Na GPW mogłoby być 246 firm

Obecnie na warszawskiej giełdzie notowane są walory 228 spółek. Mogłoby być ich 246, gdyby nie fuzje i przejęcia, w wyniku których spółki były wycofywane z parkietu albo łączyły się w jeden podmiot.

Największe zainteresowanie warszawski parkiet wzbudzał w 1997 roku. Komisja Papierów Wartościowych i Giełd dopuściła wówczas do obrotu publicznego 96 firm ? pozostaje to do tej pory nie pobitym rekordem. Od tego czasu liczba spółek debiutujących na GPW systematycznie spada. Podczas gdy jeszcze w 1998 roku były to 56 przedsiębiorstwa, to już rok później zaledwie 18. Sytuacja pogorszyła się jeszcze w ubiegłym roku, kiedy do obrotu publicznego wprowadzono akcje tylko 13 spółek. Mimo osłabienia procesu wchodzenia nowych podmiotów na warszawski parkiet, na koniec 2000 roku w obrocie publicznym znajdowało się 265 podmiotów. Na koniec marca bieżącego roku liczba ta zwiększyła się do 268.Proces wzrostu spółek znajdujących się w obrocie publicznym w pewnym stopniu wyhamowało wycofywanie z niego przedsiębiorstw. Wyprowadzanie przedsiębiorstw z obrotu publicznego nasiliło się w ostatnim okresie. O ile w ciągu 8 pierwszych lat funkcjonowania giełdy rynek publiczny opuściło 6 spółek (w latach 1991 ? 1993 z obrotu publicznego nie wyprowadzono żadnego przedsiębiorstwa), to w samym 1999 roku liczba ta wzrosła do 7. Rok 2000 okazał się dla GPW trochę łagodniejszy ? z obrotu publicznego wycofano 5 firm.Tylko sam rynek giełdowy w dotychczasowej historii GPW opuściło 8 przedsiębiorstw. Stanowi to niecałe 5% wszystkich firm, których akcje można obecnie kupić na warszawskiej giełdzie. Na 8 firm, z którymi inwestorzy giełdowi się pożegnali, aż 5 było kontrolowanych przez inwestorów strategicznych. Należy spodziewać się, że jeszcze wiele firm, w których zdecydowana większość kapitału znajduje się w rękach jednego inwestora, podzieli ich los. Tym bardziej że w wielu przypadkach płynność akcji takich spółek znajduje się na bardzo niskim poziomie i nie wzbudzają one już tak silnego zainteresowania giełdowych inwestorów.Dotychczas z obrotu giełdowego wycofano Wedel, Dom-Plast, Górażdże, Polifarb Dębicę, Brok, Universal, Polisę oraz Zasadę. Całkowitą kontrolę nad pierwszymi pięcioma przejęli zagraniczni inwestorzy branżowi. Nie opłaciło im się utrzymywać spółek na parkiecie, zwłaszcza że sami byli w stanie zapewnić im odpowiednie finansowanie. Najczęściej sami obejmowali walory emitowane przez polskie spółki. Prawdopodobnie inwestorom tym zależało także na uniknięciu restrykcyjnych obowiązków informacyjnych. Wielu przedstawicieli zagranicznych koncernów chciało uniknąć podawania publicznie wyników finansowych. Istotne też było zatajenie informacji o wielu kontraktach czy ważnych umowach, zwłaszcza wtedy, gdy spółka jest jedyną z branży notowaną na giełdzie (np. Górażdże). Jednak, jak pokazuje praktyka, firmy konkurencyjne, jeżeli chcą zgromadzić informacje o innych przedsiębiorstwach, zazwyczaj nie mają z tym problemów. Na decyzje o wycofaniu z giełdy miały także wpływ koszty ponoszone przez emitenta, czyli opłaty na rzecz GPW oraz KDPW. Opłata np. za notowanie akcji na giełdzie na rynku podstawowym wynosi 0,02% wartości rynkowej spółki, nie mniej niż 12 tys. zł i nie więcej niż 60 tys. zł. KDPW pobiera roczną opłatę za uczestnictwo emitenta w wysokości 6 tys. zł, a kwartalną za prowadzenie depozytu akcji na poziomie 0,006% wartości rynkowej. Wycofanie spółki z obrotu giełdowego pozwoliło więc firmom na oszczędności z tego tytułu.Z GPW nadal będą prawdopodobnie wycofywane firmy, głównie kontrolowane przez zagranicznych inwestorów branżowych. W najbliższym czasie giełdę może opuścić Izolacja Zduńska Wola, przejęta przez Icopal. Problemów z przegłosowaniem uchwały o wycofaniu spółki z obrotów nie mieliby akcjonariusze kontrolujący m.in. Drosed, Morliny, WKSM, Stomil Bełchatów, Polar, Izolację, Grajewo, GPRD, Exbud, Fortis Bank, Famot czy Delię.Zmniejszanie liczby podmiotów notowanych na GPW to też zasługa procesów fji i połączeń spółek. Od początku funkcjonowania GPW miało miejsce aż 11 tego typu transakcji. Dwie fuzje przeprowadzono w 1997 i kolejne dwie w 1998 roku. Liczba ta wzrosła do trzech w 1999 roku, natomiast w 2000 r. na warszawskim parkiecie miały miejsce aż cztery procesy połączeniowe. Najczęściej wymienianą przyczyną fuzji jest konsolidacja branży. Skutkiem mają być osiągane efekty synergii, korzyści skali i zakresu działania czy też koszty podatkowe.Jedną z najgłośniejszych fuzji na polskim rynku giełdowym było połączenie BIG-u z Bankiem Gdańskim. Dużo zamieszania wywołało też połączenie Sokołowa z Kołem. Do podmiotów tych kolejno dołączyły Farm Food, Jarosław oraz Mięstar. Spowodowało to, że zamiast 4 podmiotów (jedynie Mięstar był niegiełdową firmą) na warszawskim parkiecie notowany jest jedynie Sokołów. Dzięki procesowi fuzji powstał też Polifarb Cieszyn?Wrocław. Aktywny na tym polu był również Budimex, który wchłonął część swoich spółek zależnych, m.in. giełdowy Mostostal Kraków, Unibud i Budimex Poznań. n