W czasie ostatnichdwóch tygodniwartość indeksuNasdaq Compositewzrosła o 30%,co najlepiej chybaoddaje impet, z jakiminwestorzy kupowaliakcje. Takiej euforiinie było od marcazeszłego roku, kiedyzaczynała się bessa.Mimo wszystko,w dalszym ciąguna wykresiewskaźnika ostatniesesje to tylko ?ząbek?w porównaniuz poprzedzającąje bessą. Dobrakoniunkturanie ominęłaWall Street, gdzieŚrednia PrzemysłowaDow Jones osiągnęłanajwyższyod miesiąca poziom.'

Dow JonesIndustrial AveragePodstawę gwałtownej zwyżki wśród największych amerykańskich spółek stanowiła formacja podwójnego dna, ukształtowana na przełomie marca i kwietnia. Zasięg wzrostu, wynikający z jej wysokości (560 pkt.) udało się zrealizować wraz z osiągnięciem przez indeks DJIA wartości 10 505 pkt. Zwyżka wskaźnika była na tyle istotna, że zmusza do korekty bardzo pesymistycznych wcześniej prognoz.Rzecz najważniejsza: wybicie DJIA w dół z trwającej od maja 1999 roku konsolidacji okazało się fałszywe. Jakkolwiek by tę ogromną formację nazywać, to zawarty w niej potencjał spadkowy był naprawdę duży i pozwalał spodziewać się, że DJIA spadnie poniżej 8 tys. pkt. Ostatnie wzrosty można było traktować jako ruch powrotny w kierunku przełamanych wsparć, ale tylko dopóki wartość indeksu nie przekroczyła 10,2 tys. pkt. Po przebiciu tego poziomu formację należy uznać za załamaną, a pesymistyczne prognozy opracowane na jej podstawie przestają być aktualne.Zgodnie z tym, co jest napisane w książkach, po załamaniu formacji można spodziewać się wzrostu do jej najwyższego punktu. Jeśli zastosować tę zasadę w tym przypadku, to można oczekiwać, że indeks będzie wzrastał do historycznego maksimum ze stycznia zeszłego roku, znajdującego się na poziomie 11 723 pkt. ?Po drodze? byki muszą pokonać jeszcze opór, który wyznacza linia poprowadzona przez szczyty ze stycznia i września 2000 r. oraz lutego 2001 r.Nasdaq CompositeOd dna z 4 kwietnia indeks zyskał 30%, zamykając notowania czwartkowe na poziomie 2128 pkt. To najwyższa wartość wskaźnika od ponad miesiąca. Z punktu widzenia analizy technicznej, byki odniosły istotne zwycięstwo, jakim było przełamanie najszybszej linii trendu. Teraz testowana jest kolejna tego typu bariera, przebiegająca przez szczyty z września zeszłego roku i stycznia tego roku. Gdyby udało się ją przebić, otworem stanie droga do poziomu 3 tys. punktów, na którym znajduje się najwolniejsza linia trendu. Opór na tej wysokości wzmacnia dołek ukształtowany w październiku zeszłego roku. Jaka jest szansa na realizację tego pozytywnego scenariusza? Nie rozstrzygając niczego przedwcześnie, należy zwrócić uwagę, że zwyżka ma bardzo gwałtowny charakter, typowy dla korekty, a nie trwałej zmiany tendencji. Na wykresie nie widać formacji, która mogłaby stanowić podstawę hossy, dlatego co do stabilności tej tendencji miałbym poważne obawy.Najbliższe wsparcie to luka hossy z 18 kwietnia, znajdująca się w obszarze 1941?1995 pkt. i przebiegająca nieco niżej wstępna linia trendu wzrostowego. Jeśli niedźwiedzie zepchną indeks poniżej tej strefy, będzie to równoznaczne z zakończeniem trendu wzrostowego. W takim przypadku zniżka powinna potrwać przynajmniej do 1640 pkt., gdzie znajduje się dołek z 4 kwietnia.S&P 500Prawie 15-proc. wzrost notuje od dna z 4 kwietnia indeks S&P 500, mierzący koniunkturę na szerokim rynku akcji. Podobnie jak w przypadku DJIA podstawę zwyżki stanowi formacja podwójnego dna ukształtowana na przełomie marca i kwietnia, a zasięg wzrostu wynikający z jej wysokości został już zrealizowany. Teraz na drodze byków pojawił się opór na wysokości 1260?1290 pkt. Na tę strefę składa się spadkowa linia trendu, a także dołek z grudnia zeszłego roku. Jeśli byki pokonają tę barierę, będzie można oczekiwać wzrostu indeksu o kolejne 100 punktów, w okolicę 1400 punktów. Zagrożeniem dla tego pozytywnego dla posiadaczy akcji scenariusza będzie spadek poniżej 1220 pkt., gdzie znajduje się połowa dużej białej świecy ze środy.FT-SE 100Wyraźnie słabiej od DJIA prezentuje się jego europejski odpowiednik, londyński FT-SE 100. Wprawdzie również na tym rynku w ostatnim czasie przewagę mają byki, ale nie doszło tutaj do załamania formacji konsolidacji, z której indeks wybił się dołem w drugiej połowie lutego. W dalszym ciągu zatem zwyżkę można traktować jako ruch powrotny w kierunku przełamanego wsparcia, dla którego górnym ograniczeniem jest poziom 6100 pkt. Przekroczenie tej wartości zmusi, analogicznie jak w przypadku DJIA, do weryfikacji robionych w oparciu o formację konsolidacji negatywnych prognoz. Na razie w oparciu właśnie o tę formację należy oczekiwać, że wartość indeksu FT-SE 100 spadnie poniżej 5 tys. punktów. Najbliższe wsparcie wyznacza szczyt z 27 marca, znajdujący się na wysokości 5730 pkt. Po zniżce poniżej tej wartości wskaźnik powinien spadać przynajmniej do 5314 pkt., skąd zaczynała się zwyżka.DAXCałkiem odważnie poczynają sobie byki na niemieckim rynku akcji. DAX zyskał prawie 15% i jest na najwyższym od miesiąca poziomie. Wprawdzie ukształtowana w czwartek świeca wysokiej fali sygnalizuje, że rynek może mieć kłopoty ze wzrostem, ale z analizy trendu nie wynika, żeby byki już miały oddawać pole. Wykres indeksu znalazł się powyżej przyspieszonej linii trendu i powinien wzrastać do 6400?6600 pkt., gdzie znajdują się kolejne linie trendu. Ponieważ czwartkowe zamknięcie wypadło nieco poniżej 6200 pkt., wynika stąd, że zwyżka jeszcze powinna potrwać. Na wykresie wskaźnika można wykreślić dwa ważne wsparcia. Pierwszym jest połowa dużej białej świecy ze środy (6070 pkt.), drugim poziom szczytu z 27 marca (5938 pkt). Jeśli indeks znajdzie się poniżej drugiej wartości, będzie można podejrzewać, że zwyżka zakończyła się ? w takim przypadku wartość DAX powinna spadać przynajmniej do dna na 5390 pkt., skąd rozpoczął się wzrost.Nikkei 225Rosną także notowania na giełdzie w Tokio. Na wykresie wskaźnika Nikkei 225 widoczna jest formacja odwróconej głowy z ramionami z linią szyi na wysokości 14 tys. punktów. Przed dwoma tygodniami wyznaczyłem poziom 13 tys. punktów, jako wsparcie, po przełamaniu którego, szanse na realizację pozytywnego dla posiadaczy akcji scenariusza są minimalne. Analiza była błędna, wskaźnik bowiem spadł poniżej tej wartości, a mimo to w dalszym ciągu są szanse na zakończenie formacji wybiciem w górę.Jednak o przełamanie 14 tys. punktów nie będzie tak łatwo, a podjęta w piątek pierwsza próba zakończyła się porażką byków. Na wykresie świecowym ukształtowała się spadająca gwiazda. Analogiczna formacja ukształtowana na tym samym poziomie w połowie stycznia dała początek silnej fali spadkowej. Potwierdzeniem negatywnej spadającej gwiazdy będzie spadek poniżej połowy dużej białej świecy (13 400 pkt.), która formację tę poprzedziła. Jeśli natomiast kolejny atak na 14 tys. punktów powiedzie się, to z wysokości odwróconej głowy z ramionami wynika, że Nikkei 225 powinien znaleźć się na poziomie 16,2 tys. pkt.

Tomasz Jóź[email protected]