Słaba koniunkturauderza w przemysł stalowy

Jednym ze skutków osłabienia koniunktury w gospodarce światowej jest coraz trudniejsza sytuacja hutnictwa stali, które i tak odczuwa od pewnego czasu spadek cen, wynikający z nadprodukcji oraz malejącego popytu. Problemy te nie są obce przemysłowi stalowemu w USA, o czym wymownie świadczy seria bankructw przedsiębiorstw tej branży. Według agencji Bloomberga, od końca 1997 r. taki los spotkał aż 18 firm, a indeks giełdowy Standard & Poor?s, obejmujący spółki przemysłu stalowego obniżył się w tym czasie o około 30%.Nadmierna podaż sprawiła, że w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy cena stali spadła o 37%. Przewiduje się, że w bieżącym roku światowa produkcja wyniesie 828 mln ton, podczas gdy popyt na wyroby gotowe ze stali nie przekroczy 763 mln ton.Ostatnio niekorzystna koniunktura zaniepokoiła prezydenta George?a W. Busha, który zapowiedział zbadanie wpływu importu stali na kondycję miejscowego hutnictwa. Jeżeli okaże się, że dostawy z zagranicy wyraźnie szkodzą miejscowym producentom, rząd USA będzie mógł, zgodnie z regułami Światowej Organizacji Handlu, podjąć kroki zmierzające do ograniczenia importu. W grę wchodzi bezpośrednia pomoc dla amerykańskich przedsiębiorstw przemysłu stalowego, restrykcje importowe, a nawet całkowity zakaz przywozu.Podjęcie takich decyzji uderzyłoby w dostawców stali na rynek amerykański, którzy również borykają się z poważnymi trudnościami. Perspektywa taka zaniepokoiła zwłaszcza przedsiębiorstwa hutnicze z państw Unii Europejskiej, która jest w tej dziedzinie największym eksporterem do USA. W ciągu pierwszych czterech miesięcy 2001 r. producenci z UE dostarczyli na rynek amerykański 1,76 mln ton stali, tj. ponad dwa razy więcej niż Korea Południowa, zajmująca pod tym względem drugie miejsce.Obawy przed ograniczeniem importu do USA sprawiło, że spadły ceny akcji europejskich potentatów hutniczych ? francuskiego koncernu Usinor, niemieckiego ThyssenKrupp i brytyjskiej Corus Group. Niepokoi ich nie tylko możliwość zmniejszenia eksportu, ale także perspektywa zalewu rynku europejskiego przez stal dostarczaną z Korei i innych krajów, które wobec ewentualnych restrykcji amerykańskich będą starały się znaleźć nowych odbiorców.Sekretarz skarbu USA Paul O?Neill widzi też inny sposób przeciwdziałania kryzysowi w przemyśle stalowym. Według ?Financial Times?, chciałby on doprowadzić do porozumienia w sprawie ograniczenia produkcji w skali światowej, podobnego do umowy zawartej w 1994 r. przez producentów aluminium. Problem polega jednak na tym, że jej sygnatariuszami było tylko pięć państw i Unia Europejska, podczas gdy w rokowaniach na temat nieudanego porozumienia dotyczącego produkcji stali uczestniczyło na początku lat 90. aż 36 krajów.

A.K.Bloomberg, ?Financial Times?