Handel i konsumpcja

Eurocash i Dino z czasem będą konkurować coraz mocniej

W ostatnich tygodniach inwestorzy ostrożnie podchodzą do akcji obu handlowych firm. W ocenie ich perspektyw różnią się także analitycy.
Foto: materiały prasowe

Dino Polska w I kwartale mierzy się z wysoką bazą sprzed roku. Eurocash już wcześniej studził nadzieje na dobry wynik w pierwszych trzech miesiącach tego roku.

Sprzedaż nie wzrośnie?

Mijają blisko dwa tygodnie, od kiedy Eurocash oraz Dino Polska zaprezentowały wyniki za IV kwartał 2020 r. Reakcje były różne. Akcje Dino w środę pod koniec sesji były wyceniane na 249,2 zł, co oznacza blisko 14-proc. przecenę od początku roku. Był to jednak moment szczytu notowań, a za walory Dino płacono nawet po 300 zł. Akcje Eurocashu poruszają się od miesięcy w zakresie 13–15 zł. Po publikacji wyników finansowych notowania firmy runęły o ponad 11 proc., natomiast ostatnio odrabiają straty. A kapitalizacja? Wartość giełdowa Dino to 24,4 mld zł, z kolei Eurocashu ledwie 2 mld zł.

Pozytywne nastawienie do Eurocashu ma Adrian Górniak, analityk DM BDM, który niedawno oszacował wartość jednej akcji handlowej spółki na 25,2 zł. Górniak zwraca uwagę na potencjalną dywidendę. „W 2020 r. Eurocash nie zdecydował się na podział zysku. Z wypowiedzi członków zarządu wynika, że w 2021 r. grupa planuje wypłatę dywidendy" – zauważa. Według jego szacunków podział zysków może sięgać 0,8 zł na akcję. Według Górniaka początek roku będzie pod względem wyników płaski, natomiast wyższej dynamiki (m.in. EBITDA) analityk spodziewa się w kolejnych kwartałach. Wsparciem może być wzrost inflacji. Jak przypomina Piotr Bogusz, analityk BM mBanku, Eurocash już sygnalizował, że pierwsze dwa miesiące roku nie były najlepsze, ale ma szansę poprawić sprzedaż w marcu, co – zdaniem Bogusza – pozwoli osiągnąć w I kwartale przychody na poziomie podobnym jak przed rokiem. – W marcu może pomóc efekt zakupów przedświątecznych, które w dużej części powinny przypaść na ostatni miesiąc tego kwartału – zauważa analityk BM mBanku.

Akcje Eurocashu poruszają się w trendzie bocznym, natomiast w ostatnich siedmiu latach aż pięciokrotnie w danym roku traciły na wartości dwucyfrowo. Rzecz w tym, że grupa nie radzi sobie tak dobrze w handlu detalicznym, jak np. Dino Polska. Jak tłumaczy Bogusz, w przypadku Eurocashu inwestorzy liczą, że część detaliczna biznesu zacznie rosnąć szybciej i dynamiczniej poprawiać wyniki.

– Niestety, sprzedaż hurtowa również utrzymuje się na podobnych poziomach, stąd pewien dystans inwestorów. Ten rok powinien być już udany dla części detalicznej grupy Eurocash pod względem wyników, natomiast celem zarządu jest otwarcie około 80 sklepów netto, co nie wygląda atrakcyjnie w zestawieniu z Dino, które otworzy ponad 300 sklepów – analizuje Bogusz. Z kolei sprzedaż hurtowa Eurocashu powinna jego zdaniem znów być podobna jak w 2020 r. W ocenie Górniaka w hurcie dojdzie jednak do odbudowy po ciężkim w związku z pandemią roku 2020.

Nowe obciążenia

W przypadku Dino ostatnią słabość notowań można tłumaczyć obawami o wyniki w I kwartale. – Dla Dino I kwartał w poprzednim roku był bardzo udany, jeśli chodzi o sprzedaż porównywalną (LFL), która wzrosła o 20,4 proc. Mamy zatem do czynienia z bardzo wysoką bazą i tym razem trudno będzie spółce zaraportować wysoki LFL – zauważa Bogusz. To w krótkim terminie może budzić obawy inwestorów i przecenę akcji. Zarząd Dino zapewnia jednak, że w perspektywie całego roku uda się osiągnąć LFL na niskim kilkunastoprocentowym pułapie. – W kolejnych kwartałach, w których nie będzie już tak wysokiej bazy porównawczej, sprzedaż porównywalna powinna więc rosnąć w tempie dwucyfrowym, co powinno poprawić nastawienie inwestorów do Dino – przewiduje analityk BM mBanku. Dino bardzo szybko się rozwija i z czasem będzie coraz większym konkurentem dla sklepów niezależnych, współpracujących z Eurocashem. – W perspektywie kilkuletniej dynamicznie rosnąca sieć sklepów Dino będzie coraz częściej konkurować z niezależnymi sklepami, będącymi klientami Eurocashu, co nie pozostanie bez wpływu na wyniki – przyznaje Bogusz.

Foto: GG Parkiet

DM BDM zwraca uwagę na nowe przepisy, które przełożą się na ceny i decyzje zakupowe. Chodzi o podatek od sprzedaży detalicznej, który w przypadku Dino może w 2021 r. wynieść około 162 mln zł (1,3 proc. przychodów) oraz opłatę cukrową.

Według analityków ewentualny zakaz zgromadzeń i zaostrzenie obecnych restrykcji na najbliższy czas miałoby wpływ na decyzje konsumentów, jednak z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w poprzednim roku, dlatego sprzedaż w okresie świątecznym nie powinna być słabsza niż przed rokiem.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.