Nikt się nie spodziewał, że piątkowy rynek złotego będzie tętnił życiem.I to się potwierdziło. Euro zareagowało wzrostem na informacje o większym, niż oczekiwano, bezrobociu w USA.

Dzień zaczęliśmy od poziomów 3,95 na rynku USD/zł i 3,52 na rynku euro/zł. Było to 13,55% powyżej starego parytetu. Po niecałej godzinie osiągnęliśmy 13,3%, dolar zdrożał o 0,7 grosza, a wspólna waluta o 1,2 grosza. Około 10.00 realna wartość złotego była znowu taka, jak na otwarciu. Za dolara płacono jednak mniej, bo 3,945 zł, za euro zaś więcej, czyli 3,522 zł. Potem nieznaczna korekta na 13,4% i stabilnie aż do 14.30. Wtedy opublikowano dane o amerykańskiej gospodarce, które doprowadziły do sporych zmian na rynku eurodolara. Wpłynęło to na kursy złotego wobec poszczególnych walut. Jeszcze przed 15.00 dolar kosztował zaledwie 3,93 zł (najniższy poziom od 18 miesięcy), euro zaś 3,547 zł. Kończyliśmy na odpowiednio 3,935 i 3,52, było to 13,65%.Piątek był zdecydowanie najspokojniejszym dniem świątecznego tygodnia. Wiadomo było, że żadne ważne dane makroekonomiczne nie zostaną opublikowane, prawdopodobieństwo jakichś niespodziewanych zmian politycznych także było niewielkie, więc prawie wszyscy inwestorzy spokojnie udali się na wypoczynek. Kilku pozostających w aktywności ograniczało się do spełniania życzeń klientów.Czy dane o deficycie obrotów bieżących zostały już uwzględnione przez rynek złotego? Ponieważ nie były one zaskoczeniem, nie wymusiły podejmowania jakichś nagłych decyzji. Wydaje się więc, że dopiero w przyszłym tygodniu możemy tak naprawdę zobaczyć, jakie skutki wywarły informacje o stanie rachunku. Dużych zmian raczej nie należy się spodziewać, pytanie tylko, czy uda się pobić zeszłotygodniowy rekord (13,8% powyżej starego parytetu, osiągnięte jednak przy niskiej płynności rynku), czy też trend wzrostowy zostanie wreszcie przyhamowany. Wiele zależy od przewidywań dotyczących kształtowania się inflacji i decyzji RPP. Wzrost CPI (który jest prawdopodobny), przy jednoczesnym obniżeniu stóp procentowych na majowym posiedzeniu RPP (to już nie jest takie pewne) mógłby doprowadzić do korekty.Tak więc wydaje się, że wciąż nie widać czynników mogących doprowadzić do silnego osłabienia złotego.Najważniejszym wydarzeniem dla rynku wspólnej waluty była publikacja danych o bezrobociu w USA (godzina 14.30). Wcześniej niewiele się działo. Zaczęliśmy z poziomu 0,8916, po południu (ale jeszcze przed informacjami) było 0,8937. Kiedy okazało się, że bezrobocie jest wyższe, niż oczekiwano (4,5% wobec 4,4%), zaczęto spekulacyjnie kupować wspólną walutę. Około 14.45 przebiliśmy więc 0,90. Szybko doszło jednak do korekty i w ostatnich transakcjach za euro płacono 0,8950 dolara.