Według "Financial Times", Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju ustanowi górny pułap pożyczek dla krajów Europy Środkowowschodniej i skupi swoją uwagę na Rosji i krajach dawnego ZSRR. Na takim założeniu oparto nowy 5-letni plan działania Banku, który zostanie przedłożony rządom-udziałowcom podczas dorocznych obrad w Londynie - pisze w czwartek brytyjski dziennik "Financial Times". Oznacza to, że łączne nowe kredyty dla krajów uznanych za zaawansowane w przebudowie gospodarki, takich jak Polska, nie będą mogły przekroczyć maksymalnego pułapu z 2000 roku, kiedy wyniosły 1 mld euro. Zarząd europejskiego banku chce równocześnie zwiększyć swoje zaangażowanie w Rosji i innych krajach b. ZSRR z 1,7 mld euro w zeszłym roku do ok. 2,5 mld euro. Na zmianę polityki banku w tym właśnie kierunku nalegały - według "Financial Times" - Stany Zjednoczone, jeden z największych udziałowców EBOR-u. Główne kraje UE - zwłaszcza Niemcy i Francja - uważały, że priorytetem banku powinny pozostać kraje Europy Środkowowschodniej ubiegające się o przyjęcie do UE. Ostatnio jednak oba te państwa dały się przekonać USA - pisze brytyjski dziennik. Prezes EBOR-u Jean Lemierre w wywiadzie dla gazety powiedział, że bank ma wciąż do odegrania ważną rolę w krajach środkowej i wschodniej Europy w miarę zbliżania się terminu ich wejścia do Unii Europejskiej. Dodał zarazem, że "ryzyko prowadzenia interesów w nich będzie stopniowo się zmniejszać, a tym samym mniejsza będzie potrzeba zaangażowania banku w tych krajach". Jedną z większych inwestycji planowanych przez EBOR na terenie Rosji jest udział finansowy w planowanej joint venture Awtowazu z General Motors. Wkład banku ma wynieść 132 mln dol. Strona rosyjska liczy na to, że w maju podpisze umowę w tej sprawie z GM. EBOR poniósł znaczne straty, oceniane na ok. 250 mln dol., w następstwie rosyjskiego kryzysu finansowego z 1998 roku. "Kryzys rosyjski unaocznił, jak bardzo instytucja publiczna, taka jak EBOR, jest potrzebna w sytuacji, w której prywatni inwestorzy wycofują się z regionu" - pisze "Financial Times".

(PAP)