Na starcie czwartkowej sesji indeks grupujący 20 największych warszawskich spółek świecił na zielono. Bardzo szybko okazało się jednak, że kupujący tego dnia mają zbyt płytkie kieszenie. W południe WIG20 tracił już 0,5 proc. Druga część handlu przyniosła jeszcze większą dominację niedźwiedzi. Ostatecznie indeks blue chips stracił 1,2 proc. i zatrzymał się na poziomie 2468 pkt.
Tym samym pokonane zostało wsparcie na 2480 pkt. Obecnie byki powinny uaktywniać się w okolicy 2425 pkt, gdzie znajduje się połowa dużej białej świecy z 24 sierpnia oraz lokalne szczyty z 8 sierpnia i 4 maja.
Na szczęście wyprzedaży nie towarzyszyła wzmożona aktywność inwestorów. Obroty dla szerokiego WIG wyniosły 790 mln zł, z czego 588 mln zł to zasługa blue chips. Oznacza to, że zagraniczny kapitał nie odpływa z GPW.
Z grona największych krajowych emitentów najlepiej w czwartek radziły sobie BZ WBK oraz PZU. Pod największą presją podaży były z kolei notowania PKN Orlen, Energi oraz PGE. W ślad za spadkami cen miedzi taniały również walory KGHM.
Relatywnie najlepiej prezentowały się rynkowe średniaki. mWIG40 stracił bowiem symboliczne 0,02 proc. W drugiej linii najlepiej wypadły Getin Noble Bank, CI Games, Stalprodukt oraz Grupa Azoty. Najmocniej potaniały natomiast papiery Bogdanki, Trakcji i Orbisu.
W czwartek warszawska giełda była jedną z najsłabszych na Starym Kontynencie, gdzie większość parkietów świeciła na zielono. Wzrosty głównych zachodnioeuropejskich giełd nie przekraczały jednak 1-proc. W momencie zakończenia handlu na GPW niemiecki DAX zyskiwał 0,3 proc., zaś francuski CAC40 rósł o 0,5 proc.
Na szerokim rynku jedynie cztery spółki wyznaczyły co najmniej roczny szczyt notowań. Mowa o firmach: CD Projekt, Celtic, IMC oraz Warimpex. Analogicznie, w co najmniej 12-miesięcznym dołku znalazło się 13 emitentów, m.in: Chemos, Cube.ITG, Czerwona Torebka, Elkop, EUCO, Groclin, IndygoTech Minerals, Indata, Private Equity Managers.