REKLAMA
REKLAMA

Surowce i paliwa

Prairie Mining: Australijczycy chcą mieć najlepszą kopalnię w UE

Jeszcze w tym kwartale australijska firma poszukiwawcza Prairie Mining zadebiutuje na głównym parkiecie warszawskiej giełdy.
Foto: GG Parkiet

– Czekamy tylko na zatwierdzenie prospektu emisyjnego przez brytyjskiego regulatora (UKLA). Najpierw wejdziemy na giełdę w Londynie, a kilka dni później zadebiutujemy w Warszawie – zapowiada Ben Stoikovich, prezes Prairie Mining. Spółka nie planuje przy tym emisji akcji. Wciąż też będzie ona notowana na australijskiej giełdzie.

Prairie jest typową firmą poszukiwawczą, która obecnie skupia się wyłącznie na lubelskim projekcie. Przewiduje on budowę kopalni węgla kamiennego na Lubelszczyźnie – tuż obok giełdowej Bogdanki. Zarząd Prairie przekonuje, że analizował wiele projektów, nie tylko w Polsce, ale lubelska inwestycja okazała się najlepsza. W jego ocenie to projekt bezkonkurencyjny w skali światowej.

Spółka zmierza do budowy kopalni, której średnioroczne wydobycie wyniesie 6 mln ton węgla półkoksującego oraz wysokiej jakości węgla energetycznego, a zatrudnienie sięgnie 2 tys. osób. Koszt projektu szacuje na 2,5 mld zł. Zgodnie z założeniami nowoczesne technologie dotychczas niewykorzystywane w Polsce pozwolą na powstanie kopalni o najniższych kosztach wydobycia w Europie. Dzięki dobrej jakości surowca i rozwiniętej infrastrukturze transportowej spółka jest przekonana, że z powodzeniem będzie konkurować na rynkach zagranicznych. – Siła naszego przedsięwzięcia wynikać będzie z bardzo niskich kosztów produkcji i wysokiej wydajności na jednego zatrudnionego – dodaje zarząd australijskiej spółki.

Zarząd Prairie przekonuje, że nie będzie miał problemów z pozyskaniem kapitału niezbędnego do sfinansowania projektu tej skali. Ostateczna struktura finansowania będzie się najpewniej składać z kilku elementów: kredytów bankowych, emisji obligacji z pomocą zaangażowanych instytucji finansowych, umów z klientami odbierającymi węgiel (tzw. offtake agreements) czy wreszcie udziału inwestora branżowego. W przyszłości spółka nie wyklucza także przeprowadzenia w tym celu dodatkowo oferty publicznej akcji. Jak zaznacza zarząd firmy, im niższe będą koszty działalności kopalni, tym łatwiej znajdą się chętni do sfinansowania projektu.

Na razie jednak na wyłożenie pieniędzy zdecydował się fundusz CD Capital, który oferuje maksymalnie 83 mln dolarów australijskich. Dzięki temu Prairie może sfinansować wydatki związane ze sporządzeniem ostatecznego studium wykonalności projektu i istotnej części dokumentacji technicznej niezbędnej w początkowej fazie budowy kopalni. Zarząd jest przekonany, że z takim inwestorem wykorzystanie strukturyzowanego finansowania w momencie, kiedy zapadnie decyzja o rozpoczęciu budowy kopalni, będzie znacznie efektywniejsze.

Ostateczna decyzja inwestycyjna zapadnie jednak dopiero po uzyskaniu koncesji wydobywczej. Projekt na Lubelszczyźnie realizuje zależna od Prairie spółka PD Co. Koncesję poszukiwawczą uzyskała ona w 2012 r. Niedawno Ministerstwo Środowiska zatwierdziło przygotowaną przez firmę dokumentację geologiczną. Kolejnym krokiem będzie złożenie dokumentów niezbędnych do uzyskania koncesji wydobywczej. – Mamy pierwszeństwo w ubieganiu się o nią. Wszystko jest na dobrej drodze, by rozpocząć budowę natychmiast po uzyskaniu koncesji – przekonuje zarząd Prairie. Zapewnia też, że problemy, z którymi boryka się Bogdanka, nie dotkną nowej kopalni. Bogdanka, choć wydobywa węgiel najtaniej w Polsce, ma problem z jego sprzedażą. Trudno jest jej konkurować z państwowymi firmami węglowymi, a jeszcze trudniej przebić się ze swoją ofertą na rynkach zagranicznych. Prairie przekonuje, że nowa kopalnia będzie miała zupełnie inne perspektywy. Australijczycy przede wszystkim mocno stawiają na eksport. Z ich analiz wynika, że surowiec, który będą wydobywać, z nawiązką spełni wymagania zachodnich odbiorców. Dlatego z powodzeniem może być sprzedawany w całej Europie, chociażby w Niemczech, Austrii czy Czechach. Władze spółki podkreślają, że zapotrzebowanie na węgiel na rynkach europejskich wciąż jest duże. W 2014 r. import do Unii Europejskiej wyniósł 200 mln ton węgla kamiennego. Dzięki niskim kosztom produkcji i transportu widzą oni tam miejsce również dla lubelskiego węgla.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA