Zacznijmy od REIT-ów, bo wygląda na to, że Ministerstwo Finansów zamierza żwawo wziąć się do konsultacji projektu ustawy. MLP Group to dyżurny chętny do utworzenia REIT-u. Jak mogłoby to zostać przeprowadzone? Czy będzie oddzielna spółka deweloperska i oddzielna zarządzająca magazynami?
Z legislacją dotyczącą REIT-ów jest trochę tak jak z yeti – lata mijają, każdy o nim mówi, nikt go nie złapał. Znów mamy wstępne przymiarki.
MLP Group rzeczywiście nie jest deweloperem – budujemy magazyny do własnego portfela, który dobija już do 1,5 mln mkw. Jesteśmy zarządzającym aktywami, działalność deweloperska to w tej chwili 10–15 proc. naszego biznesu.
Korzystając z ustawy o REIT-ach, zapewne podzielilibyśmy spółkę na dwie. Pierwsza zajmowałaby się stricte projektami deweloperskimi, a do drugiej – do REIT-u – przenieślibyśmy w pełni wynajęte magazyny, które dają bardzo wysokie i z roku na rok większe przychody. Taka struktura byłaby dla inwestorów czytelniejsza, dawałaby korzyści podatkowe, gwarantowała wypłatę dywidendy.
Możemy takiego podziału dokonać w każdej chwili. Jeżeli będzie uchwalona odpowiednia legislacja, będziemy tym zainteresowani, będziemy o tym rozmawiać. Prawdopodobnie będziemy jednym z pierwszych kandydatów, którzy powinni w tego typu inicjatywie uczestniczyć.
Czyli kroi się potencjalne IPO, a jak miałaby wyglądać struktura właścicielska?
To zależy od legislacji, chcielibyśmy być głównym akcjonariuszem, który zarządza tymi parkami logistycznymi, dba o najemców, zwiększa wartość nieruchomości. Na świecie są różne standardy tego, jaka może być koncentracja kapitału w rękach jednego akcjonariusza, to 40–60 proc. Zobaczymy, co będzie przewidywać legislacja w Polsce.
Jaki byłby potencjał dywidendowy tego REIT-u?
Lekko licząc, mówimy o stopie 7–8 proc. rocznie, w 2023 r. zaraportowaliśmy 100 mln zł wolnych przepływów pieniężnych. W spółce REIT powinny zostawać niewielkie pieniądze, na utrzymanie magazynów, a reszta powinna trafiać do akcjonariuszy. Uważam, że to atrakcyjny zwrot – patrząc na inne klasy aktywów, to ani mieszkania, ani akademiki, nie mówiąc o centrach handlowych czy biurach, nie uzyskują tak wysokiej stopy zwrotu.
W 2023 r. przychody MLP Group wzrosły o 36 proc., do 44 mln euro, a FFO (przepływy z działalności operacyjnej) o 11 proc., do 21 mln euro. Jaka jest koniunktura na rynku magazynów? Budujecie nie tylko w Polsce, ale i w Niemczech, Austrii i Rumunii. Z Niemiec płyną cały czas niepokojące sygnały o stanie gospodarki...
Chcemy, żeby przychody rosły co najmniej w tempie 20–30 proc., a FFO o kilkanaście.
Przyznam, że Niemcy są naszym najważniejszym rynkiem. Oczekujemy wzrostu czynszów – poza inflacją, o którą czynsze są indeksowane. Konkurencja w Niemczech jest znacznie mniejsza, a kilku konkurentów, tzw. flipperów – którzy budowali i sprzedawali za pożyczone pieniądze – bardzo mocno ograniczyło działalność, bo skończył się dostęp do pieniędzy. Co do Niemiec, czytam te doniesienia o problemach, ale powiedzmy sobie szczerze – to jest trzecia gospodarka na świecie – i czy ona urośnie 0,5 proc., czy o 0,5 proc. się skurczy, to niewiele zmieni. To jest bardzo, bardzo, stabilna gospodarka. Oczywiście, czytamy nagłówki o chorym człowieku Europy, ale gospodarczo sytuacja jest na czwórkę z plusem. A kiedy popatrzymy na konkretne mikrolokalizacje, w których jest MLP Group, to wygląda wręcz bardzo, bardzo dobrze. Widzimy bardzo duży trend przenoszenia biznesu z Azji – i to nie tylko część zaawansowanego biznesu europejskiego wraca na Stary Kontynent, co istotne, widzimy bardzo duży napływ inwestycji azjatyckich do Polski czy Niemiec. Powiedziałbym, że dzisiaj około 60 proc. nowych najemców, z którymi rozmawiamy, to firmy chińskie. Jest tendencja polityczna, że te firmy, jeżeli chcą współpracować z europejskimi kooperantami, powinny produkować dużą część w Europie. I to dziś gigantyczne źródło nowych klientów. Tego nie było.
Biznes biznesem, ale są jeszcze różne regulacje. O ESG mówi się od dawna, za chwilę dyrektywa budynkowa będzie powodować, że będziemy dążyć do tego, by wszystkie budynki były zeroemisyjne, co oznacza zmiany w stawianiu nowych i modernizacji starszych. To duże wyzwanie dla dewelopera magazynowego?
Powiedział pan „będziemy dążyć”, i to bardzo dobrze oddaje sprawę. My też dążymy i staramy się robić, żeby budynki miały coraz większą termoizolacyjność, montujemy panele fotowoltaiczne, kupujemy zieloną energię, produkujemy energię, ograniczamy zużycie wody itd. Dążymy, ale nigdy nie osiągniemy budynku zeroemisyjnego. Zobaczmy praktycznie: klienci zużywają gaz, i to zużycie nie da sumy zerowej. Jeżeli nawet zamontujemy pompy ciepła, to i tak te pompy muszą być zasilane i panele fotowoltaiczne nie wystarczą, szczególnie gdy mówimy o budynkach typu chłodnia czy mroźnia. Panele teraz produkują średnio 10–15 proc. całego zużycia energii. Polska to nie Arabia Saudyjska, ogranicza nas pogoda. Dążymy i będziemy dążyli, żeby budynki były coraz lepsze. Jest faktem, że nasi klienci zużyli około jednej czwartej gazu mniej rok do roku. Połowa to pewnie efekt pogody, ale druga połowa – efektywniejszego gospodarowania ciepłem. Budynki są rzeczywiście o coraz wyższym standardzie termoizolacyjności, więc to wpływa na coraz mniejsze zużycie. Budynki są coraz mniej emisyjne, ale czy osiągniemy kiedykolwiek zerową emisyjność? Pewnie narażę się ekologom, ale powiem, że nie.