No i stało się. W piątek rano złoty był 14% powyżej poziomu starego parytetu. Dość szybko doszło jednak do korekty jego wartości. Euro znowu straciło. Przyczyniły się do tego przede wszystkim kolejne złe informacje o gospodarce niemieckiej.

Rozpoczynaliśmy z poziomu 13,9%. Dolara ceniono na 3,96 zł, euro na 3,486 zł. Od razu wystąpił popyt i po pół godziny byliśmy na 14% (po raz pierwszy w historii!). Kursy wynosiły wtedy 3,953 i 3,48 (kolejny rekord na rynku eurodolara). Szybko jednak optymizm się skończył. Złoty zaczął powoli, ale systematycznie tracić i około południa dotarliśmy do 13,6%. USD podrożał o 2,7 grosza, wspólna waluta o grosz. Potem niewiele się działo. Przed samym zamknięciem znowu doszło do korekty. Kończyliśmy na 13,40%, za dolara płacono 3,99 zł, za euro 3,497 zł.Informacje o oddaleniu przez sąd amerykański pozwów przeciwko firmom niemieckim (co otwiera drogę do rozpoczęcia procesu wypłaty odszkodowań dla pracowników przymusowych) zadziałały optymistycznie na inwestorów. Odebrano to bowiem jako szansę na kolejny przepływ środków przez rynek pieniężny. To dlatego wczoraj rano osiągnęliśmy wreszcie 14% (na początku tygodnia otarliśmy się o ten poziom). Potem było już jednak gorzej. Pojawiły się bowiem kolejne niezbyt optymistyczne wypowiedzi ministra J. Bauca (m.in. sprecyzował on, że w okresie styczeń-kwiecień wykonanie planu deficytu budżetowego nie będzie niższe niż 83%) i w połączeniu z zamykaniem pozycji spekulacyjnych przed końcem tygodnia zaprowadziło nas to w okolice 13,4%.Rano kurs euro wynosił 0,881. Szybko przeważyła podaż i doszło do spadku. Około południa dotarliśmy do 0,876. Lekkie odreagowanie i stabilizacja w okolicach 0,8775. Dopiero po 16.00 wspólna waluta znowu straciła. Kończyliśmy na 0,876. Seria złych danych o gospodarce niemieckiej trwa. Dzisiaj rano okazało się, że sprzedaż detaliczna spadła w marcu o 1,9%. Oczekiwano wzrostu o 0,5%. W dodatku wstępne dane kwietniowe wskazują na dość wyraźny wzrost inflacji. W takiej sytuacji trudno się dziwić, że wspólna waluta znowu traci.Po południu pojawiło się trochę optymistycznych danych z USA. Sprzedaż detaliczna wzrosła bowiem o 0,8% (oczekiwano wzrostu o 0,1%), przy czym jednocześnie PPI wciąż utrzymuje się na dość bezpiecznym poziomie (wzrost o 0,3%, dokładnie tyle prognozowano). Z punktu widzenia rynku walutowego najważniejsza była jednak informacja o poprawie wskaźnika optymizmu University of Michigan Confidence. Wzrósł on do poziomu 92,6 (poprzednio było 88,4), podczas gdy oczekiwano spadku do 88.Zbliżający się tydzień przyniesie nam wiele ciekawych danych. Największe znaczenie dla złotego powinny mieć informacje o inflacji. Trzeba na nie patrzeć przede wszystkim w kontekście kolejnych działań RPP. N