Parkiet TV

Są spółki, które pokażą fenomenalne wyniki

Gościem Barbary Oksińskiej w Parkiet TV był Jakub Szkopek, analityk BM mBanku.
Foto: parkiet.com

W ostatnich miesiącach widzieliśmy mocne odbicie w branży stalowej. Które firmy na tym skorzystają?

Od początku 2021 r. ceny stali mocno wzrosły. Jest to spowodowane dużą ilością mocy, jaka została wyłączona w stalowniach w ubiegłym roku. Wiele pieców zostało trwale wyłączonych, wiele powracało do działania z opóźnieniem, bo to nie jest szybki proces. W efekcie na rynku mamy problem z dostępnością niektórych produktów stalowych. Dodatkowo na zmniejszenie dostępności asortymentu wpłynęły cła eksportowe, które na przełomie roku ogłosiła Rosja. Beneficjentem tej sytuacji jest np. Cognor, który korzysta ze wzrostu cen wyrobów stalowych i zapewne w I i II kwartale tego roku pokaże fenomenalne wyniki. Natomiast wśród firm produkujących stal metodą tradycyjną wymienić można działający w regionie ArcelorMittal. Jest też wiele spółek, które znajdują się w tym łańcuchu wartości, jak Stalprodukt, producent blach transformatorowych, których ceny od początku roku istotnie wzrosły.

A co z Jastrzębską Spółką Węglową, która dostarcza surowce dla hutnictwa?

JSW ubiegłego roku nie może zaliczyć do udanych, bo spółka miała ogromną stratę. Natomiast na początku tego roku widzimy duże ożywienie, jeśli chodzi o zakupy koksu. Tak więc wzrost popytu na stal i tę poprawę koniunktury spółka w pierwszej kolejności odczuwa w biznesie koksowniczym. W segmencie węgla koksowego sytuacja nie wygląda już tak dobrze. Mamy tu prawdziwy rollercoaster. W ubiegłym roku obserwowaliśmy konflikt handlowy między Chinami i Australią. Chińczycy szukali alternatywnych źródeł dostaw węgla – w Mongolii, Rosji, Indonezji czy USA. Tak więc ceny węgla w Australii spadły, a z punktu widzenia JSW to właśnie ten rynek jest istotny, bo do niego spółka odnosi swoje cenniki. Po spadku cen w październiku do 105 dol. za tonę w lutym stawki odbiły do 160 dol., by później znów spaść do 110 dol. za tonę.

Na ile trwałe może być to ożywienie na rynku stali? Niektórzy analitycy mówią o przegrzaniu rynku i spodziewanym gwałtownym ochłodzeniu.

Racja leży pewnie gdzieś pośrodku. To otoczenie jest teraz bardzo dobre, wielu producentów jest zainteresowanych zwiększaniem mocy i pewnie podaż stali będzie rosła. Z drugiej strony mieliśmy niedawno blokadę Kanału Sueskiego i to powoduje, że na tym już napiętym rynku mamy jeszcze mniej podaży, bo Europa z Dalekiego Wschodu sprowadza wiele wyrobów stalowych. Więc jeśli ktoś oczekiwał, że w kwietniu szybko przyjmie dostawę i będzie mógł na tej bazie produkować własne wyroby, to mógł się rozczarować. To dotyczy też wielu innych produktów, jak np. półprzewodników, z których dostępnością wielu producentów z branży motoryzacyjnej czy AGD ma teraz dosyć duże problemy.

Które spółki z GPW mogą jeszcze w tym roku pozytywnie zaskoczyć?

W pierwszej połowie roku dobry czas będą miały spółki związane z branżą motoryzacyjną. W pandemii branża ta mocno wyhamowała, ale teraz pojawia się coraz więcej opinii, że gdy tylko restrykcje sanitarne będą zdejmowane, to popyt na samochody szybko się odbuduje. Nam z tego sektora najbardziej podoba się Mangata. Zwracamy też uwagę na branżę recyklingu odpadów. Jednym z naszych faworytów w tym obszarze jest Mo-Bruk, który z kwartału na kwartał poprawia wyniki, płaci wysoką dywidendę, a jednocześnie perspektywy rynku cały czas się poprawiają. Przychylnie patrzymy też na Stalprodukt, nie tylko ze względu na rosnący rynek stali, widzimy też poprawę na rynku cynku. Znakomicie rysuje się też sytuacja na rynku rolnym, na czym skorzystają ukraińskie firmy Kernel i Astarta. Sprzyjać im będą wysokie ceny zbóż, olejów roślinnych i cukru. Spodziewamy się rekordowych wyników tych spółek.

A jak radzą sobie spółki chemiczne?

Nie jesteśmy fanami polskich spółek chemicznych. Obserwujemy Grupę Azoty i Ciech i uważamy, że w 2021 r. lepiej jest postawić na spółki bardziej cykliczne, których biznesy lepiej zareagują na odbicie gospodarcze. Nawozy czy soda to nie jest ten asortyment, który będzie mocno podążał za tym cyklem. Bardziej nam się podobają spółki zagraniczne, takie jak Covestro czy Fuchs Petrolub, które mają dużą ekspozycję na Azję. Niepokojące dla polskich firm są rosnące koszty emisji CO2. Ciech już od pewnego czasu dużo inwestuje w zmniejszenie emisji, ale Azoty są skupione na budowie fabryki w Policach i dopiero po jej zakończeniu spółkę czekają duże inwestycje w ograniczenie emisji CO2.

Których jeszcze spółek przemysłowych należałoby aktualnie unikać?

Tych spółek, dla których problemem są rosnące ceny stali. Myślę tu np. o Amice, która jako producent AGD będzie próbowała przełożyć rosnące koszty na klienta końcowego. Do tego dochodzi istotny wzrost kosztów transportu morskiego i marketingu. Zwracamy też uwagę, że w otoczeniu niekorzystnym dla węgla energetycznego trudniejszy czas może mieć PKP Cargo. Spółka ma problem z dużym zatrudnieniem, a redukcja kosztów trwa zbyt długo w obliczu sytuacji rynkowej.

Jaka jest więc lista faworytów i maruderów na ten rok?

Wśród faworytów mamy spółki wydobywcze, w tym KGHM, który z kwartału na kwartał poprawia wyniki, ma fenomenalne perspektywy na najbliższe dwa lata i może powrócić do wypłaty dywidendy, co poprawiłoby atrakcyjność spółki dla inwestorów zagranicznych. W grupie tej znajduje się także – pomimo niepewnej sytuacji – wspomniana już JSW, która będzie poprawiać wyniki. Wśród firm przemysłowych wymieniłbym Kernel, Astartę, Mangatę i Mo-Bruk. Na liście firm, które mogą rozczarować, umieściłbym Amicę, która będzie się naszym zdaniem zachowywać gorzej od rynku, zwłaszcza w drugiej połowie roku.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.