jednego brokera do współpracy. Zachęcam więc krajowe biura maklerskie do większej aktywności w pozyskiwaniu funduszy za granicą. Regulacje sprzyjają, ale aktywność lokalnych biur poza krajem jest wciąż relatywnie skromna.

Jeśli mielibyśmy się spotkać za rok o tej samej porze, to w jakich nastrojach będziemy?

KJ: Na pewno jest bardzo dużo wyzwań. Nie można wykluczyć, że z różnych powodów, chociażby geopolitycznych, kapitał będzie odpływał z rynków kapitałowych. Z drugiej strony, gdy są wyzwania, to są też specjaliści, którzy ich się podejmują i myślę, że powinniśmy jednak dać sobie z tym radę. Najgorsze byłoby teraz wpadanie w zachwyt. To z góry skazywałoby nas na porażkę. Na szczęście uczestnicy rynku mają inne podejście i to pozwala wierzyć, że mimo tych wyzwań nie będzie tak źle.

MR: Mam nadzieję, że będziemy w tak samo dobrych nastrojach, jak obecnie. Podtrzymuję, że rynek w 2022 r. będzie upływał pod znakiem zmienności i będzie wymagał od nas czujności. Pojawią się zapewne też nowe wyzwania. Trzeba więc realnie patrzeć na to, co może się wydarzyć.

MD: Ten rok zamykamy ciekawymi debiutami oraz kolejką spółek czekających na wejście na GPW. Wydaje się, że na tym froncie przynajmniej początek roku powinien być dobry. Geopolityka jest wyzwaniem, pamiętajmy jednak, że ona też dostarcza zmienności, a ta daje możliwość zarabiania. Poza tym perspektywy polskiej gospodarki wciąż są bardzo dobre.

Zmienność to woda na młyn branży maklerskiej...

PK: Zgadza się i chciałbym być optymistą. Widzę dużo przesłanek, by powiedzieć, że to będzie dobry rok. Jednocześnie dostrzegam zagrożenia, o których mówiliśmy. W tym kontekście musimy nauczyć się zarządzać ryzykami.

PP: Na kolejny rok powinniśmy spoglądać z ostrożnym optymizmem. Instytucje finansowe powróciły w 2021 r. na ścieżkę rentowności i to jest bardzo ważna informacja. Z drugiej strony wciąż mamy wiele czynników niepewności. Fundamenty, czyli chociażby ujemne realne stopy procentowe, sprawią, że konsumenci będą szukali nie tylko bezpiecznych przystani do lokowania oszczędności, ale i rentowności. Zakładam, że to wyzwoli pewne przepływy środków finansowych w kierunku rynku kapitałowego.

MT: Wiemy, co jest ważne i co należy robić. Spotkamy się za rok w dobrych nastrojach, jeśli każdy z nas zrobi maksymalnie to, co powinien zrobić w ramach swoich obowiązków. Na wiele rzeczy oczywiście nie mamy wpływu, ale najważniejsze, by za rok mieć poczucie, że zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy.

PARTNER DEBATY: