Budownictwo

Kto chce zbyć akcje Polimeksu?

Afera w JSW pokazała, że poszukiwany jest chętny do zakupu akcji budowlanej spółki.
Foto: Fotorzepa/Krzysztof Skłodowski

Przy okazji wybuchu wojny o głowę prezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej wyszło na jaw, że co najmniej jeden z kluczowych akcjonariuszy Polimeksu-Mostostalu chce się pozbyć akcji budowlanej firmy. Podążyliśmy tym tropem, a nasze ustalenia są zaskakujące.

Naciski na JSW

Afera w węglowej spółce rozpoczęła się od mocnej wypowiedzi prezesa JSW Daniela Ozona, że był on kilkakrotnie naciskany, by z pieniędzy spółki finansować inwestycje kompletnie niezwiązane z jej działalnością. JSW miało na przykład kupić akcje Polimeksu-Mostostalu. Komu zależało na sprzedaży akcji?

Kontrolowane przez Skarb Państwa firmy: Enea, Energa, Polska Grupa Energetyczna i PGNiG Technologie, na początku 2017 r. zainwestowały w Polimex, by ratować go przed bankructwem. Obecnie w ich rękach znajduje się niemal 66 proc. kapitału budowlanej firmy, z czego na każdego inwestora przypada po 16,48 proc. akcji spółki. Na giełdzie cały ten pakiet wart jest obecnie około 468 mln zł.

Gotówka niewątpliwie przydałaby się firmom energetycznym, które realizują gigantyczne programy inwestycyjne. Jednak, jak wynika z naszych informacji, to nie one szukają kupca dla akcji Polimeksu, ale spółka zależna Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Biorąc pod uwagę dobre wyniki finansowe PGNiG, przyczyny takiej decyzji nie są do końca jasne. Na rynku spekuluje się, że może chodzić o wewnętrzne ustalenia między prezesem PGNiG a ministrem energii Krzysztofem Tchórzewskim. Ten drugi jednak w wywiadzie dla PAP przekonuje, że jest mu obojętne, kto ma akcje budowlanej spółki. Z kolei PGNiG na nasze pytania o przyczyny poszukiwania kupca na walory Polimeksu odpowiada wymijająco.

„PGNiG na bieżąco monitoruje swoje aktywa i inwestycje. Stale analizujemy ich obecny i przyszły potencjał, a informacje dotyczące wiążących decyzji inwestycyjnych przekazujemy we właściwym czasie w stosownych komunikatach" – czytamy w komunikacie przesłanym nam przez służby prasowe PGNiG.

Nie potrzeba zastrzyku

Natomiast źródła zbliżone do władz Polimeksu-Mostostalu przekonują nas, że budowlana firma nie potrzebuje kolejnego dokapitalizowania, a ewentualne zmiany w akcjonariacie nie wpłynęłyby na sytuację w spółce.

Tymczasem wyniki finansowe Polimeksu nie powalają. Spółka była bądź jest zaangażowana w tak duże projekty energetyczne, jak budowa bloków węglowych w Kozienicach i Opolu czy bloku gazowego w Elektrociepłowni Żerań. Rosnące koszty w branży budowlanej spowodowały jednak, że podpisane wcześniej kontrakty stają się coraz mniej rentowne. W konsekwencji Polimex musiał zawiązać rezerwę w wysokości 57,6 mln zł na wzrost kosztów przy projekcie Żerań. To spowodowało, że spółka zakończyła I półrocze pod kreską – ze stratą netto sięgającą 21 mln zł.

Foto: GG Parkiet

Portfel zamówień Polimeksu na koniec czerwca opiewał na 1,4 mld zł, z czego zdecydowana większość (1,1 mld zł) to projekty realizowane dla sektora energetycznego. Spółce nie udało się natomiast pozyskać dużego kontraktu na budowę bloku węglowego w Ostrołęce. Konsorcjum z udziałem Polimeksu w przetargu poniosło sromotną klęskę, oferując cenę zdecydowanie wyższą od konkurentów.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły