Gospodarka

Siła i Światło – biznes i patriotyzm

Fuzje, przejęcia, emisje akcji i obligacji, dual listing – funkcjonująca w okresie międzywojennym firma Siła i Światło zrealizowała większość transakcji, które są powodem do dumy wielu współczesnych spółek. Jej celem nie był jednak tylko zysk. W ciągu zaledwie 21 lat funkcjonowania wniosła taki wkład w życie polskiej gospodarki, o jakim większość dzisiejszych firm może tylko pomarzyć

Akcja zaprojektowane przez Adama Półtawskiego

Foto: Archiwum

Śledząc niemal od początku rozwój polskiego rynku kapitałowego, nie udało mi się pozbyć naiwnej pewnie nadziei, że na warszawskiej giełdzie pojawi się spółka, która wykorzysta możliwości, jakie daje rynek kapitałowy, do tego, by w równie znaczący sposób przyczynić się do rozwoju gospodarczego i akumulacji kapitału w naszym kraju. Kandydatów było już kilku, jednak Siła i Światło pozostanie chyba niedoścignionym wzorem. Jednym z takich kandydatów był kiedyś (dawno, dawno temu) Elektrim. Porównanie tych dwóch firm nasuwało się zarówno ze względu na podobieństwo niektórych obszarów działalności, jak i na fakt, że jedna ze spółek należących do słynnego „Elka" kiedyś była własnością Siły i Światła. Jak niechlubnie skończyła się giełdowa historia Elektrimu, wiedzą jednak wszyscy.

Geneza

Siła i Światło była pierwszą spółką zarejestrowaną w Polsce odrodzonej po 123 latach zaborów. Jej początki sięgają jednak roku 1914, kiedy to została założona przez Macieja ks. Radziwiłła (swoją drogą, to nazwisko pojawia się również w historii Elektrimu), Antoniego Słamirowskiego i Dawida Tempela. Prawdziwa historia spółki to jednak okres międzywojenny. Patrząc na początki przedsiębiorstwa, warto sięgnąć do wspomnień Janusza Regulskiego, jednego z założycieli i wieloletniego dyrektora finansowego spółki. Opisując ówczesne realia gospodarcze, pisał on „(...) kapitaliści zagraniczni przeważnie dążyli u nas do posiadania całości kapitału akcyjnego. Kapitał działający w obcych krajach nie chciał mieć ani wspólników, ani obserwatorów czy kontrolerów swej działalności. Starał się utrzymywać kapitał akcyjny na możliwie niskim poziomie, uzupełniając braki środków kredytami o stałym i możliwie wysokim oprocentowaniu. Tym tłumaczy się też, że spółki tego typu przeważnie nie wykazywały zysków i nie wypłacały dywidend, bo i po co. Należyte, a często i bardzo wysokie zyski dochodziły do rąk zagranicznych kapitałów drogą wysokiego oprocentowania kredytów oraz pobierania innych opłat (...)". Sytuacja ta (odniesienie tezy z cytatu do czasów współczesnych pozostawiam czytelnikom „Parkietu") spowodowała, że grupa wybitnych przedsiębiorców zdecydowała się założyć firmę, która miała angażować się w życie gospodarcze wolnej Polski, tu płacić podatki i pozostać pod kontrolą kapitału polskiego.

Bez wątpienia najmocniejszą stroną Siły i Światła byli tworzący ją ludzie. Wśród tych, którzy w różny sposób przyczynili się do rozwoju spółki, byli m.in. Janusz Regulski (przemysłowiec, współzałożyciel Automobilklubu Polskiego, ustanowił polski rekord szybkości), Wiesław Gerlicz (przemysłowiec, współzałożyciel fabryki żarówek w Pabianicach, parlamentarzysta), Alfred Biedermann (znany łódzki przemysłowiec, inicjator budowy linii tramwajowych, Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski) czy wieloletni dyrektor zarządzający Tadeusz Sułowski.

Trudne początki

Siła i Światło w założeniach miała być typową?firmą stojącą na czele holdingu. Jej zadania rozciągały się od opracowywania strategii i zapewnienia finansowania firmom zależnym, przez stałą kontrolę realizacji wyznaczonych celów, po techniczną obsługę związaną na przykład z drukiem akcji. Za swoje usługi spółka pobierała zryczałtowane wynagrodzenie w wysokości 3 proc. od obrotów.

Ambitny cel, jakim było inwestowanie w polski przemysł, wymagał oczywiście jednego „drobiazgu" – pieniędzy. Obserwując historię Siły i Światła, trzeba przyznać, że zarządzający spółką z tym trudnym zadaniem radzili sobie bardzo dobrze, wykorzystując w tym celu wiele różnych narzędzi – od kredytów (towarowych i gotówkowych) przez emisje akcji i obligacji po pozyskiwanie inwestorów strategicznych w różnych obszarach działalności.

Spółka w 1918 roku została zarejestrowana z kapitałem 10 mln marek polskich, który w dość krótkim czasie został podwyższony do 300 mln marek. Było to jednak w dalszym ciągu zbyt mało. Przełomowy dla Siły i Światła był rok 1923, kiedy to zorganizowane zostało konsorcjum banków, w skład którego weszły m.in. Bank Handlowy, Bank Związku Spółek Zarobkowych, Bank Towarzystw Spółdzielczych oraz Bank Zachodni. Banki zgodziły się dofinansować spółkę kwotą 2,6 mld marek poprzez kredyt, który został później skonwertowany na akcje. W tym samym roku firma uzyskała też kredyt na ogromną wówczas kwotę 1 mln funtów szterlingów. Pieniądze te pozwoliły ruszyć z inwestycjami na szeroką skalę. Problem braku kapitałów niezbędnych do sfinansowania ogromnych planów inwestycyjnych towarzyszył jednak spółce przez cały okres jej działalności.

Od energetyki po deweloperkę

Inwestycje Siły i Światła dotyczyły wielu obszarów polskiej gospodarki. Podstawą był sektor energetyczny, od którego rozpoczął się rozwój. Pierwszymi inwestycjami były elektrownie w Pruszkowie, Zagłębiu Dąbrowskim i Zagłębiu Krakowskim (co ciekawe, ta druga jest obecnie notowana na warszawskiej giełdzie jako Elektrociepłownia Będzin). Wszystkie zakłady, po wejściu w skład grupy zostały dokapitalizowane i rozbudowane.

Niewiele później Siła i Światło zaangażowała się w kolejnictwo. Kierunek ten nie budził entuzjazmu wszystkich członków zarządu, gdyż, jak wspomina Janusz Regulski „(...) biorąc od ludzi pieniądze, trzeba mieć pewność, a przynajmniej pełne przekonanie o bezpieczeństwie lokaty oraz jej rentowności". Ostatecznie jednak spółka angażuje się w dwa duże przedsięwzięcia – Tramwaje Elektryczne w Zagłębiu Dąbrowskim oraz Elektryczne Koleje Dojazdowe (Siła i Światło była jeszcze udziałowcem spółki Kolej Elektryczna Warszawa–Młociny–Modlin, ale firma ta nie odniosła sukcesów i dość szybko została sprzedana). EKD funkcjonuje do dziś pod nazwą Warszawska Kolej Dojazdowa. Przy okazji budowy linii zarządzanych przez EKD zawiązana została też spółka Miasto-Ogród Podkowa Leśna, w której udziały miał m.in. Stanisław Lilpop wywodzący się z rodziny kontrolującej dużą firmę przemysłową Lilpop, Rau i Loewenstein (produkowała ona m.in. samochody na licencji General Motors). Zbudowana przez spółkę Podkowa Leśna nadal jest jedną z najurokliwszych podwarszawskich miejscowości.

Wśród licznych inwestycji Siły i Światła warto zwrócić uwagę również na firmę Kabel Polski z Bydgoszczy (jeśli komuś kojarzy się ona z Bydgoską Fabryką Kabli notowaną kiedyś na GPW i kontrolowaną przez Elektrim, to potwierdzam, że skojarzenie to jest jak najbardziej słuszne – BFK powstała na majątku spółki Kabel Polski). Została ona przejęta od Banku Związku Spółek Zarobkowych, który przez lata współpracował z Siłą i Światłem. Dzięki zaproszeniu do akcjonariatu Kabla Polskiego grupy FeltenGuillaume bydgoskie przedsiębiorstwo stało się znaczącym producentem kabli, z powodzeniem konkurującym z powstałą w podwarszawskim Ożarowie fabryką zbudowaną przez Siemensa i AEG (ostateczne symboliczne zwycięstwo Kabla Polskiego nad niemiecką konkurencją miało miejsce współcześnie – fabryka z Ożarowa zakończyła żywot po przejęciu przez Telefonikę, skonsolidowaniu z BFK i przewiezieniu maszyn z Ożarowa do Bydgoszczy).

Ciekawym epizodem w historii grupy Siła i Światło było też zaangażowanie w powstanie spółki Polskie Radio. Spółka ta w 1925 roku rozpoczęła nadawanie pierwszej w Polsce audycji radiowej i funkcjonuje do dziś. Udział grupy w budowie Polskiego Radia sprowadzał się jednak przede wszystkim do zaangażowania części kadry kierowniczej w tworzenie nadawcy radiowego i zdobycie koncesji, o którą konkurencja toczyła się z Polskim Towarzystwem Radiotechnicznym (jego udziałowcem było m.in. Towarzystwo Marconi).

Inżynieria finansowa

Rozrastająca się w szybkim tempie grupa, w której każdy z podmiotów stale potrzebował gotówki na rozwój, wymagała od kadry zarządzającej nieustannego zabiegania o kapitał. Siła i Światło była notowana na giełdzie w Warszawie, a stałą troską założycieli było utrzymanie kontroli nad grupą w polskich rękach i jednoczesne zachowanie decydujących wpływów w spółkach zależnych. Stosowano tu różne rozwiązania, które możliwe były m.in. ze względu na duże zaufanie i renomę, jaką cieszyła się kadra zarządzająca grupą w kręgach przemysłowych oraz dzięki osobistym kontaktom menedżerów.

To właśnie dzięki reputacji kadry kierowniczej możliwe było nawiązanie w 1926 r. współpracy z kapitałem belgijsko-francuskim, które zaowocowało powstaniem rok później firmy Societe Belgo-Polonaise de Force et de TractionElectriques, w której Siła i Światło objęła 25 proc. udziałów uprzywilejowanych zapewniających 50 proc. głosów. Do firmy tej wniesione zostały akcje części spółek zależnych Siły i Światła, dzięki czemu z polskiej grupy zdjęty został ciężar finansowania ich rozwoju, przy zachowaniu jednak kontroli nad nimi. Innym efektem kooperacji z Belgami było dokapitalizowanie Siły i Światła oraz wprowadzenie jej akcji do obrotu na giełdzie w Brukseli. By zabezpieczyć się przed przejęciem kontroli przez zagraniczny kapitał, Siła i Światło wyemitowała akcje uprzywilejowane stanowiące 20?proc. kapitału i dające prawo do 50 proc. głosów. Nie były one przedmiotem obrotu na giełdach. Zostały zdeponowane w spółce i objęte syndykatem kierowanym przez trzy osoby z zarządu Siły i Światła jako mężów zaufania. Współpraca z Belgami układała się doskonale do wybuchu II wojny światowej.

Wkład nie tylko w gospodarkę

Łączna wartość inwestycji grupy Siła i Światło wyniosła 30 mln dolarów, co po uwzględnieniu inflacji dziś dawałoby kwotę ponad 450 mln dolarów. Przypomnę, że istniała ona zaledwie 21 lat. W tym czasie Polska m.in. walczyła o ustalenie swych granic, a hiperinflacja i wielki kryzys były tylko jednymi z czynników powodujących, że zwiększanie wartości firmy naprawdę nie było łatwe. Warto też zauważyć, że spółka regularnie wypłacała dywidendę (z krótką przerwą na początku lat 30. XX w.).

Poza bezsprzecznymi zasługami dla rozwoju gospodarczego w okresie międzywojennym Siła i Światło stała się jedną z ciekawszych firm dla współczesnych kolekcjonerów historycznych papierów wartościowych. Liczne inwestycje, podwyższanie kapitałów w spółce matce i firmach zależnych powodowało, że grupa wypuściła na rynek wiele emisji akcji, z których część projektowana była przez znanego grafika Adama Półtawskiego, twórcy m.in. kroju pisma „Antykwa Polska" oraz projektanta pierwszego banknotu międzywojennej Polski.

Autor jest członkiem Stowarzyszenia Kolekcjonerów Historycznych Papierów Wartościowych

Dziękuję mec. Leszkowi Koziorowskiemu za pomoc w zebraniu materiałów


Wideo komentarz