Fed zmienił narrację

Czerwcowe posiedzenie FOMC pod przewodnictwem nowego szefa Fedu Kevina Warscha okazało się punktem zwrotnym dla globalnych rynków walutowych. Komitet jednogłośnie utrzymał stopy procentowe w przedziale 3,50–3,75%, jednak towarzyszący decyzji Dot Plot wykazał, że aż dziewięciu z osiemnastu decydentów uznaje podwyżkę stóp przed końcem roku za najbardziej racjonalne działanie. To diametralna zmiana względem marcowych projekcji, gdy nikt w komitecie nie zakładał żadnych takich ruchów. Warsh jako jedyny wstrzymał się od złożenia własnej prognozy, a jego retoryka zmierzająca do ograniczenia forward guidance, jak sam przyznaje, ma zwiększyć elastyczność Fedu, choć jednocześnie rodzi ryzyko wzrostu zmienności w drugiej połowie roku. Mediana projekcji na koniec 2026 wynosi teraz 3,8%, co rynek odebrał jednoznacznie — jako sygnał do kupowania dolara. Prawdopodobieństwo podwyżki na posiedzeniu lipcowym sięga już około 35–40%, a dane PCE zaplanowane na czwartek mogą jeszcze to prawdopodobieństwo podnieść.

Geopolityka wciąż niepewna

Entuzjazm wywołany podpisaniem przez USA i Iran memorandum okazał się bardzo krótkotrwały. Rynki szybko przypomniały sobie, że rozmowy w Szwajcarii to dopiero mapa drogowa, a nie finalne porozumienie. Iran zdążył już ponownie zakłócić żeglugę w rejonie Cieśniny Ormuz, Trump nie zrezygnował z retoryki odstraszania, a negocjacje mają trwać jeszcze do 60 dni — co oznacza, że geopolityczny czynnik ryzyka nigdzie nie znika. Azjatyckie rynki akcji reagują z coraz większą nerwowością: japoński Nikkei 225 stracił dziś około 2,3%, kończąc serię ośmiu wzrostowych sesji z rzędu, natomiast koreański KOSPI runął o ponad 7%, uruchamiając mechanizm sidecar po 5-procentowym spadku kontraktów futures. Wyprzedaż technologicznych liderów — Amazon czy Alphabet, które traciły w poniedziałek po 5% nie jest jedynie reakcją na geopolitykę, ale sygnałem szerszego przewartościowania wycen w sektorze AI. To środowisko wyraźnie sprzyja dolarowi jako walucie bezpiecznej przystani, podkopując jednocześnie apetyt na ryzyko.

EURUSD i złoty na krawędzi

Para EURUSD testuje właśnie poziom 1,1420–1,1444, który na wykresie dziennym widoczny jest jako gruba, horyzontalna strefa popytu wielokrotnie broniona od lata 2025. RSI zbliża się do poziomu 30, co sugeruje potencjalne techniczne odreagowanie, jednak układ średnich kroczących pozostaje jednoznacznie niedźwiedzi — wszystkie trzy EMA (50, 100 i 200) znajdują się powyżej kursu, tworząc dynamiczny opór. Polska złoty odczuwa tę presję bezpośrednio: EURPLN przebił już 4,27, wychodząc z przedziału 4,22–4,26, w którym utrzymywał się przez blisko trzy miesiące. Majowe dane z krajowej gospodarki nie pomagają — sprzedaż detaliczna wzrosła zaledwie o 3,0% r/r wobec oczekiwanych 4,3%, a dynamika płac (5,8%) zaskoczyła in minus, co ogranicza ryzyko efektów drugiej rundy inflacyjnej, ale jednocześnie nie dostarcza argumentów za umocnieniem złotego. Jeśli kluczowe wsparcie na EURUSD zostanie wybite dołem, ruch może przyspieszyć — zarówno w kierunku 1,13 na głównej parze, jak i dalszego osłabienia złotego względem dolara.

Mateusz Czyżkowski

Analityk Rynków Finansowych XTB