REKLAMA
REKLAMA

Banki

Nowy rok dobry dla banków?

Gościem Dariusza Wieczorka w czwartkowym programie Prosto z Parkietu był Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowego.
Foto: parkiet.com

Inwestorzy nie będą wspominać roku 2018 do udanych nie tylko z powodu ujemnych stóp zwrotu, ale dwie wielkie afery dotyczące GetBacku i byłego szefa KNF. Jak się zmieni przez to polski rynek?

Z każdego takiego wydarzenia należy trzeba wyciągać wnioski. To dość bolesna lekcja, ale może być przydatna w przyszłości. Cofnijmy się o rok – wtedy coraz większe stawały się znaki zapytania wokół GetBacku, odszedł wiceprezes tej firmy, pojawiły się podejrzenia dotyczące spółki wysuwane przez prokuraturę, ale rynek umiarkowanie reagował na te wydarzenia nie zdając sobie sprawy ze skali problemu. To przykład, aby nie lekceważyć takich sygnałów. Na mniejszą skalę, ale podobny przypadek, dotyczył Idea Banku, którego prezes i współtwórca odszedł bez podania przyczyn. Warto być wyczulonym w przyszłości na takie sytuacje.

Co z aferą taśmową dotycząca KNF?

Ta sprawa może mieć podobny wpływ na rok 2019 jak afera GetBacku miała na rok 2018. Może, ale nie musi, nie wiem jak sytuacja się rozwinie. Inwestorzy powinni śledzić jej przebieg i jednym uchem wsłuchiwać się w prognozy ekonomistów i analityków, ale drugim nasłuchiwać informacji w sprawie KNF. Dotyczy to nie tylko samej instytucji nadzoru, ale także sytuacji samych dwóch banków (Getin Noble i Idea Banku – red.), których klienci po ujawnieniu nagrań poczuli się niepewnie. To pokazuje jak bankowość oparta jest na zaufaniu i jakie mogą być konsekwencje jego zaburzenia. Nie wiemy czy w roku 2019 takie zaburzenia wystąpią, tym bardziej, że to rok wyborczy. Inwestorzy muszą więc rozważać różne scenariusze.

Oba banki poszukują inwestora finansowego. Uda im się go pozyskać?

Pytanie podstawowe czy spotkają się oczekiwania dotyczące ceny i warunków transakcji głównego akcjonariusza i inwestora. Moim zdaniem można się o to obawiać i zastanawiać na ile ta sytuacja może być zagrożeniem dla stabilności sektora finansowego. Niektórzy inwestorzy zastanawiają się też czy należy liczyć się z większymi wpłatami banków do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, która w ostatnich latach wynosiła po ok. 2 mld zł rocznie. Aby osiągnąć w 2030 r. zakładany poziom funduszy w BFG, banki powinny płacić co roku po 3 mld zł, więc nawet abstrahując od sprawy tych dwóch banków, sektor czekają podwyżki składek – pytanie czy obecny moment jest odpowiedni na taki ruch. Niektórzy obserwatorzy mogliby odebrać taki ruch jako negatywną informację, sygnał, że BFG potrzebuje pieniędzy.

Czy może to wpłynąć na dywidendy banków?

Niepewność w sektorze bankowym może rzutować na rekomendację dywidendową KNF. Gdyby nadzór dążył do zatrzymania więcej kapitału w sektorze, ale chciał uniknąć przestraszenia rynku podnoszeniem składek na BFG. Musimy poczekać jeszcze parę tygodni na komunikat KNF w tej sprawie. Poza tym nie wiemy też jak KNF będzie patrzyła na wskaźniki kapitałowe. Czy bazować będzie na tych raportowanych przez banki, nieuwzględniających pełnego wdrożenia nowego standardu rachunkowości MSSF9 i korzystających z możliwości rozłożenia go w czasie, czy tzw. fully loaded, czyli uwzględniające pełny efekt, gdyby korzyści rozłożenia w czsie nie było. Większość inwestorów patrzy na te pierwsze, wyższe wskaźniki, ale jest obawa, że nadzorca może opierać się na tych drugich, niższych.

Rok 2018 dla sektora bankowego był stosunkowo dobry pod względem wyników, ale nie widać tego w notowaniach, bo indeks spadł o 12,5 proc. Skąd ta rozbieżność?

Polskie banki spadły mniej niż w Europie, gdzie korekta sięgnęła 30 proc., więc na notowania naszych spółek wpłynęły czynniki zewnętrzne. Poza tym według mnie notowania polskich banków były za wysokie, indeks mocno rósł jesienią 2017 r., aż do połowy stycznia 2018 r. Wtedy nie miałem żadnej rekomendacji „kupuj", było pół na pół „sprzedaj" i „neutralnie". Teraz przeważają u mnie „kupuj", mam jedynie dwie rekomendacje „sprzedaj". Kursy spadły nieco ponad 10 proc., wyniki urosły o prawie 10 proc., czyli w uproszczeniu mniej więcej o 20 proc. wskaźniki wyceny się poprawiły. W świetle prognozy makroekonomicznej naszego banku, dość pozytywnej, bo zakładającej 4-proc. wzrost gospodarczy w 2019 r. i podwyżkę stóp procentowych w 2020 r., oceniam te wyceny za atrakcyjne. Jednak istnieją dodatkowe czynniki ryzyka, między innymi polityczne, co wymaga odpowiedniej selekcji.

Jakiej?

Co do zasady wystrzegam się banków państwowych. Nie chodzi tylko o to, że inwestorzy patrząc na to co dzieje się ze spółkami energetycznymi mogą zacząć się zastanawiać czy politycy nakażą także i państwowym bankom, aby sprawiły, że ich klienci przed wyborami będą mogli „poczuć się szczęśliwie". Ale na pewno za rok będzie nowy rząd, być może z tą samą partią, ale formalnie rząd będzie nowy, być może z innymi ministrami. To zawsze wywołuje pewne roszady, również w spółkach kontrolowanych przez państwo. Niepewność personalna w spółkach państwowych, także tych bankowych, jest gwarantowana.

A co z bankami prywatnymi?

Wydaje mi się, że rok 2019 będzie dobry dla Santander Banku Polska, którego wyniki w 2018 r. były obciążone przygotowaniem do fuzji z częścią detaliczną Deutsche Banku Polska. Liczę, że szybko w nowym roku będziemy widzieć pozytywne efekty tego połączenia. W trakcie 2018 r. zmieniłem postrzeganie Millennium. Zawsze lubiłem ten bank i doceniałem jakość jego oferty detalicznej, przemiany modelu biznesowego, postawienie na relację z klientami. Jednak uważałem, że od strony inwestorskiej jest słabym wyborem ze względu na duży udział kredytów frankowych, który uniemożliwiał wypłatę dużych dywidend i powodował przekapitalizowanie tego banku. Ale zapowiedziany zakup Euro Banku zmienia sytuację. Nie dość że Millennium stanie się większy, a w dobie cyfryzacji wielkość ma znaczenie, to w dodatku nadmierne kapitały nadwyżkowe zaczynają lepiej pracować. Millennium w przeciwieństwie do SBP nie będzie musiał uzupełniać depozytów, więc fuzja nie powinna mieć negatywnego wpływu na zyskowność banku przed połączeniem, a po nim powinniśmy szybko zobaczyć pozytywne efekty. Obie instytucje są do siebie dobrze dopasowane, Millennium jest sprawne pod względem udzielania kredytów niehipotecznych własnym klientom, ale ciężko przebiegały próby pożyczenia klientom zewnętrznym. Potrafi to robić EuroBank, więc Millennium zwiększy swój udział rynkowy w kredytach niezabezpieczonych.

ING Bank Śląski przejmie 45 proc. udziałów w NN Invetment Partners TFI. Jak pan ocenia tę transakcję?

Rozumiem ją głównie jako odpowiedź na wyzwania związane z MIFID 2, który powoduje, że trudno zarobić na pośrednictwie, więc banki chcą mieć udziały w TFI. Druga kwestia regulacyjna to PSD2, które formalnie już obowiązuje, ale praktycznie wejdzie w życie w połowie 2019 r. Ta dyrektywa wprowadzi otwartą bankowość i spowoduje konieczność dalszych inwestycji w technologie cyfrowe. Inwestować muszą wszystkie banki, koszty rosną wszystkim, ale te bardziej tradycyjne banki mają jeszcze parę oddziałów do zamknięcia i tam mogą szukać oszczędności. Banki cyfrowe nie mogły już doszukać się oszczędności w tym zakresie, więc cyfrowi liderzy jak mBank i Śląski zaskoczyły wzrostem kosztów w 2018 r.

Jakich wyników sektora należy się spodziewać w przyszłym roku?

Zdecydowanie nadal motorem wzrostu będzie wynik odsetkowy, bo wynik z opłat i prowizji jest pod naporem regulacji, takich jak MIFID 2, ale większe znaczenie ma to co dzieje się na rynku kapitałowym. Rynek jest w bardzo złej kondycji po ostatnich aferach, choć pewną szansą na przełom są Pracownicze Plany Kapitałowe. To smutny paradoks że to, na co rynek może liczyć jest „zmuszanie" ludzi do finansowania, cały pomysł na rynek kapitałowy w Polsce sprowadza się do tego, aby zmusić ludzi do inwestowania przez OFE, a gdy przestano ich zmuszać, przestali inwestować. Z drugiej strony jeśli jest jakaś chęć działania, to regulacje tłumią te inicjatywy. Przykładem mogą być Fundusze Inwestycyjne Zamknięte, które rozkwitły z powodu większych trudności z utworzeniem funduszy otwartych, bardziej transparentnych. Później pojawiły się przez to wypaczenia i zamiast cofnąć się do źródeł, regulatorzy próbują dociskać gorset regulacyjny nie rozumiejąc, że to droga donikąd.

Jak na nastroje wobec polskich banków będzie wpływać kwestia afery taśmowej KNF?

Przy okazji tej afery pojawił się w dyskusji termin „resolution", czyli uporządkowanej upadłości banków. Większość inwestorów nie zgłębiła tego tematu, a może być to czarny łabędź w nowym roku. Możemy resolution porównać do wywłaszczenia, które może być przeprowadzone na cel publiczny za odpowiednim odszkodowaniem. Tak samo unijni regulatorzy wymyślili, że skoro niektóre banki mają w problemach, nie można dopuścić do ich upadłości, jeśli przemawia za tym interes publiczny. Wtedy organ administracyjny wkroczyć i przeprowadzić ten proces po swojemu, szybko, ale właściciele i interesariusze takiego banku, np. obligatariusze i inni wierzyciele, nie mogą być potraktowanie gorzej niż w przypadku zwykłej, cywilno-prawnej procedury upadłości mającej zabezpieczać prawa własności wszystkich. Tak samo resolution może być wdrożone, jeśli KNF stwierdzi, że są takie przesłanki a BFG podejmie taką decyzję jeśli jest interes publiczny, rusza proces przejęcia banku lub utworzenia instytucji pomostowej, żeby zapewnić jego ciągłość działania.

Jednak polskie przepisy nie są doskonałym tłumaczeniem angielskiej wersji. W angielskiej wersji czytamy, że wdrażanie resolution następuje w sytuacji „fail or likely to fail", czyli gdy bank upadnie lub najprawdopodobniej upadnie. Te drugie określane są jako sytuacje, gdy zachodzą obiektywne przesłanki, że coś się zdarzy w bliskiej przeszłości. Jednak w polskim tłumaczeniu jest zapisane, że coś się zdarzy, bez „obiektywne" i bez „bliskiej przyszłości". Paradoks polega na tym, że kiedyś mogło to dawać decydentom poczucie większej swobody, bo łatwiej im było uzasadnić taką decyzję, to w zastanówmy się co to oznacza w sytuacji, gdy stare władze KNF zostały oskarżone o niepodjęcie działań we właściwym czasie (SKOK Wołomin – red.). To zwiększa okres, w którym ktoś po latach może powiedzieć, że można już było podjąć działania wcześniej, bo ustawa polska mówi, że trzeba działać „jeśli może się zdarzyć w przyszłości". Inwestorzy muszą podejmować decyzje w takiej niepewności regulacyjnej.

Jak może zachowywać się indeks bankowy w 2019 roku?

Mam więcej rekomendacji pozytywnych, więc to ogranicza pole moich odpowiedzi. Poza tym muszę bazować na prognozach naszych makroekonomistów i nie jestem w stanie wycenić wspomnianych wcześniej ryzyk. Rekomendacje nigdy nie są jednowymiarowe. Moje spojrzenie jest pozytywne, ale są istotne ryzyka natury polityczno-regulacyjnej.

Politycy obiecują frankowiczom od paru lat ustawę frankową, a w 2019 r. odbędą się wybory parlamentarne...

Na pewno ryzyko jest większe, że może zostać przeprowadzone jakieś rozwiązanie właśnie w 2019 roku. Jednak mam nadzieję, że politycy zadowolą się „robieniem wrażenia" niż podjęciem decyzji, które będą miały wyraźnie negatywny wpływ na wyniki banków. Jednak nie możemy zapominać, że w świetle ubiegłorocznej uchwały Sądu Najwyższego dochodzenie roszczeń przez niezadowolonych kredytobiorców jest dużo łatwiejsze niż wcześniej. Dlatego możemy mieć coraz więcej, choć głównie nieprawomocnych, wyroków na korzyść klientów.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA