Sprawdziły się najgorsze przewidywania analityków, którzy twierdzili, że po uspokajającym wtorku środa przyniesie duże emocje.Tuż po otwarciu giełdy na Wall Street wskaźnik Dow Jones stracił ponad 300 punktów, spadając poniżej 10 000 punktów po raz pierwszy od pięciu miesięcy. Trwało to krótko, pół godziny później komentatorzy mieli już lepsze miny ? Dow Jones odzyskał trochę, choć wciąż był o około 200 punktów poniżej wczorajszych notowań.Na rynku wysokiej technologii po tym, jak we wtorek Nasdaq został wepchnięty z powrotem na pułap 2000 punktów przez cierpliwych graczy szukających dobrych okazji, pierwsze godziny handlu przyniosły rozczarowanie. Przy braku zaufania inwestorów Nasdaq znów spadł poniżej tej psychologicznej granicy.Straciły m.in. takie korporacje, jak Oracle (drugi największy na świecie producent oprogramowania komputerowego), Intel (największy producent mikroprocesorów) czy Cisco Systems (numer 1 w sieciach komputerowych).Analitycy są zgodni, że wszystkiemu winna jest słaba gospodarka i przewidywane niskie zyski firm nie tylko w sektorze wysokiej technologii, ale właściwie wszędzie. Do wahań na Wall Street przyczyniły się również pogłoski, że japońskie banki mają kłopoty, a także dane pokazujące, że zapasy nie sprzedanych towarów zalegających magazyny wzrosły w styczniu o 0,4% (największy wzrost od trzech miesięcy). Problemy mają głównie producenci samochodów (największe kłopoty z pozbyciem się zapasów mają General Motors i Ford) i mebli, ale też materiałów budowlanych i ubrań.Analitycy mają podzielone opinie gdy słyszą pytanie, jak długo potrwają spadki na rynku? ? Jesteśmy coraz bliżej końca bessy ? mówi Charles Kadlec, z Selisman Advisors ? z pewnością jest już za późno, by sprzedawać akcje. Natomiast Ed Keon z Prudential Securities twierdzi, że teraz akcje są niedowartościowane, jest więc już czas, by wrócić na rynek i zacząć kupować.? Korekta zawyżonych cen akcji firm wysokiej technologii jeszcze się nie skończyła ? uważa Richard Dickson, analityk firmy Scott & Stringfellow. ? Obecne polowanie na okazje nie oznacza wcale końca bessy.

DOROTA WARAKOMSKA Waszyngton (tvp sa)