Niespodzianki nie było ? RPP pozostawiła stopy na dotychczasowychpoziomach, co doprowadziło do wzrostu wartości polskiej waluty.Na rynku euro nie można było wyodrębnić jednoznacznego trendu,wciąż jesteśmy poniżej 0,86.

Rano za dolara płacono 4,025 zł, za euro 3,453 zł i było to 13,65% powyżej starego parytetu. Szybko przeważył popyt i po godzinie odnotowaliśmy już 13,9%, przy poziomach 4,021 i 3,437. Potem aż do wczesnego popołudnia kurs waluty europejskiej praktycznie się nie zmieniał, wciąż byliśmy na 3,437, osłabiał się za to powoli USD i w efekcie tuż przed informacją o decyzji RPP płacono za niego 4,015 zł. Realnie byliśmy na 13,95%. Kiedy okazało się, że stopy procentowe pozostały na dotychczasowych poziomach, szybko osiągnęliśmy 14,3%. Dolara ceniono na 4 zł, euro na 3,42 zł. Kończyliśmy na 3,997 i 3,427, czyli 14,30 % powyżej parytetu.A więc zaskoczenia nie było. Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła podstawowych stóp procentowych, a złoty zareagował wzrostem wartości. Pod koniec dnia doszło do korekty, głównie ze względu na zamykanie pozycji spekulacyjnych otwartych przed informacjami z posiedzenia. Szybko jednak wróciliśmy w okolice 14,3%, okazało się bowiem, że Bundestag podjął decyzję umożliwiającą rozpoczęcie procesu wypłat rekompensat dla pracowników przymusowych.W czwartek poznamy kwietniowy stan rachunku obrotów bieżących. Średnia oczekiwań to 850 mln USD deficytu (to dużo, ale pamiętajmy, że w kwietniu musimy uwzględnić wypływ środków z tytułu obsługi zadłużenia zagranicznego w kwocie ponad 250 mln USD). Jeśli deficyt okazałby się znacząco wyższy, to złoty mógłby na trwałe zejść poniżej 14%. Na trwałe, bowiem dodatkowo nastrój pogorszą zapewne dane o wykonaniu deficytu budżetowego w maju (które poznamy w połowie czerwca), a w następnych miesiącach trudno się spodziewać bardzo dobrych, ważnych z punktu widzenia waluty, danych makroekonomicznych (inflacja spadnie zapewne poniżej 6% rok do roku w miesiącach letnich, ale potem może powrócić powyżej tej granicy, z kolei deficyt obrotów bieżących/PKB może przekroczyć 6% pod koniec roku) oraz optymistycznych informacji dotyczących sytuacji finansów publicznych (w czerwcu wykonanie planu deficytu budżetowego zapewne poprawi się, ale będzie to związane z jednorazową wpłatą prawie 5,0 mld zł z zysku NBP oraz prawie 1,0 mld zł drugiej raty za licencję UMTS, potem znowu należy się spodziewać problemów). Wydaje się, że ewentualne zamiany środków związane z prywatyzacjami czy też wypłatami odszkodowań za pracę przymusową (może się okazać, że w tym roku trafi do Polski najwyżej połowa z 1,8 mld DEM) mogą co najwyżej opóźnić spadek wartości złotego lub przyhamować jego tempo.Początek notowań na rynku euro to szybki zjazd z 0,8578 (poziom otwarcia) na 0,8542. Potem nieznaczne odreagowanie i kilkugodzinna stabilizacja na mniej więcej 0,8555. Około 14.00 bardzo szybko wróciliśmy w okolice 0,858, ale pod koniec dnia znowu doszło do korekty. Kończyliśmy na 0,857. N