Szczyt Unii Europejskiej w Sztokholmie
Wyraźne spowolnienie amerykańskiej gospodarki i wciąż poważne kłopoty Japonii sprawiły, że w tym roku Unia Europejska może wyprzedzić oba te kraje pod względem tempa wzrostu.Obecny szczyt Unii w Sztokholmie jest więc okazją do zaprezentowania jej głównej roli w światowej gospodarce. Ale żeby tak się stało, 15 uczestników szczytu musi wprowadzić nowe treści do przyjętego przed rokiem ambitnego planu przekształcenia Europy do 2010 r. w najbardziej konkurencyjną i dynamiczną gospodarkę. Muszą zatem usunąć różnice w podejściu politycznym i filozoficznym, które już spowodowały poślizg w osiąganiu celów wytyczonych przed rokiem w Lizbonie, a dotyczących głównie liberalizacji. Ale premier Francji Lionel Jospin już zapowiedział, że będzie się sprzeciwiał zbyt wczesnemu zliberalizowaniu rynku energetycznego i gazowego.Komisarz rynku wewnętrznego Frits Bolkestein w dokumencie przygotowanym na szczyt zwraca uwagę na ryzyko odłożenia lub rozmycia propozycji w wyniku ?różnych przyczyn, w tym również braku woli politycznej?. Obecny szczyt jest pierwszą od roku okazją sprawdzenia, czy Unia realizuje cele wytyczone w Lizbonie, które zakładają 3-proc. tempo wzrostu, 20 mln nowych miejsc pracy do 2010 r. oraz obszerny program zmian legislacyjnych i liberalizacyjnych.Zwłaszcza ta ostatnia kwestia jest realizowana bardzo opornie. W ostatnich tygodniach w brukselskiej biurokracji ugrzęzły ważne inicjatywy przyjęcia ogólnoeuropejskiego prawa patentowego, utworzenia ?jednolitego europejskiego nieba?, co usprawniłoby i potaniło transport lotniczy oraz liberalizacji usług pocztowych, a więc otwarcie również tego rynku dla konkurencji z zewnątrz. Także plan grupy kierowanej przez barona Alexandra Lamfalussy, mający przyspieszyć utworzenie jednolitego rynku usług finansowych, padł ofiarą sporów kompetencyjnych między radą, komisją i parlamentem europejskim.Nie ma większych nadziei, by choćby te kwestie udało się rozstrzygnąć uczestnikom spotkania w Sztokholmie. Przygotowania do szczytu spowodowały lawinę dokumentów z poszczególnych krajów członkowskich, komisji i różnych formacji rady. Propozycji było mnóstwo. Syntetyczny raport komisji zawiera 55 punktów, które powinny być uzgodnione przez uczestników szczytu.A tymczasem Europie wciąż jeszcze sporo brakuje do czołowej pozycji w światowej gospodarce. Przy 14 mln osób bez pracy stopa bezrobocia w Unii jest prawie dwukrotnie większa niż w USA. W Stanach Zjednoczonych 95% szkół ma dostęp do internetu, a w Unii tylko 45% szkół podstawowych i 80% średnich. Na każdych stu Amerykanów przypadają 52 komputery, wobec 29 w Japonii i 25 w Unii Europejskiej.Europa jednak zmienia się, mimo tych wszystkich problemów i opóźnień we wprowadzaniu strukturalnych reform. Ubiegły rok był najlepszy w całej dekadzie. Przy tempie wzrostu 3,4% utworzono 2,5 mln nowych miejsc pracy, z których ponad 2/3 zajęły kobiety. Przyczynił się do tego nie tylko szybszy wzrost gospodarczy, ale również zmiany wynikające z utworzenia strefy euro. Dzięki liberalizacji i większej konkurencji znacznie obniżono koszty rozmów telefonicznych i ceny frachtów lotniczych. Od marca do października ub.r. o 10% wzrosła liczba mieszkań dysponujących połączeniem z internetem. W grudniu, po 30 latach negocjacji, udało się wreszcie uzgodnić zasady pozwalające firmom działać jako spółki europejskie.Natomiast wiele lat może jeszcze trwać proces ujednolicenia prawie 40 aktów prawych, co jest konieczne dla utworzenia jednolitego rynku usług finansowych dla całej Unii Europejskiej.
J.B.?Financial Times?