Decyzja o nieobniżaniu podstawowych stóp procentowych, szansa na szybkie rozpoczęcie procesu wypłat odszkodowań dla pracowników przymusowych oraz dobre dane o rachunku obrotów bieżących doprowadziły złotego do poziomu 15% powyżej parytetu. Wspólna waluta tym czasem wciąż traci.

Rano za dolara trzeba było zapłacić 4,004 zł, za euro 3,41 zł i było to 14,4% powyżej starego parytetu. Przez następne półtorej godziny kurs USD nie zmieniał się znacząco, sukcesywnie traciła za to wspólna waluta. O 10.30 ceniono ją na 3,395 zł (po raz pierwszy w historii osiągnęliśmy poziom poniżej 3,40). Kurs usd/zł wynosił wtedy 4,008 i w efekcie byliśmy na 14,6% ponad parytetem. Potem doszło do korekty i około południa dotarliśmy na poziom otwarcia, czyli na 14,4%, (4,01; 3,405). Wtedy ponownie przeważył popyt, tym razem jednak znacznie silniejszy i o 14.00 zanotowaliśmy 14,8%. Dolar kosztował 3,997 zł, euro 3,385 zł. Lekka korekta i na 14,75% oczekiwaliśmy na informacje o rachunku obrotów bieżących. Po ich opublikowaniu po raz pierwszy w historii dotarliśmy do 15%. Na zamknięciu kursy wynosiły odpowiednio 3,987 zł i 3,373 zł, było to 15,1%.Pozostawienie stóp procentowych na dotychczasowym poziomie oraz decyzja niemieckiego parlamentu, umożliwiająca rozpoczęcie procesu wypłat odszkodowań za pracę przymusową, doprowadziły do dalszego wzrostu polskiej waluty jeszcze przed publikacją danych o rachunku obrotów bieżących. Po informacjach dotarliśmy do psychologicznego poziomu 15%. Ponieważ jednocześnie na rynkach międzynarodowych wyraźnie straciła wspólna waluta, osiągnęliśmy kolejne minimum na rynku euro/zł (3,368).Znacznie lepsze od oczekiwań informacje o rachunku obrotów bieżących zawdzięczamy przede wszystkim dobrym danym o eksporcie (znowu powyżej 2,6 mld USD) oraz znacznemu wzrostowi obrotów niesklasyfikowanych (jest to, co prawda, charakterystyczne dla okresu świątecznego, ale z drugiej strony część analityków obawiała się, że tym razem wzrost będzie niewielki z uwagi na niekorzystny kurs polskiej waluty). Wciąż nie widać więc wpływu mocnego złotego na sytuację w handlu zagranicznym. Wydaje się jednak, że wcześniej czy później taki wpływ będziemy musieli zobaczyć. W dodatku pogarszająca się sytuację w krajach UE także nie pomoże polskiemu eksportowi. Należy więc podtrzymać tezę, że w drugiej połowie roku wskaźnik deficyt/PKB (który osiągnął po kwietniu około 5,1%?5,2%) może ponownie przekroczyć 6%.Jeszcze podczas transakcji na Dalekim Wschodzie wspólna waluta przebiła ważny z technicznego punktu widzenia poziom 0,8530. W takiej sytuacji trudno się dziwić, że doszło do dalszego wyraźnego spadku. Na otwarciu rynku w Europie było już 0,8519, a jeszcze przed południem osiągnęliśmy 0,8463. Około 16.00 dotarliśmy do 0,8448. W ostatnich transakcjach euro ceniono na 0,8465 USD. N