Miniony tydzień nie wprowadził na rynek nowej jakości. Wszystko jakby stanęło w miejscu, z jednej strony za mało spadając, a z drugiej nie rosnąc. Trudno więc odczytać coś z krótkiego trendu ? trzeba się zwrócić ku dłuższemu.

MARCIN SADLEJ CDM Pekao SA

W ubiegłym tygodniu rozważałem przede wszystkim argumenty natury psychologicznej. Wydaje się, że po publikacji wyników PKB w USA za I kwartał zyskują one nieco na znaczeniu. Dalej aktualne jest pytanie co będzie za rok, ale coraz wyraźniej rysuje się możliwość, że rynek będzie stopniowo zwiększał swoją wiarę w poprawę sytuacji gospodarczej ? i to zarówno na świecie, jak i u nas.W Polsce, niestety, bodźce do takiej poprawy w postaci obniżki stóp procentowych nie nastąpiły. W sumie jest to zgodne z tym, co rozważaliśmy przed poprzednimi obniżkami ? jeśli ma to nastąpić, to luty ? marzec, bo potem będziemy już operować w warunkach rosnącej lub w najlepszym wypadku stabilizującej się inflacji i innych nasilających się zagrożeń. Z jednej strony staram się rozumieć RPP, gdyż w polskich warunkach luźnej polityki fiskalnej w przededniu wyborów zagrożenie poluzowania polityki monetarnej jest bardzo duże. Z drugiej strony trudno oprzeć się wrażeniu, że po części Rada funduje nam bardzo radykalną kurację ozdrawiającą. Radykalną, bo polegającą na wyznaczeniu firmom takich warunków rynkowych, iż tylko najbardziej elastyczne z nich będą w stanie przetrwać. Ozdrawiającą, bo to, co zostanie, będzie na jakościowo zupełnie innym poziomie. W każdym razie oby tak było.Jak długo może trwać taka kuracja? To jest zasadnicze pytanie. Myślę, że Rada będzie stopniowo, nawet przy utrzymującej się inflacji, starała się obniżać stopy procentowe. Biorąc jednak pod uwagę wszelkie przeciwwskazania w postaci sytuacji politycznej, gospodarczej etc. nie będzie to raczej kołem zamachowym giełdy w tym półroczu.Zatem aby liczyć na wzrosty, trzeba uwierzyć w lepszą przyszłość w trzecim ? czwartym kwartale i pełne zdyskontowanie tego, co pomiędzy. A ponieważ trudno przewidzieć co tak naprawdę będzie w drugim półroczu, wzrosty agresywne być nie powinny.Podstawowe pytanie oczywiście pozostaje ? czy w ogóle można na nie liczyć? I tu, niestety, argumenty, które wyraźnie przemawiałyby za jedną ze stron się kończą. Bo tak naprawdę wszystko zależy od sytuacji na rynkach światowych ? w sensie ewentualnego zaangażowania inwestorów zagranicznych ? lub nastrojów gospodarczych w kraju ? w sensie zwiększenia poziomu zaangażowania w akcje funduszy lub napływu środków od inwestorów indywidualnych.Ponieważ to mój ostatni komentarz, przynajmniej na dłuższy czas, wypadałoby pokusić się o jakieś dłuższe niż zwykle spojrzenie (choć i tak zazwyczaj mocno je wydłużam). Trwająca blisko rok bessa spowodowała, że bardzo dużo osób zastanawia się nad przyszłością rynku. Co tu wiele mówić, ubywająca liczba spółek z jednej strony, a z drugiej coraz gorsze wyniki tych, które pozostały, nie nastrajają optymistycznie. Coraz częściej mam wrażenie, że rynek jest tylko po to, aby wykłócić się z inwestorem strategicznym o lepszą lub gorszą cenę, a sam nie jest w stanie wywierać takiego nacisku na spółki, aby rosła ich wartość. W tej sytuacji rynek kapitałowy nie spełnia swoich celów ? nie prowadzi do wzrostu wartości, nie promuje najlepszych dając im kapitał, nie daje w ogóle tego kapitału po złych doświadczeniach z lat ubiegłych. Co dalej w takiej sytuacji?Można byłoby powiedzieć ? wiele z tego nie będzie, szczególnie uwzględniając tendencje do łączenia giełd itd. Wbrew pozorom wydaje mi się, że sytuacja może być o wiele lepsza, niż może się to wydawać. Spójrzmy na sprawę z innej strony. Co napędza rynek? Z jednej strony firmy żądne kapitału, z drugiej zaś ci, którzy chcą go na przedsięwzięcia przeznaczyć. Popatrzmy na dopływ środków do funduszy emerytalnych oraz przede wszystkim czekający nas za pewien czas ? 2, może 5 lat, gwałtowny wzrost udziału oszczędności ulokowanych w akcjach (pewnie za pośrednictwem funduszy inwestycyiązany z przekroczeniem pewnej bariery poziomu stóp procentowych. Czy w tej sytuacji nie będzie chętnych do pozyskania kapitału? Klucz w tym, aby jakość dających kapitał ? zarządzających była taka, aby tego kapitału nie zmarnować, dać tym, którzy na to zasługują. Jeśli to się nie uda, to będzie prawdziwy problem.Mimo tych obaw obecnie dość optymistycznie patrzę w przyszłość giełdy, rynku, biur maklerskich i funduszy w Polsce. Łatwo nie będzie, ale do tragedii nam daleko.Życzę wszystkim spełnienia mych wizji, optymizmu i ? pieniędzy, bo o to chodzi w inwestowaniu...

Rynek kapitałowy nie spełnia swoich celów ? nie prowadzi do wzrostu wartości, nie promuje najlepszych dając im kapitał, nie daje w ogóle tego kapitału po złych doświadczeniach z lat ubiegłych. Co dalej w takiej sytuacji?