REKLAMA
REKLAMA

Giełda

Zapowiedź trudniejszej, drugiej połowy stycznia

Poranek maklerów: komentarze analityczne w jednym miejscu. Jak eksperci oceniają sytuację na rynku i czego spodziewają się podczas piątkowej sesji?
Foto: Fotorzepa, Piotr Gęsicki

Krystian Brymora, analityk DM BDM

Kończymy pierwszy, pełny tydzień nowego roku. Mimo wielu obaw okazał się on udany. Obserwujemy napływ kapitałów w szczególności na rynki wschodzące/surowcowe, które dominują w rankingu stóp zwrotu (Argentyna/Brazylia >10%, RTS ok. 7% YTD USD). My w tym zestawieniu plasujemy się dalej, jednak z pozytywną stopą zwrotu (WIG20 +3,4%/+2,6% w USD/PLN). Co ważne, od dużego indeksu nie odstają „maluchy". Oczywiście paliwa do wzrostów na EM dostarcza tańszy dolar. DXY, zgodnie z naszym bazowym scenariuszem, wybił się ze strefy zmienności 96-97,5 USD, co oznacza, że dolar jest najtańszy do koszyka walut od ok. 3-miesięcy. Technicznie ma jeszcze potencjał do ok. 2% ruchu w dół, choć w krótkiej perspektywie można dostrzec symptomy korekty. Rentowość amerykańskich 10-latek była historycznie dobrym wskaźnikiem. W listopadzie'18 doszło tam do bardzo ważnych zmian na wykresie. Rentowności dobiły do długoterminowej (ponad 30-letniej !) linii trendu spadkowego. Od tego czasu spadły z 3,2 do ok. 2,7%, co wspomogło dolara. Teraz niewykluczony jest ruch powrotny (już obserwowany), co może zwiastować trudniejszą druga połowę stycznia. Wracając do naszego rynku to technicznie wciąż brak przełomu. WIG20 utrzymuje się w przedziale grudniowych wahań 2220-2350 pkt. Obecnie jesteśmy przy górnej bandzie tego zakresu. Z danych makro dziś brak ważnych publikacji. Rynek żyje „optymizmem" ws. negocjacji handlowych USA-Chiny i „elastycznością" Fed. „Shutdown" w Stanach zszedł na drugi plan. W przyszłym tygodniu w centrum uwago może być Brexit (głosowanie we wtorek). W USA rozpoczyna się sezon wyników (BlacRock).

Piotr Neidek, analityk techniczny DM mBanku

Wszystkie warszawskie indeksy odnotowały wczoraj przecenę, jednakże charakter spadków oraz przebieg sesji faworyzują tym razem zwolenników grania długiej pozycji. WIG20 wprawdzie zakończył dzień pod kreską, jednakże finisz miał miejsce na najwyższym, dziennym poziomie dzięki czemu na wykresie pojawiła się biała świeczka. Na uwagę zasługuje układ OHLC mianowicie minimum wypadło poniżej środowej sesji jednakże kolor korpusu formacji neutralizuje powstały w czwartek sygnał i tym samym byki mają zielone światło do kontynuacji zwyżki w ramach wybitego trójkąta. Zasięg aprecjacji wskazuje na możliwość zaatakowania sierpniowego szczytu co może wydawać się optymistycznym prognostykiem, jednakże niedomknięte okno hossy stanowi największe zagrożenie dla akcjonariuszy blue chips i bez cofnięcia się w stronę 2289 ciężko będzie zbudować wiarygodny impuls hossy. Miłośnicy długich pozycji zapewne wskażą na dodatni kąt nachylenia dziennej dwusetki i na kształt tygodniowej świeczki, jednakże od prawie dziesięciu miesięcy indeks dwudziestu największych spółek nie zdołał zamknąć piątkowej sesji powyżej 2350, dlatego też trudno obecnie o solidne predykcje wzrostów na kolejne tygodnie. Otoczenie zewnętrzne jak na razie nie rozpieszcza inwestorów i chociaż wczorajsza sesja w USA jak i Niemczech zakończyła się na plusie, to jednak korekcyjny charakter postępujących wzrostów ostrzega przed ponownym wkroczeniem niedźwiedzi na parkiet.

Piotr Kuczyński, główny analityk DI Xelion

Wall Street w czwartek przed rozpoczęciem sesji mogła ulec negatywnym nastrojom (niewielkim), które były widoczne na giełdach europejskich. Brak szczegółowych informacji o wyniku rozmów USA-Chiny, znaczny spadek dynamiki wzrostu inflacji PPI w Chinach i zbliżające się, wtorkowe, glosowanie w Izbie Gmin w sprawie Brexitu, powinny były pomagać obozowi niedźwiedzi.

Dochodził do tego utrzymujący się paraliż rządu w USA i dyskusje nad możliwością wprowadzenia przez prezydenta Trumpa stanu nadzwyczajnego. Zachowanie prezydenta po czwartkowych rozmowach (które opuścił z dużym wzburzeniem) mogły to rozwiązania sugerować. Jak widać wszystko to powinno doprowadzić przynajmniej do korekty na Wall Street, a jednak niedźwiedzie miały zdecydowanie „pod górkę".

Jak zwykle w czwartek, w USA opublikowany został raport z rynku pracy. Dowiedzieliśmy się, że w minionym tygodniu złożono 216 tys. nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (oczekiwano 225 tys.). Średnia 4. tygodniowa dla tych danych wzrosła.

Jerome Powell, szef Fed, w czwartek publicznie wypowiadał się podczas dyskusji w Economic Club of Washington (po zakończeniu sesji w Europie). Powiedział między innymi, że bilans Fed powinien wracać do normalnego poziomu, co stało w jawnej sprzeczności z zapowiedzią wstrzymania się redukcji aktywów, o której wspominał tydzień wcześniej. A jednak rynki prawie na to wyznanie nie zareagowały (na chwilę indeksy nieznacznie spadły). Nic dziwnego, bo zaraz potem powiedział, że Fed „obserwuje i czeka", więc (w domyśle) w każdej chwili może pomóc rynkom.

Wall Street bardzo rozsądnie rozpoczęła sesję od spadku indeksów, ale w zasadzie natychmiast popyt zaatakował i doprowadził indeksy do poziomu neutralnego. Tak jak wyżej wspomniałem przez chwilę zawahały się po słowach Powella, ale natychmiast znowu ruszyły na północ i sesja zakończyła się znowu zwyżką indeksów – S&P 500 zyskał 0,45% i na razie jeszcze pod oporem (brakuje 4 pkt).

Takie zachowanie Wall Street lekceważącej wszelkie problemy może niepokoić. Wygląda to coraz bardziej tak jak wyglądało w styczniu zeszłego roku, kiedy też wszystkie zagrożenia były lekceważone, co skończyło się potężną przeceną na przełomie stycznia i lutego.

Pamiętać trzeba, że w nadchodzącym tygodniu rozpocznie się w USA sezon publikacji wyników kwartalnych spółek. Już teraz gracze będą się pod ten sezon ustawiali. Oczekiwania są mocno stonowane, więc jest szansa na wzrosty indeksów. Oczywiście tylko wtedy, jeśli sprawa głosowania umowy o wyjściu Wlk. Brytanii z UE (15.01) graczy nie wystraszy.

GPW rozpoczęła czwartkową sesje podobnie jak inne giełdy europejskie, czyli solidnym spadkiem WIG20 i niewielką zniżką mWIG40. Po 90 minutach skala zniżki zaczęła się powoli (dużo wolniej niż na innych giełdach) zmniejszać. W końcu sesji odrabianie strat przez Wall Street pomagało giełdom europejskiej, dzięki czemu WIG20 stracił jedynie 0,28%, a mWIG40 zakończył dzień neutralnie.

Po wczorajszej sesji nadal obowiązują na GPW sygnały kupna, a dziwnie „bycze" zachowanie Wall Street lekceważącej wszelkie zagrożenia powinno delikatnie pomagać giełdom europejskim (w tym i polskiej). Jednak zagrożenie głosowaniem we wtorek w Izbie Gmin umowy w sprawie Brexitu powinno nadal hamować zapędy byków.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA