We wtorek euro wzmocniło się odrobinę wobec dolara, po tym jak w poniedziałek znalazło się w okolicy historycznego minimum. Na rynku ponownie pojawiły się pogłoski o możliwej interwencji banków centralnych w obronie euro.Wspólna waluta wciąż jednak pozostawała poniżej poziomu, na jakim znajdowała się 22 września, kiedy to banki centralne państw grupy G7 zdecydowały się na interwencję.Według dealerów, spadek euro w poniedziałek spowodował prezes Europejskiego Banku Centralnego (EBC) Wim Duisenberg, który w wywiadzie prasowym powiedział, że ponowna interwencja jest mało prawdopodobna. To zachęciło inwestorów do sprzedawania wspólnej waluty, chociaż niektórzy analitycy uważają, że wypowiedź Duisenberga może być rodzajem zasłony dymnej.? Inwestorzy bardzo nerwowo podchodzą do kwestii interwencji ? powiedział jeden z dealerów we Frankfurcie. ? Nie chcą zbyt długo trzymać euro, ale z drugiej strony nie chcą go też sprzedawać zbyt agresywnie ? dodał.Rzecznik EBC zaprzeczył pogłoskom o rzekomej dymisji Duisenberga.Według analityków, rynek chce sprawdzić wytrzymałość EBC i zobaczyć, czy Stany Zjednoczone są skłonne ponownie wziąć udział w interwencji. Ich zdaniem, do dalszego gwałtownego spadku euro potrzebne są dobre dane makroekonomiczne z USA lub słabe ze strefy euro.Według Armina Mekelburga, analityka z HypoVereinsbank, jeżeli ani jedno, ani drugie nie nastąpi, to euro na jakiś czas pozostanie na poziomie 84,40?85,65 centa.Kurs wspólnej waluty utrzymywał się we wtorek powyżej 85 centów, po tym jak w poniedziałek spadł do poziomu 84,60 centa.Dolar umacniał się natomiast wobec innych walut europejskich, takich jak frank szwajcarski i funt brytyjski. Jednak zdaniem analityków inwestorzy znowu zaczną kupować franka i funta, jeżeli załamią się rozmowy izraelsko-palestyńskie. W ubiegłym tygodniu frank i funt umacniały się, ponieważ inwestorzy uważali te waluty za najbezpieczniejsze przy napiętej sytuacji politycznej na Bliskim Wschodzie.Euro wzmocniło się wobec jena i testowało poziom 92 jenów za euro. Dolar znajdował się powyżej granicy 108 jenów.

Reuters (Londyn)