30% inwestorów indywidualnych buduje w Polsce ponad 6 lat. W przypadku domów jednorodzinnych inwestycja potrafi trwać 10?12 lat. Długi okres budowy wynika głównie z braku środków na inwestycje. Trzy czwarte osób rozpoczynających inwestowanie w mieszkanie i dom nie ma zapewnionego finansowania całego procesu, a o kredycie myśli bardzo niechętnie. Nie zaskakuje więc fakt, że koniunkturę na rynku budowlanym w 2000 r. pozytywnie oceniają jedynie producenci materiałów budowlanych, które inwestorzy kupują za zaoszczędzone pieniądze, by później remont lub modernizację mieszkania wykonać własnymi siłami.

Przed korzystaniem z kredytów powstrzymuje Polaków, poza wysokim oprocentowaniem, poczucie braku stabilizacji. Przy silnych obawach o przyszłość finansową, zaciągnięty na 25 lat kredyt dla wielu brzmi jak wyrok. A przy tak dużym przedsięwzięciu, jak budowa mieszkania czy domu, nie da się obejść bez zewnętrznego finansowania. Brak poczucia bezpieczeństwa pogłębia rosnące bezrobocie. ? Co gorsza, rosnąca stopa bezrobocia powoduje również, że w przypadku wydatków gminnych, cele mieszkaniowe, m.in. inwestowanie w rozwój infrastruktury, schodzą na dalszy plan. Pieniądze, które mogłyby być spożytkowane właśnie na stymulowanie budownictwa, są kierowane głównie na pomoc społeczną ? mówiła Elżbieta Syrda, prezes ASM Centrum Badań i Analiz Rynku, podczas dyskusji na temat sytuacji mieszkaniowej na posiedzeniu Rady Strategii Społeczno-Gospodarczej przy Radzie Ministrów.Budowa wolna, początek szybkiChoć inwestorzy wszelkie procesy budowlane i remontowe prowadzą długo, to już ci, którzy deklarują rozpoczęcie inwestycji, chcą to zrobić najpóźniej w ciągu dwóch lat (76%). Rzeczywistość nieco weryfikuje te plany, ale i tak od momentu postanowienia do rozpoczęcia budowy w połowie przypadków nie minęły 2 lata. Najliczniejszą grupę spośród badanych respondentów ? 29% ? stanowiły osoby, które w ciągu jednego roku od momentu pomysłu budowy domu przystąpiły do rozpoczęcia realizacji inwestycji, kolejną grupę ? 20,9% ? stanowili respondenci, którzy zaczęli realizować plany po roku.Planujący w najbliższym czasie inwestycje związane z rynkiem budowlanym nastawiają się głównie na remont ? 42,3% i modernizację (21%), nad budową domu lub mieszkania zastanawia się jedna trzecia badanych.Środki własne stanowią dla nich podstawowe źródło finansowania inwestycji. Jedynie w przypadku budowy domu istnieje większa skłonność do korzystania z kredytu, jednocześnie ze środków własnych i kredytu zamierza sfinansować budowę domu 48% badanych. Ale już prace remontowe i modernizacyjne w przeważającej części pokrywane są z zaoszczędzonych pieniędzy. Tylko nieznaczną część funduszy niezbędnych do danego przedsięwzięcia stanowią kredyty. Te osoby spośród badanych, które zamierzają budować garaż, planują zaangażować tylko kapitał własny.Osobom, które zadeklarowały budowę domu i finansowanie części inwestycji kredytem, pożyczone pieniądze posłużą głównie na prace wykończeniowe (72%) oraz montaż okien i drzwi (57,6%). Blisko co drugi respondent prace związane z pokryciem dachu i wykonaniem instalacji pokryje ze środków własnych i tyle samo osób zamierza na tę inwestycję zaciągnąć kredyt.Kredyt jest...?Dla prawie co trzeciego kredytobiorcy ? czyli 33,6% respondentów, którzy zaciągnęli już kredyt na mieszkanie, i 30,4% respondentów, którzy zaciągnęli kredyt na dom ? ?jest on doskonałą formą finansowania inwestycji?. Ale też znaczna część badanych ? 27,2% spośród tych, którzy zaciągnęli kredyt na mieszkanie, 20,8% spośród spłacających kredyt na dom, twierdzi, iż ?kredyt jest zbyt drogi i stwarza trudności formalne?.Znacznie większe są natomiast obawy tych, którzy stają przed decyzją zadłużenia się ? tu udział pozytywnych ocen na temat kredytów jest o wiele niższy.W grupie potencjalnych kredytobiorców ? 18,4% w przypadku osób, które wezmą kredyt na mieszkanie, i 24,8% badanych, którzy w przyszłości zaciągną kredyt na kupno bądź budowę domu uważa, że ?jest to doskonała forma finansowania?. Częściej wskazują oni natomiast ? 27,2% w przypadku osób, które wezmą kredyt na mieszkanie i 20,8% badanych, którzy w przyszłości zaciągną kredyt na kupno bądź budowę domu ? iż to źródło finansowania jest ?zbyt drogie i stwarza trudności formalne?. Zdecydowanie mniejszy entuzjazm wobec kredytów zauważalny jest wśród planujących zakup mieszkania niż wśród zastanawiających się nad budową czy kupnem domu. Pierwsza z tych grup jest jednak mniej zamożna.Nie jest więc zaskakujące, że dla 39% badanych osób finansowanie budowy stanowi jeden z największych problemów. Na drugim miejscu są problemy z pracami wykończeniowymi (21%). Pocieszające jest natomiast, że np. wybór działki czy uzyskanie zezwolenia na budowę stanowi problem w ok. 10%, gorzej jest już z projektem budowlanym i wyborem wykonawcy.Kłopoty z pozyskiwaniem pieniędzy sprawiają, że w Polsce buduje się długo. Dla 70% respondentów czas realizacji budowy, tzn. okres od jej rozpoczęcia do ukończenia (co nie jest jednoznaczne ze zgłoszeniem budynku do rejestru) trwa ponad 3 lata. W ciągu roku kończy budowę domu tylko 10%, w ciągu 2 lat ? 20%. Natomiast 17% badanych inwestycję swoją ukończyło w po 5 latach. Liczną grupę (1/3 badanej populacji) stanowią respondenci, dla których okres budowy domu jest dłuższy niż 6 lat.Ważny jest sprzedawcaNajwiększe znaczenie przy wyborze materiałów budowlanych ma cena ? 60%, następnie jakość (55%) ? odpowiadali inwestorzy. Istotne znaczenie mają również (po 20%): estetyka materiału, opinia o producencie i wymogi technologiczne.Podobnego zdania są hurtownicy. W ich opinii (93%) klienci przy zakupie materiałów budowlanych szczególną uwagę zwracają na markę kupowanego produktu oraz cenę. Blisko 60% respondentów firm handlowych uważa, że przy zakupie materiałów budowlanych istotnym czynnikiem wyboru dla klienta są również walory technologiczne produktu. Najbardziej atrakcyjną zachętą do kupna dla odbiorców jest bezpłatny transport. Zdaniem dystrybutorów, również wystawa w punktach sprzedaży (53,5%) oraz pokazy i demonstracje (31%) stymulują zakup produktu.Duży wpływ na decyzję zakupu materiałów budowlanych ma sprzedawca. Wszyscy ankietowani jednoznacznie stwierdzili, że klient oczekuje pomocy i doradztwa z jego strony.Hipermarketów coraz więcejObecnie na rynku polskim działa 75 marketów budowlanych z udziałem kapitału zagranicznego należących do pięciu firm: Castorama, Praktiker, Leroy-Merlin, OBI, Nomi. Ich rozwój był najbardziej dynamiczny w 1998 r. Powstało wtedy 21 nowych hipermarketów budowlanych, w 1999 r. ? 17, a rok 2000 przyniósł kolejnych 18. Można przypuszczać, że w najbliższych latach koncentracja kapitału w handlu materiałami budowlanymi będzie coraz większa.W ostatnich 2 latach jednak większość hurtowników (52,1%) nie odnotowała spadku sprzedaży materiałów budowlanych. Spośród 28,2% firm handlowych (hurtownie), które odnotowały spadek sprzedaży, prawie połowa twierdzi, iż był to spadek ?wysoki? lub ?bardzo wysoki?, ale spowodowany głównie zubożeniem społeczeństwa (60%). Mimo że tylko jedna piąta spośród badanych firm handlowych jest zdania, że na spadek sprzedaży materiałów budowlanych miała wpływ rozbudowa sieci hipermarketów budowlanych i ?nasycenie rynku?, to aż połowa odczuwa rosnące zagrożenie i obawę przejęcia klientów spowodowane przez zaniżanie cen w hipermarketach budowlanych (69,2%).Szczególnie projektanci (49%) i firmy handlowe (27,8%) nie potrafią jednak na razie określić potencjału i roli hipermarketrów budowlanych. Natomiast największa część inwestorów instytucjonalnych i wykonawców uważa, że główną rolą hipermarketów jest oferowanie produktów po konkurencyjnych cenach.W ocenach rynku przeważają pesymiściMiniony rok dla rynku budowlanego pozytywnie oceniają jedynie producenci materiałów budowlanych. Według nich, doszło do 5?10-proc. wzrostu. 2000 r. szczególnie chwalą sobie producenci płytek ceramicznych, klejów do glazury i zapraw do fugowania. Ale już zdaniem prawie połowy badanych wykonawców, w ub.r. doszło do spadku dynamiki rozwoju rynku budowlanego, nieco mniejszy odsetek pesymistów jest wśród inwestorów instytucjonalnych (mowa tu o różnego rodzaju społecznych instytucjach, takich jak m.in.: szpitale, szkoły, gminy). Z kolei według projektantów doszło do stagnacji. ? Korzystne odczucia producentów wynikają z prowadzonych na szeroką skalę różnego rodzaju remontów i modernizacji. Jak wynika z badań, nie korzystają na nich jednak szczególnie wykonawcy, bowiem prace prowadzone są głównie własnymi siłami czy z pomocą rodziny i znajomych ? mówi Paweł Fronczak z ASM.Przewidywania co do perspektyw na rynku budowlanym, podobnie jak oceny minionego roku, są silnie zróżnicowane. Utrzymuje się optymizm producentów materiałów budowlanych, ponad połowa z nich (53,9%) uważa, że rynek budowlany w 2001 r. będzie się rozwijać. Natomiast już w opinii co drugiego projektanta (48%), w budownictwie nastąpi stagnacja, a inwestorzy instytucjonalni uważają, że w 2001 r. dojdzie do spadku (46,7%). Na spadek rynku najczęściej wskazywali również wykonawcy (35,5%). Podobne odczucia mieli badani, jeśli chodzi o perspektywy w 2002 i 2003 r.Dopiero w 2004 r. w większym stopniu liczy się na poprawę sytuacji. Optymistami, podobnie jak we wcześniejszych latach, są producenci. Dołączają do nich również wykonawcy (30,9%) oraz znaczna część firm handlowych (28,5%) ? wierzą, że w budownictwie nastąpi wzrost. Natomiast pesymistycznie nastawieni do tej pory inwestorzy instytucjonalni (36,7%) i firmy handlowe (34,2%) uważają, że nastąpi stagnacja. Taką opinię podtrzymuje też większość projektantów. nOpracowanie

HALINA KOCHALSKABadania zostały przeprowadzone przez ASM ? Centrum Badań i Analiz Rynku w okresie od grudnia 2000 do lutego 2001 r. wśród 102 producentów, 158 firm handlowych, 100 projektantów, 110 wykonawców i 30 inwestorów instytucjonalnych. Badane były również dwie grupy po 300 inwestorów indywidualnych (planujących inwestycje budowlane w najbliższym czasie oraz osoby, które mają za sobą budowę domu).