Według analityków Rządowego Centrum Studiów Strategicznych inflacja rok do roku w marcu spadnie do ok. 6 proc. z 6,6 proc. w lutym z uwagi na taniejącą żywność oraz zmniejszony zasób środków finansowych gospodarstw domowych. "W marcu będziemy mieli dalszy spadek inflacji w horyzoncie dwunastomiesięcznym nawet do 6 proc., co da 0,3 proc. miesięcznie, czyli inflacja spadnie do dolnego przedziału określonego założeniami polityki pieniężnej na koniec grudnia. Być może już na początku roku mielibyśmy wykonany cel inflacyjny" - powiedział Tadeusz Chrościcki, główny analityk RCSS. Rada Polityki Pieniężnej ustaliła cel inflacyjny w grudniu 2001 roku w przedziale 6-8 proc. Na spadek inflacji w marcu, zdaniem Chrościckiego wpłynie taniejąca żywność. "Przede wszystkim mniejszy zasób środków finansowych w gospodarstwach domowych niż przed rokiem wpływa także na to, że ceny artykułów nieżywnościowych także spadają i jest ograniczone zapotrzebowanie na usługi" - powiedział Chrościcki. Dodał, że miesięczna dynamika inflacji w marcu będzie wyższa niż w lutym ze względu na wzrost cen gazu i wypłatę rekompensat dla emerytów i rencistów w wysokości 2,5 mld zł, co zwiększy popyt wewnętrzny i zmniejszy presję na spadek cen artykułów zarówno żywnościowych jak i nieżywnościowych. Natomiast w skali całego roku inflacja, według RCSS, może ukształtować się nawet poniżej 6 proc. Główny Urząd Statystyczny podał w czwartek, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych w lutym wzrosły o 0,1 proc. w stosunku do stycznia, a w porównaniu z lutym 2000 roku wzrosły o 6,6 proc. "Wyniki są zaskakująco dobre, jeśli chodzi o gospodarstwa domowe, natomiast nieco gorsze dla budżetu, jeśli ta tendencja utrzyma się w następnych miesiącach" - skomentował lutowe wyniki Chrościcki. "Jeśli chodzi o gospodarstwa domowe, to w okresie transformacji nie mieliśmy takiego miesiąca, żeby wskaźnik inflacji w lutym wyniósł tylko 0,1 proc., a w tym żeby żywność i napoje bezalkoholowe staniały" - dodał. Zdaniem Chrościckiego w wyniku ograniczonych środków gospodarstwa domowe zmniejszają zakupy i odbija się to na ogólnym wskaźniku cen, a inflacja przybiera charakter popytowy, podczas gdy w poprzednich latach zdecydowania przeważała inflacja o charakterze kosztowym. "Silny złoty prowadzi do tego, że mamy tani import, co też wpływa na inflację. Silny złoty powoduje coraz większą konkurencję tanich artykułów importowanych na naszym rynku" - dodał. Jego zdaniem sytuacja w drugiej połowie roku uzależniona będzie od sytuacji na rachunku bieżącym bilansu płatniczego. "Deficyt na rachunku obrotów bieżących będzie decydował o tym, czy kapitał krótkookresowy będzie napływał do Polski" - powiedział Chrościcki. "Napływ kapitału krótkoterminowego będzie nadal umacniał złotego i wygaszał trendy inflacyjne. Jest to trochę sztuczna sytuacja dotycząca kształtowania się siły naszej waluty w stosunku do siły gospodarki. A silny złoty powodujący spadek inflacji nie jest powodem do zadowolenia" - dodał. Jego zdaniem poziom inflacji w lutym jak najbardziej jest argumentem za obniżką stóp, natomiast niepokojąca jest sytuacja związana z budżetem, czyli zaawansowanie deficytu budżetu w stosunku do założeń po pierwszym kwartale. Minister finansów Jarosław Bauc powiedział w tym tygodniu, że wykonanie deficytu budżetowego w lutym może przekroczyć 70 proc.