Złoty osłabił się w środę, głównie z powodu zamykania pozycji spekulacyjnych. Euro zareagowało wzrostem na decyzję Fed.
W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,07 zł (1,5 grosza mniej niż przedwczoraj na zamknięciu), za euro zaś 3,695 zł (grosz więcej) i odpowiadało to poziomowi 10% powyżej starego parytetu (9,95% we wtorek późnym popołudniem). Dość szybko przeważyła podaż, dolar podrożał o dwa grosze, waluta europejska o grosz i dotarliśmy do 9,7%. Około 10.00 znowu zobaczyliśmy 10%. I tym razem nie było stabilizacji. Złoty powtórnie zaczął tracić, tym razem jednak powoli. Po dwóch godzinach byliśmy na 9,5%. Kursy wynosiły wtedy odpowiednio 4,115 i 3,698. Mniej więcej taki poziom utrzymywał się do późnego popołudnia. W ostatnich transakcjach dolara ceniono na 4,118 zł, euro na 3,6960 zł i było to właśnie 9,5% powyżej starego parytetu.Opublikowane wczoraj dane makroekonomiczne nie miały dużego wpływu na rynek. PKB nie zmienił się zbytnio w stosunku do wstępnych danych podanych wcześniej, nie można więc mówić o zaskoczeniu. Dekadowe dane o podaży pieniądza i o aktywach rezerwowych mogłyby mieć wpływ na inwestorów tylko wtedy, gdyby znacznie odbiegały od oczekiwań i wskazywały, że dzieje się coś nadzwyczajnego.Największe znaczenie dla środowych notowań miały zachowanie rynku eurodolara i ogólnie nie najlepszy nastrój wynikający z wyników amerykańskich giełd. Poza tym część inwestorów zamykała pozycje spekulacyjne otwierane w ostatnich dniach. Zresztą realne zmiany wartości w porównaniu z wtorkiem nie są zbyt duże.Wydaje się, że najważniejszym czynnikiem, który będzie decydował o złotym do końca tygodnia, będzie sytuacja w USA.50 pb, o jakie Fed obniżył podstawowe stopy procentowe, wpłynęło korzystnie na wspólną walutę, w czasie nocnych transakcji na Dalekim Wschodzie byliśmy bowiem ponad poziomem 0,91, a więc wyraźnie wyżej niż przedwczoraj na zamknięciu transakcji. W Europie zaczynaliśmy już z niższego pułapu, a mianowicie z 0,9070. Potem było jeszcze gorzej. O 10.00 dowiedzieliśmy się, że znowu spadł niemiecki wskaźnik optymizmu IFO i co więcej spadek jest silniejszy, niż oczekiwano (97,5 w styczniu, 96,9 to średnia prognoz na luty, 94,9 było w rzeczywistości). W ciągu kilku minut wspólna waluta staniała o pół centa, osiągając 0,898, a po następnych kilkudziesięciu minutach osiągnęliśmy środowe minimum, czyli 0,8965. Potem nieznaczne odreagowanie i mniej więcej na 0,899 byliśmy do późnego popołudnia. Kończyliśmy na 0,898.Opublikowane o 12.00 informacje o spadku produkcji w strefie euro oraz popołudniowe dane z USA (inflacja, zarobki) nie miały dużego wpływu na rynek. Klimat był już wystarczająco zły po danych o wskaźniku optymizmu. N