Władza w ręce inwestorów - apel pojawiający się na naszej internetowej liście dyskusyjnej staje się coraz bardziej aktualny. Charakterystyczna dla okresu przedwyborczego licytacja pustych obietnic i ?cudownych? metod poprawy sytuacji gospodarczej musi niepokoić. Polska nie jest krajem naszych marzeń. Ale im dłużej będziemy pozwalać (pochodzącym przecież z DEMOKRATYCZNEGO, WOLNEGO wyboru) na bezkarną paplaninę politykom, tym dalej do owych marzeń.Choć właściwie przecież nic się nie zmienia. W dyskusjach przed rozmaitymi wyborami nie brakuje zwyczajnego bełkotu. Politycy usiłujący zdobyć poparcie plotą trzy po trzy. Obiecują rozwiązanie problemu bezrobocia, pomoc dla małych i średnich firm, ochronę rodziny, itd. Jak to zrobią ? nie wiadomo. A kiedy nie wiadomo, to można oczekiwać, że uczynią to za cudze (tzn. np. inwestorów) pieniądze. Albo nie zrobią nic (i może tak byłoby nawet lepiej...) A więc może rzeczywiście władza w ręce inwestorów? Na razie, to raczej utopia. Niemniej politycy powinni pamiętać, iż inwestorzy dysponują bardzo ważnym argumentem ? pieniędzmi. I mogą nimi głosować, oceniając sensowność konkretnych decyzji. W czarnym scenariuszu ? wycofując pieniądze z giełdy, stroniąc od naszej waluty i obligacji skarbowych ? inwestorzy mogą sprawić wiele kłopotów rządzącym. Niestety, koszty takiego protestu ponieśliby także sami inwestorzy.Przysłuchując się przedwyborczej paplaninie trudno uciec od smutnej konstatacji. Politycy szukają poparcia wymyślając ad hoc rozwiązania doraźne, zwane często ?pakietami? (antyinflacyjne, przeciw bezrobociu itp.). A byłoby znacznie lepiej gdybyśmy ? zamiast ?akcyjności? ? po prostu prowadzili normalną politykę ? trwale niskich podatków, ograniczania biurokracji i dyscyplinowania budżetu. Tylko tyle i aż tyle. Bo przecież wielu mądrych ludzi, także niektórzy politycy, powtarza to od dawna. Tyle, że wynika z tego mniej, niż powinno.
Łukasz KWIECIEŃ[email protected]