Tydzień przyniósł długo wyczekiwane sygnały, potwierdzające możliwość pojawienia się na rynku przynajmniej krótkoterminowej fali wzrostowej. Biorąc pod uwagę psychiczne uwarunkowania zachowań inwestorów w okresie po dotkliwej bessie, należy jednak podchodzić ostrożnie do takich sygnałów. Jeśli by przyjąć, co uważam za bardzo prawdopodobne, że ruch ten będzie kontynuowany, wnioski powinny dotyczyć przede wszystkim strategii reakcji na czekającą nas w horyzoncie kilku miesięcy korektę. Ryzyko towarzyszące obecnie otwieraniu nowych pozycji jest bowiem istotnie większe niż w przypadku, gdy poczekamy na poważną korektę.Niepokojące, z punktu widzenia uczestnika rynku, reakcje polityków towarzyszą planom dotyczącym akcji PKN ORLEN. Ogłoszenie zamiaru sprzedaży tych akcji inwestorowi branżowemu jest dla rynku dobrą informacją. W okresie wciąż niezbyt dobrej koniunktury odsuwa się, do niedawna całkiem realne, zagrożenie zdołowaniem kursu przed ofertą. Pozwala też na zachowanie przez SP kontroli nad tym, kto będzie kierował tą kluczową dla bezpieczeństwa energetycznego spółką. Szanse na uniknięcie obecności inwestora branżowego lub przyjęcie takiej roli przez PKN ORLEN są bowiem nikłe. Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że przeciwnicy austriackiego inwestora mniej lub bardziej nieświadomie forsują opcję, w której przyszły zagraniczny podmiot kontrolowałby nie tylko przerób ropy, ale też jej dostawy. A to ? w połączeniu z kontrolą dostaw gazu ? stanowiłoby już realne zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego. W takiej sytuacji niewątpliwie także pozycja drobnych akcjonariuszy PKN ORLEN byłaby gorsza, niż w proponowanym przez MSP rozwiązaniu.