W 2001 r. będzie podobnie jak w 1999 r.

Krakowska firma budowlana powinna w tym roku osiągnąć zysk netto zbliżony do poziomu z 1999 r. ? uważa prezes Naftobudowy Marek Dobosz. Ubiegłego roku spółka z pewnością nie może zaliczyć do udanych pod względem wyników finansowych. Przychody ze sprzedaży wyniosły 98,8 mln zł i były o około 10% niższe niż rok wcześniej. Co prawda spółce udało się wypracować zysk operacyjny na podobnym poziomie (5,6 mln zł w 2000 r. wobec 5,4 mln zł w 1999 r.), lecz zysk netto wyniósł już tylko 46 tys. zł (rok wcześniej 3,7 mln zł). Według M. Dobosza, słabszy wynik został spowodowany kosztami związanymi z przejęciem Naftobudowy Holding (7 mln zł) oraz pogorszeniem koniunktury w sektorze budownictwa przemysłowego. ? Chcemy wrócić do sytuacji z lat 1998-99, kiedy to spółka wypracowała zysk netto w wysokości 3,5-4 mln zł ? powiedział prezes Dobosz.Zarząd Naftobudowy liczy, że w najbliższych latach powinno nastąpić znaczne ożywienie w przemyśle, co przełoży się pozytywnie na wzrost zamówień dla giełdowej spółki. Firma liczy przede wszystkim na zwiększenie skali robót dla przemysłu petrochemicznego.Marek Dobosz zapowiedział, że w tym roku spółka zamierza sprzedać część zbędnego majątku, a uzyskane środki przeznaczyć na redukcję zadłużenia. Obecnie, dzięki programowi emisji bonów komercyjnych o wartości 20 mln zł, spółka nie ma problemów z płynnością. Dotychczas wykorzystała około 15 mln zł.

GMZ, Reuters