Surowce i paliwa

Prairie Mining: W Dębieńsku też pod górkę

Prairie Mining dostało kolejny cios na polskim rynku – tym razem związany z inwestycją we wznowienie wydobycia w kopalni Dębieńsko na Śląsku. Ministerstwo Środowiska odrzuciło wniosek australijskiego inwestora o zmianę warunków koncesji wydobywczej na tym obszarze.

Ben Stoikovich, prezes Prairie Mining

Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski

Prairie wystąpiło do resortu środowiska o zmianę warunków koncesji w grudniu 2016 r., tuż po tym, jak przejął te aktywa od New World Resources. Problem polega bowiem na tym, że choć koncesja – pozyskana jeszcze przez poprzedniego właściciela – obowiązuje aż do 2058 r., to jej warunkiem jest uruchomienie wydobycia w 2018 r. Jest to niewykonalne, bo przez wiele lat projekt był schowany w szufladzie i budowa kopalni jeszcze nawet nie ruszyła. Dlatego Prairie wnioskowało o wydłużenie terminu rozpoczęcia produkcji do 2025 r. Na to jednak resort środowiska się nie zgodził. Prairie zapowiedziało jednak, że odwoła się od tej decyzji, bo w ocenie inwestora jest ona wadliwa z wielu powodów, m.in. nie uwzględnia wszystkich wymogów prawa, interesu publicznego i istotnych faktów podanych przez spółkę we wniosku.

– Prairie będzie zdecydowanie bronić swojej pozycji i kontynuować podejmowanie odpowiednich działań w celu dochodzenia swoich praw związanych z koncesją Dębieńsko – poinformowała spółka. Zapewniła też, że kontynuuje rozmowy z Jastrzębską Spółką Węglową w sprawie potencjalnej współpracy przy realizacji inwestycji w budowę kopalń węgla koksowego w Polsce.

Wcześniej resort środowiska odmówił podpisania z australijskim inwestorem w terminie trzech miesięcy umowy użytkowania górniczego złoża Lublin, gdzie Australijczycy chcą budować kopalnię Jan Karski. Prairie twierdzi, że w ten sposób resort złamał prawo. Sprawa trafiła do sądu, który na wniosek Prairie uniemożliwił resortowi środowiska wydawanie koncesji innym podmiotom na terenie planowanej kopalni do czasu wyjaśnienia sporu. box


Wideo komentarz

Powiązane artykuły