W czwartek 21 sierpnia indeks WIG po raz pierwszy w historii przekroczył poziom 112 000 pkt. W niecałe dwa tygodnie spadł o 5,4 proc., przełamał średnią z 50 sesji, a jego sierpniowy bilans stał się ujemny. Za słabością indeksu stały przede wszystkim banki. Ich akcje zaczęły być wyprzedawane po tym, jak minister finansów zapowiedział podwyżkę podatku dochodowego. Największym ciężarem, z uwagi na udziały w indeksie, były PKO BP i Pekao, kończące sierpień ze stopą straty sięgającą odpowiednio -11,5 proc. i -9,5 proc. Przeciwwagą dla banków, ale za słabą, był Kruk, który wyraźnie zyskiwał, zwłaszcza w końcówce sierpnia, napędzany raportem wynikowym. Taki rozkład sił w indeksie WIG20 sprawił, że w piątek rano jego notowania testowały 2820 pkt, czyli najniższy poziom od 1 lipca. Kurs znajduje się poniżej średniej z 50 sesji, co od strony technicznej zwiększa ryzyko zejścia w rejon 200-sesyjnej średniej, czyli umownej granicy hossy znajdującej się obecnie przy 2620 pkt. Wszystkie większe korekty w trwającej już prawie trzy lata hossie docierały właśnie w okolice tej granicy.
W taki spadkowy scenariusz wpisują się statystyki historyczne. Okazuje się bowiem, że wrzesień to najsłabszy dla naszej giełdy miesiąc w roku. Licząc od 1991 r. do 2024 r. zmiana indeksu WIG wynosi we wrześniu średnio -1,62 proc. Nawet gdy usuniemy wartości skrajne (spadek o 17,9 proc. w 1994 r. i wzrost o 7,8 proc. w 2005 r.), to średnia wynosi -1,4 proc., a mediana wynosi -1,05 proc. To dlatego, że przez 34 lata, w 21 przypadkach WIG kończył wrzesień na minusie, a w 13 na plusie. Średni wzrost podczas wzrostowych wrześniów to 4,8 proc., a średnia strata podczas spadkowych -5,6 proc. Wartość oczekiwana jest więc zdecydowanie po stronie niedźwiedzi.
Zakładając skrajny scenariusz, bazujący na tych statystykach, czyli spadek o 5,6 proc., to licząc od poziomów z piątkowego poranka, WIG na koniec września mógłby znajdować się w okolicy 100 000 pkt. Perspektywy tragedii więc nie ma. Skala strat od szczytu hossy wciąż mieściłaby się bowiem w kategoriach bezpiecznej korekty (-10,7 proc.), a „magia okrągłego poziomu” mogłaby zadziałać jako wsparcie, tak jak w maju i czerwcu. Gorzej, gdyby politycy zapowiedzieli nowe daniny dla innych spółek z udziałem Skarbu Państwa. Wtedy, z uwagi na duży udział blue chips w portfelu WIG, skala strat mogłaby wymknąć się z kategorii korekty.
Z uwagi na polityczny balast wciąż lepsze perspektywy zdają się mieć spółki małe i średnie. Indeks sWIG80 ma najlepszą sytuację techniczną, do końca sierpnia trzymał się powyżej średniej z 50 sesji. W jego portfelu ponad 10-proc. stopy zwrotu miały: Bumech, BOŚ, Torpos i Ferro. Na drugim biegunie były natomiast Arctic Paper i Bloober Team. Notowania indeksu mWIG40 sforsowały średnią 50-sesyjną, wybijając się dołem z krótkoterminowej konsolidacji. Spory na to wpływ miały ING i Benefit Systems, należące do grona największych udziałowców indeksu, a notujące miesięczne straty przekraczające 5 proc. Na plus wyróżniały się GPW, Newag i Synektik.
Zajrzyj na kanał autora: youtube.com/@finsite