Gospodarka - Świat

Europejskie giełdy: czas na deregulację

Federacja Europejskich Giełd Papierów Wartościowych (FESE), do której należy także GPW, sugeruje takie dostosowanie unijnych przepisów, by łatwiej było spółkom – zwłaszcza małym i średnim – wchodzić na rynki po kapitał, a inwestorzy mieli zachęty do inwestowania. Skorzystać ma na tym gospodarka – potencjalne zyski szacowane przez Parlament Europejski są szacowane nawet na 137 mld euro rocznie.
Foto: twitter.com/FESEBrussels

Tomasz Goss-Strzelecki z Dublina

Foto: twitter.com/FESEBrussels

Przygotowany przez FESE raport określa 20 zasad i rekomendacji, które mają pomóc w stworzeniu europejskiej unii rynków kapitałowych. Ma przekonać decydentów w Brukseli – rozpoczynających nową kadencję europarlamentarzystów i nowych członków Komisję Europejską, którzy zostaną wybrani jesienią – do zmian w regulacjach, które w ostatnich latach utrudniły działanie spółkom, inwestorom i samym operatorom giełdowym. Chodzi m.in. o dyrektywę MiFID II. – Przepisy zostały przygotowane z myślą o blue chips notowanych na największych rynkach. Dla mniejszych rynków, mniejszych spółek i mniejszych brokerów potrzebujemy rozluźnienia przepisów. Musimy zrobić krok wstecz – stwierdził Petr Koblic, prezes giełdy w Pradze i jednocześnie szef rady FESE, podczas konwencji FESE w Dublinie. – Widzimy niepożądane skutki europejskich regulacji – wtórował mu Anthony Attia, szef giełdy Euronext Paris.

Faktem jest, że europejskie rynki kapitałowe są mniej rozwinięte niż amerykańskie czy azjatyckie. Stosunek kapitalizacji spółek do PKB w Europie wynosi tylko 68 proc., podczas gdy w USA sięga 160 proc., a w Azji około 100 proc. Z europejskich krajów ten wskaźnik na wyższym lub porównywalnym poziomie mają tylko Szwajcaria (248 proc.), Holandia (132 proc.), Luksemburg (110 proc.) i Francja (106 proc.). W Wielkiej Brytanii czy Niemczech jest zbliżony do 60 proc., a w takich krajach jak Polska nie przekracza 40 proc.

W Europie nie handluje się tak chętnie akcjami jak w USA czy Azji. Mierzący to wskaźnik, który porównuje obroty akcjami do PKB, w przypadku Stanów wynosi aż 252 proc., a przypadku Azji 108 proc., a w Europie sięga tylko 76 proc.

Foto: twitter.com/FESEBrussels

Na dodatek coraz więcej transakcji w Europie jest dokonywanych poza tradycyjnym systemem notowań, np. na tzw. platformach MTF lub dark poolach, do których mają dostęp tylko wybrani inwestorzy. Taki „nieoficjalny" handel w przypadku spółek z najważniejszych indeksów głównych giełd Europy Zachodniej przekracza poziom 50 proc. Jest znacznie wyższy niż w USA czy Azji. Wpływa to negatywnie na proces kształtowania się cen instrumentów finansowych.

Wśród określonych przez FESE zasad i rekomendacji jest m.in. sugestia dokonania przeglądu przepisów podatkowych, które zniechęcają do sięgania po kapitał z akcji (korzystniejsze podatkowo jest emitowanie obligacji niż akcji), zalecenie rezygnacji z wprowadzania podatków od transakcji, wspieranie edukacji finansowej czy zachęta do zwiększania płynności na rynku poprzez m.in. ograniczanie obciążeń regulacyjnych zwłaszcza dla małych i średnich spółek. Niektóre zmiany są możliwe jednak tylko w poszczególnych krajach, a nie na poziomie unijnym – np. jeśli chodzi o kwestie opodatkowania.

– Zmiana podejścia w tworzeniu ekosystemu regulacyjnego w Europie jest szansą na zwiększenie potencjału rynków małych i średnich spółek w Europie Środkowo-Wschodniej. Jednym z najważniejszych działań w ramach inicjatywy budowania unii rynków kapitałowych powinno być wsparcie zasady proporcjonalności w regulacjach obejmujących rynki małych i średnich spółek – komentuje propozycje FESE Marek Dietl, prezes GPW.

Przedstawiciele federacji giełd przekonują, że „Raport FESE: Unia Rynków Kapitałowych do 2024 r. – Wizja dla Europy" ukazał się w dogodnym momencie, jeśli chodzi o forsowanie zmian. Wkrótce zacznie się nowa kadencja Parlamentu Europejskiego, a także pojawi się nowy skład Komisji Europejskiej i wszyscy liczą, że łatwiej będzie je zainteresować problemami rynku kapitałowego. Reformom na szczeblu unijnym sprzyja także brexit.

– Jeśli unia rynków kapitałowych się uda, to powinna umożliwić wzrost kapitalizacji rynków do 100 proc. unijnego PKB do końca 2024 r. – wskazuje Rainer Riess, dyrektor generalny FESE.

Powiązane artykuły