Ministerstwo Skarbu Państwa na początku lutego podejmie decyzję, czy spółki z tzw. I grupy chemicznej, czyli Azoty Tarnów, Ciech i ZAK powinny trafić do jednego inwestora, czy kupi je kilka odrębnych podmiotów. Adam Leszkiewicz, wiceminister MSP, nie wykluczył też, że prywatyzacja zakończy się bez rozstrzygnięcia.
– Kończymy etap formalnej i merytorycznej analizy ofert. Czekamy na ostatnie uzupełnienia i wyjaśnienia – powiedział Leszkiewicz. – W pierwszych dniach lutego zapadnie decyzja, czy rozmawiamy z jednym inwestorem o trzech spółkach czy z różnymi o poszczególnych podmiotach albo czy w ogóle rozmawiamy. Każdy scenariusz jest dzisiaj możliwy – dodał.
Priorytetem dla MSP ma być znalezienie jednego inwestora dla wszystkich trzech firm. Wiadomo, że wiążące oferty nabycia Azotów Tarnów, Ciechu i ZAK złożył co najmniej jeden podmiot – to kontrolowana przez Waldemara Preussnera grupa PCC.
[srodtytul]Rozbieżne oczekiwania[/srodtytul]
Leszkiewicz nie chciał zdradzić, czy MSP negocjuje zakup całej trójki jeszcze z jakimś innym nabywcą. – Nie mogę się w ogóle wypowiadać na temat tego, kto złożył oferty i jakie warunki zaproponował. To osłabiłoby naszą pozycję negocjacyjną – stwierdził. Dodał też, że być może konieczny okaże się powrót do rozmów z innymi podmiotami, które nie znalazły się na krótkiej liście (którą sporządziła Nafta Polska, prowadząca prywatyzację firm z I grupy chemicznej).
Znalazły się na niej firmy wybrane spośród sześciu chętnych: amerykańskiego funduszu Bain Capital, katarskiego National Qatar Industries Company, polskiego I Funduszu Mistral, litewskiej spółki Achema, konsorcjum brytyjskiego funduszu Cinven i międzynarodowej firmy Kolaja & Partners oraz wspomnianej już niemieckiej grupy PCC.
[srodtytul]Negatywne zaskoczenie?[/srodtytul]
Dlaczego, jak po raz pierwszy przyznał wczoraj Leszkiewicz, mogłoby nie dojść do prywatyzacji? Już pod koniec 2009 r. Preussner mówił, że rozbieżności pomiędzy wysokością propozycji kupców i oczekiwaniami MSP mogą być duże.
– Jeśli nie doszłoby do żadnej transakcji, byłoby to zaskakujące – uważa Konrad Anuszkiewicz z Ipopemy Securities. – Oznaczałoby to, że oczekiwania Skarbu Państwa i potencjalnych inwestorów istotnie się rozeszły. To byłby negatywny sygnał – dodał.
Według Anuszkiewicza najbardziej prawdopodobna wydaje się sprzedaż Azotów Tarnów, a następnie Ciechu. W najgorszej sytuacji, ze względu na kłopoty z finansowaniem, jest ZAK.
[ramka][b]Puławy chcą kupić Anwil[/b]
Zakłady Azotowe Puławy złożyły Orlenowi warunkową ofertę zakupu Anwilu. Chodzi o wystawiony na sprzedaż pod koniec zeszłego roku pakiet ponad 11,44 mln akcji firmy z Włocławka. To 84,79 proc. głosów na WZA tej spółki. Ile Puławy są gotowe zapłacić za większościowy pakiet akcji Anwilu – tego w komunikacie nie ujawniono. – Oferta Puław jest jedną z trzech, jakie spodziewamy się otrzymać na pakiet walorów Anwilu – mówi Sławomir Jędrzejczyk, wiceprezes Orlenu. Oferty miały spłynąć do Orlenu wczoraj. Wiceprezes nie zdradził, czy i ewentualnie od kogo mogły wpłynąć pozostałe dwie propozycje. Orlen zamierza w najbliższych tygodniach analizować złożone oferty. – Pod koniec lutego chcielibyśmy wybrać jednego z inwestorów z krótkiej listy, z którym prowadzilibyśmy już wiążące negocjacje – dodaje Jędrzejczyk.[/ramka]