Jak widać 70/30 wystarczyło i zgodnie z tym moim, choć niepełnym, przekonaniem rynek w minionym tygodniu znacznie odzyskał siły. A ponieważ wielu jeszcze na nim niepewnych co do rozwoju sytuacji inwestorów, najbliższą przyszłość widzę dość dobrze.
Tym razem moje zeszłotygodniowe uwagi trafiły w dziesiątkę. Gdybym je pisał po otwarciu rynku amerykańskiego, to pewnie zatytułowałbym ?Koniec spadków?, zamiast ?Kiedy koniec?? Nastąpił przesyt pesymizmem, zbytnie wyprzedanie rynku, mówiąc w kategoriach technicznych. Tak jak pisałem tydzień temu ? przy tak dynamicznych spadkach moment ich spowolnienia jest najczęściej ich końcem.Czy już wierzyć we wzrost?Mamy za sobą na razie tydzień względnie dobrej koniunktury, przy czym warta podkreślenia i zauważenia jest względna siła naszego rynku wobec tak obserwowanego (łapię się na tym, że przeze mnie też) rynku amerykańskiego. Widać to było szczególnie w połowie minionego tygodnia. Charakterystyczny jest też popyt, dość mocno skoncentrowany na spółkach dużych, o sporej płynności, a zatem takich, w które łatwo ?wejść? i szybko zbudować pozycję, a jeśli by co... to łatwo i wyjść. Jakimś argumentem za tym popytem może być także to, że w czasie spadku pozycje te można było, ze względu na płynność, zmniejszyć. Z drugiej strony, chyba nie przypadkiem jest to, że są to w większości spółki, przy których spodziewamy się dobrych wyników kwartalnych. A zatem popyt w tym tygodniu był z jednej strony ?fundamentalny?, a z drugiej strony nacechowany ostrożnością. Sądzę, że pochodził w większości od polskich instytucji. Nie podejrzewam bowiem spekulantów (o, jak brzydko brzmi) o kupowanie TP SA, KGHM czy PKN, a zagranicznych inwestorów dawno nie widziałem (wyjątki potwierdzają regułę). Myślę więc, że ? może poza ostatnim dniem ? piątkiem, spekulantów nadal nie ma w zbyt dużej ilości na rynku. Wszyscy generalnie się boją (ja też).Myślę, że strach ten będzie naturalnie zanikać, a na rynku zagoszczą większe obroty i większa pewność inwestorów. Jeśli nie zdarzy się jakaś katastrofa (świat, budżet etc.), co chyba jest mało prawdopodobne, to taki scenariusz jest nieunikniony. Rynek będzie się po prostu stopniowo ?rozkręcać?.Notowania akcji w minionym tygodniu potwierdzają, moim zdaniem, tezę niewiary ? wystarczy choćby spojrzeć na notowania kontraktów terminowych na WIG20, szczególnie we środę na końcówce ciągłych. A jeśli mamy niewiarę i brak wyraźnych powodów do jej powiększenia, to czego możemy oczekiwać? Wiele też słyszałem w tym tygodniu opinii o możliwości dalszego spadku. Raczej na zasadzie ?jeszcze trochę? niż na zasadzie ?jeszcze dużo?. To bardzo dobry znak. Choć czysto teoretycznie taka możliwość istnieje ? nasz rynek lubi podwójne dna ? to jednak psychologia rynku do tego nie pasuje. W czasie podwójnego dna raczej mówi się, że będzie jeszcze spadać ?ho, ho?, a nie ?tylko trochę?.I na jak długo?Z tym największy problem. Na razie można powiedzieć, że powinniśmy mieć do czynienia z odreagowaniem spadku, a ponieważ w sumie WIG spadł z poziomu 22,8 tys. do 14,9 tys., czyli prawie 8 tys. punktów, to tak od 1/3 do 1/2 tego spadku powinien odrobić, stosując zdroworozsądkowe granice. Czyli pewnie 17 do 17,5 tys. jest w zasięgu. Trochę to za trywialne, ale kto wie? Na razie nie widzę innej możliwości przewidzenia zakresu wzrostu. Rynek jest nadal czysto psychologiczny.Z pewnością bardzo istotne będą wiadomości makro. Wydaje się, że ostatni spadek był spowodowany dwoma czynnikami ? z jednej strony świat, a z drugiej makro. Każda poprawa jednego i drugiego przybliża poprawę naszego rynku. Mamy już promyczki słońca w postaci niższej inflacji i szansę na jednocyfrową inflację po następnym miesiącu. Mamy całkiem dobre dane produkcji. Dalej, to co najważniejsze, to budżet i chyba na to trzeba zwracać największą uwagę.Warto też pomyśleć konkretniej ? jak już ma rosnąć, to co. W minionym tygodniu był to popyt instytucjonalny i raczej fundamentalny. Myślę, że jeśli rynek ma rosnąć dalej, to będą się przyłączać w coraz większym stopniu spekulanci, a tych raczej podejrzewałbym w tym momencie o ich odmianę spółek płynnych ? czyli IT. Dużo zależy tu od wyników kwartalnych, w których lekturę właśnie się za chwilę zagłębiam.I na koniec jeszcze jedno. Przebiegłem wczoraj przez Targi w PKiN. Jak co roku, może tym razem trochę okazalej. Widać, że przybyło aktywów w zarządzaniu i pieniędzy na promocję. Targi coraz bardziej nakierowane na indywidualnego klienta. Internet króluje. Super. Tylko dlaczego te Targi są do licha w październiku? Toż to chyba statystycznie (a już na pewno od kilku lat) najgorszy termin na taką imprezę. Może lepiej w styczniu ? marcu?
Marcin SadlejCDM Pekao S.A.